Chrabota o handlu w niedzielę

aktualizacja: 12.09.2016, 21:59
Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Ideologowie po obu stronach sporu o zakaz handlu w niedzielę nie mają wątpliwości. Dla nich racje są oczywiste. Ja mam głębokie przekonanie, że szale wagi są tu obciążone równie ciężkimi argumentami i poważny człowiek powinien je rozważyć.

REDAKCJA POLECA

Oto bowiem z jednej strony trudno kwestionować prawo wierzących do podążania za trzecim przykazaniem, które każe dzień święty święcić. Odmówienie im tego prawa to oczywisty gwałt na sumieniu. Ale jest i strona przeciwna: ludzkość nie wyłącza wtyczki z prądem w niedzielę o świcie, by rozpocząć funkcjonowanie od nowa w poniedziałek rano. Setki tysięcy ludzi, w tym piszący te słowa, pracują, by zapewnić elementarne standardy także w dniu wolnym od pracy. A jakie to standardy? Czy tylko ciągłość dostaw energii elektrycznej, wody pitnej, usług transportu, radia, telewizji? Przygotowywanie czytanych w poniedziałek rano gazet? A może i prawo do koniecznych zakupów?

Kto ma prawo definiować te standardy? Czy tylko związkowcy z Solidarności? Zwolennicy zakazu handlu w niedzielę szermują argumentem przeciążania pracą harujących w sklepach kobiet. Powinny ten czas spędzać z rodziną – twierdzą. Ale czy są całkiem szczerzy wobec tych samych kobiet, przemilczając, że bez pracy w niedzielę przynajmniej część z nich straci zatrudnienie? I czy w ogóle Polskę, dla której fundamentalnym wyzwaniem jest przyspieszenie rozwoju, stać na taki strzał w koniunkturę?

Bo przecież tylko naiwni i optymiści wierzą, że zakaz nie zmniejszy obrotów, ergo nie uderzy w konsumpcję. Waga więc tkwi nieruchomo. Ciężar argumentów po obu stronach wydaje się równy. W redakcji „Rzeczpospolitej" postanowiliśmy zapytać o zdanie samych Polaków. Nasza intuicja nie zawiodła: w kwestii zakazu handlu w niedzielę opinia publiczna jest pęknięta na dwoje.

Nie dziwi, że wśród ludzi starszych nieco przeważa grono oponentów zakazu. Ci po prostu się boją, że jeszcze bardziej ograniczy on ich widoki na spokojne zakupy. Relatywnie mniejsze poparcie panuje w dużych miastach, gdzie niedzielne zakupy od dawna weszły w nawyk. Największy odsetek zwolenników zakazu jest wśród Polaków o zdecydowanie prawicowych poglądach, w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości i PSL (100 proc.!), najmniej wśród liberałów i lewicy.

Taki rozkład sympatii można było sobie z łatwością wyobrazić, ale dużo ciekawsze są odpowiedzi na pozostałe pytania: Czy pracownik powinien mieć prawo do odmowy pracy w niedzielę bez konsekwencji? Czy przedsiębiorca za złamanie zakazu powinien być karany więzieniem i czy zamiast zakazu pracy w niedzielę nie powinno się za nią więcej płacić? We wszystkich tych sprawach ogromna większość Polaków jest zgodna. Jesteśmy w zdecydowanej większości za prawem odmowy (ponad 80 proc.), przeciwko karaniu (ponad 90 proc.) i za wyższym wynagrodzeniem (około 80 proc.).

Wnioski? Znów dość oczywiste. Zamiast realizować dyktat reprezentujących mniejszość pracowniczą związkowców, pójść za głosem opinii publicznej. Tylko tak rządzący zdobędą poparcie szerszego elektoratu. Dylemat wyboru między kwestiami sumienia i racjami gospodarki rozwiąże zdrowy mechanizm wolnego wyboru. Państwo nie okaże się opresywne, lecz subsydiarne. Proste? Aż za bardzo. Bo pewnie sprawę zakazu handlu w niedzielę już przehandlowano za odłożenie ad acta kwestii całkowitego zakazu aborcji. A może się mylę i sprawa wciąż jest otwarta? >A4-5

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE