Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Lekarze i pielęgniarki

Opt-out: Radziwiłł broni łšczenia dyżurów

Fotorzepa/ Piotr Guzik
Szef resortu zdrowia broni pomysłu łšczenia dyżurów. Twierdzi, że daje w ten sposób dyrektorom lecznic większš swobodę decyzji.

– To nie Ministerstwo Zdrowia jest sprawcš sytuacji, która nie jest normalna – mówił wczoraj minister Konstanty Radziwiłł podczas specjalnego posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, poœwięconego skali i skutkom wypowiedzianych klauzul opt-out. I dodał, że stara się naprawić sytuację systemowo, wprowadzajšc rozporzšdzenie umożliwiajšce łšczenie dyżurów na kilku oddziałach.

Resort nie ma problemu

Radziwiłł tłumaczył, że rozporzšdzenie jest próbš „deregulacji" sztywnych przepisów o obsadzie dyżurowej.

– To nie minister, ale dyrektor szpitala po dokonaniu oceny pracy i zasięgnięciu opinii ordynatorów oddziałów będzie mógł podjšć decyzję o zmniejszeniu obsady dyżurowej. Chodzi o to, by decyzję mogła podjšć osoba najbardziej zaangażowana i poinformowana, jak wyglšda sytuacja w szpitalu – tłumaczył minister.

Jego słowa oburzyły przewodniczšcego komisji Bartosza Arłukowicza.

– Dyżur na kilku oddziałach jest niezgodny z prawami pacjenta. Jak pan sobie wyobraża, by pediatra dyżurował na chirurgii, a okulista na ginekologii? – pytał były minister zdrowia.

O tym, że będšce się w konsultacjach publicznych rozporzšdzenie w sprawie œwiadczeń gwarantowanych z lecznictwa szpitalnego pozwala lekarzowi dyżurować na kilku oddziałach jednoczeœnie, „Rz" pisała jako pierwsza. „Łšczenie realizacji œwiadczeń personelu lekarskiego między poszczególnymi komórkami" spotkało się z ostrš krytykš większoœci lekarzy i ekspertów. Zdaniem prof. Tomasza Grodzkiego, chirurga klatki piersiowej i transplantologa, naraża zdrowie i życie pacjentów.

– Igraniem z ogniem jest powierzenie opieki pacjenta z ciężkim schorzeniem internistycznym okuliœcie, ginekologowi czy chirurgowi. Bo mogš nie wiedzieć, jak leczyć np. zawał – tłumaczy.

Pomysł ostro skrytykował też Zwišzek Zawodowy Anestezjologów (ZZA). W ocenie anestezjologów rozporzšdzenie drastycznie zwiększy ryzyko oraz częstoœć zdarzeń niepożšdanych. Za groŸne uważajš też zawartš w § 4 ust. 4 propozycję zniesienia przepisu nakazujšcego, by na bloku operacyjnym pracował przynajmniej jeden anestezjolog zatrudniony na etacie. Resort chce, by etat zastšpić jego częœciš, co zdaniem ZZA grozi brakiem opieki anestezjologa na bloku.

Minister Radziwiłł twierdzi jednak, że w wielu szpitalach obsada kadrowa na dyżurach jest zbyt duża, a po uealstycznieniu przepisów dyrektor szpitala będzie mógł jš regulować.

Szef resortu zdrowia zapewniał, że od 1 stycznia w polskich szpitalach nie wydarzyło się nic zagrażajšcego życiu pacjentów. Ubolewa jednak, że „protest lekarzy organizowany jest w taki sposób, by skomplikować pracę szpitali i utrudnić cišgłoœć sprawowania opieki nad pacjentami. Wbrew informacjom dochodzšcym od pacjentów i ze szpitali, dodał też, że nie ma problemów z dostępem do nocnej i œwištecznej pomocy lekarskiej.

Według szacunków ministerstwa klauzulę opt-out wypowiedziało 3546 lekarzy, w tym 1889 rezydentów.

– W Polskich szpitalach pracuje ponad 88 tys. lekarzy, w tym około 16 tys. rezydentów. Jeżeli dobrze policzymy, będziemy wiedzieć, że klauzulę opt-out wypowiedziało ok. 4 proc. lekarzy i ok. 11 proc. rezydentów – mówił minister Radziwiłł. Dane ministerstwa sš rozbieżne z przedstawianymi przez Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Zwišzku Zawodowego Lekarzy (OZZL), według którego z pracy ponad 48 godzin w tygodniu zrezygnowało nawet 5 tys. lekarzy. Eksperci kontrargumentujš, że na podpisanie klauzuli zdecydowało się tylko 10–30 proc. z 88 tys. lekarzy pracujšcych w szpitalach. Oznacza to, że 3,5 tys. lekarzy, o których mówi resort, może stanowić większoœć medyków mogšcych dyżurować praktycznie bez przerwy.

Jerzy Wyszumirski - przewodniczšcy Zwišzku Zawodowego Anestezjologów

To, co mówi minister zdrowia, kiedyœ nazywało się zaklinaniem rzeczywistoœci, sofistykš. To minister jest odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa pacjentów. Twierdzenie, że dyrektor będzie mógł decydować o obsadzie dyżurowej po zasięgnięciu opinii ordynatora, nie znaczy nic. Bo ordynator oddziału może wydać decyzję negatywnš, a dyrektor kompletnie jš zlekceważyć. Wcišż mam nadzieje, że projekt rozporzšdzenia nie zostanie skierowany do ogłoszenia, bo wydaje mi się, że przeciwni sš mu wszyscy, również z opcji politycznej ministra. Słowa o deregulacji w odniesieniu do dyżurów lekarskich sš kpinš z normalnego systemu prawnego i państwa prawa, bo deregulować można sobie placowych na placu, a tam, gdzie w grę wchodzi życie i bezpieczeństwo pacjentów, potrzebne sš regulacje. I one sš w gestii ministra zdrowia.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL