Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

PiS i białoruska propaganda

Leszek Balcerowicz od lat oskarżany jest o to, że na poczštku transformacji nie potrafił zahamować inflacji
Fotorzepa, Robert Gardziński
Niechęć do kapitalizmu, własnoœci prywatnej i wolnoœci gospodarczej cechuje Mariana Piłkę – pisze student SGH

Z zainteresowaniem czytam „Rzeczpospolitš", zwłaszcza artykuły na tematy gospodarcze, bo istota problemów, których dotyczš, ma fundamentalne znaczenie dla życia ludzi. Poczułem się jednak niebywale zdegustowany, zarówno poziomem, jak i samym językiem tekstu z 1 sierpnia 2017 roku, którego autorem był Marian Piłka, były polityk z PiS.

Jego komentarz dotyczył kilkunastu tematów, z których żaden nie został poparty dowodami. Autor wielokrotnie odnosił się z pogardš do zagranicznego kapitału, twierdzšc np., że to supermarkety „dobijajš" polski handel. Polskš gospodarkę nazywa „neokolonialnš". Wyraża opinię, że brakuje w niej „paradygmatu wspierania patriotyzmu gospodarczego". Z niechęciš odnosi się do umów o wolnym handlu, takich jak CETA i TTIP, twierdzšc, że zniszczš one suwerennoœć państw, które je podpiszš. Przyjęcie euro uznaje za wyzbycie się szans na uzyskanie „podmiotowego miejsca" w Unii. Kredyty udzielone we frankach nazywa „drenażem œrodków" polskich obywateli i „obcymi interesami". Lepiej ocenia transformację chińskš niż Polskš. Uważa, że przyjmowanie Ukraińców do pracy obniża płace Polaków i ich skłonnoœci do inwestycji. Twierdzi, że jesteœmy w stanie zagrożenia „stagnacyjnym wzrostem", który „utrwala naszš peryferyjnš pozycję". I o większoœć tych rzeczy obwinia prof. Leszka Balcerowicza.

Choć były polityk PiS twierdzi, że „debatę publicznš zastšpiła propaganda" i że w debacie publicznej jest zbyt wiele emocji, a za mało faktów, to jego argumenty (te, które udało się wyłuskać spoœród ogólnikowych sloganów) sš – w œwietle literatury empirycznej – niezgodne z faktami, a język skrajnie emocjonalny.

Węszenie spisku

Powołujšc się na prof. Witolda Kieżuna, Piłka żywi przekonanie, że wszyscy dotychczasowi ministrowie finansów i gospodarki, których nazywa „dziedzictwem Balcerowicza", budowali gospodarkę „neokolonialnš". Wielokrotne użycie tego słowa oraz innych, np. „destrukcja suwerennoœci" czy „zawłaszczanie polskich przedsiębiorstw", bez przedstawienia ich wczeœniejszych definicji owych zwrotów, włšcza emocje, a blokuje myœlenie. Bo co rozumieć przez okreœlenia typu „neokolonialna"? Obecnoœć kapitału zagranicznego w Polsce? Własnoœć prywatnš? Odpolitycznianie – a więc prywatyzację – przedsiębiorstw? Te elementy nie występujš lub sš ograniczane w ustrojach, w których warunki do życia ludzi sš najgorsze. Piłka albo tego nie wie, albo nie uznaje œwiatowych badań empirycznych, a wyznacznikiem obiektywizmu sš dla niego – niezgodne z faktami i banalne metodologiczne – felietony prof. Kieżuna.

Dlaczego teksty Kieżuna sš tak cenne dla PiS? Bo ten chorobliwie węszy spiski i jest obojętny na fakty. Działacze PiS wykorzystujš jego referaty do siania propagandy w stylu „Polska w ruinie" oraz do tępego rugania oponentów politycznych. O polskiej demokracji Kieżun pisze, że „niewiele różni się ona od autorytaryzmu, bo dzieli ludzi", Polskę nazywa „Afrykš Europy", a reformy po 1989 roku „likwidacjš potencjału ekonomicznego". Uważa, że nas „okradziono", co próbuje uzasadnić różnicami w płacach w Polsce i na Zachodzie. Swoje zarzuty przeplata przygodami z życia prywatnego, np. zbyt wysokš cenš męskiego strzyżenia w zagranicznej firmie czy brakiem polskiej pasty do zębów w sklepie. Nie jest to ani język, ani metody akceptowalne w żadnym poważnym badaniu. Pytany o to, co by zrobił, gdyby był odpowiedzialny za polskš transformację, odpowiada, że nakazałby „zamknięcia granic", aby chronić nas przed zagranicznymi towarami, „w żadnym wypadku" nie likwidowałby państwowych przedsiębiorstw, rozdawałby kredyty rolnikom i położył „szalony nacisk" na rozwój PGR-ów, by w ten sposób walczyć z inflacjš. To jest bardziej radykalna droga niż ta, którš poszedł Łukaszenko na Białorusi.

Propagandowe ogólniki

Inspirowany takimi tekstami historyk i były polityk PiS Marian Piłka wnioskuje, że polska jest w „stanie zagrożenia stagnacyjnym wzrostem utrwalajšcym naszš peryferyjnš pozycję". Po pierwsze, pojęcie „stagnacyjny wzrost" to oksymoron. Jeœli coœ roœnie, to nie może równoczeœnie nie rosnšć. Po drugie, Polska osišgnęła największy w ostatnich 300 latach sukces, jeœli chodzi o tempo doganiania Zachodu. To pokazuje bezsensownoœć sloganów byłego polityka PiS. Czy okreœleniem „peryferyjna pozycja" nazywa nasze członkostwo w NATO i UE? To język, którego wyłšcznym celem jest gra na emocjach.

Kolejnym propagandowym ogólnikiem, którym posługuje się Piłka w odniesieniu do naszej gospodarki, jest stwierdzenie „paradygmat wspierania patriotyzmu gospodarczego", którego według niego jest za mało. Chodzi mu o zwiększanie wydatków publicznych oraz o wspieranie rodzimych (a tak okreœla państwowe Pekao i PZU) przedsiębiorstw, poprzez „polonizację", a więc nacjonalizację. Przywracanie kontroli politycznej nad przedsiębiorstwami oraz dodatkowe podatki i wydatki nazywane przez Piłkę „przezwyciężeniem polityki Balcerowicza" nie sš – w œwietle obszernych badań naukowych – korzystne dla wzrostu gospodarczego, przeciwnie – osłabiajš jego systematyczne siły.

W krajach, w których w okreœlonych sektorach, np. bankowym, formalnie dominuje własnoœć państwowa lub sš one nieformalnie powišzane z władzš politycznš, prędzej czy póŸniej w takich enklawach socjalizmu dochodzi do krachu. Przykładem mogš być banki regionalne w Niemczech (Landesbanken), Cajas w Hiszpanii, Fannie Mae i Freddie Mac w USA, niemal cały sektor bankowy w Słowenii. Upragniona przez Piłkę i PiS „polonizacja" banków jest zatem wyrazem nieznajomoœci podstawowych faktów.

Były polityk PiS jest zdania, że program 500+ to „ogromne wzmocnienie" polskiego rynku wewnętrznego. Jak silny – według tej logiki – musiał być zatem nasz wewnętrzny rynek za socjalizmu?

Gdyby tego było mało, Piłka uważa, że nasze członkostwo w Unii Europejskiej „znacznie utrudnia wzmacnianie rodzimej przedsiębiorczoœci". Logicznš konsekwencjš byłoby zatem wystšpienie ze Wspólnoty, by bez oporu „wzmacniać', a więc – według definicji Piłki – nacjonalizować przedsiębiorstwa. Trzeba być œlepym na rzeczywistoœć, by twierdzić, że nasza obecnoœć w UE ma negatywny wpływ na rozwój rodzimych przedsiębiorstw. Korzyœci z dostępu do unijnego rynku sš nieocenione. Swobodnie przekraczamy granice, handlujemy, kupujemy i sprzedajemy towary. Otrzymujemy miliardowe dotacje na inwestycje. Polska, dzięki obecnoœci w UE i zaadaptowaniu unijnych instytucji, budzi większe zaufanie i zarazem zainteresowanie inwestorów, których bardzo potrzebujemy.

Oskarżyć Balcerowicza

Otwarcie granicy dla pracowników z Ukrainy Piłka nazywa „niekontrolowanš imigracjš" i prowadzeniem polityki „taniej siły roboczej". Uważa, że z tego powodu płace Polaków nie rosnš, zmniejsza się chłonnoœć rynku wewnętrznego (?) oraz zmniejszajš skłonnoœci przedsiębiorstw do inwestycji. Po pierwsze, płace Polaków w cišgu ostatnich 26 lat nieprzerwanie rosły, a w 2017 roku przewidywany jest ich dalszy wzrost. To oznacza, że Piłka nie zna podstawowych danych makroekonomicznych. Po drugie, twierdzenie Piłki, że bodŸcami do inwestycji sš niskie bezrobocie i niedobór siły roboczej – które rzekomo moglibyœmy osišgnšć, kontrolujšc imigrację z Ukrainy – jest nie tylko wyrazem pogardy dla Ukraińców uciekajšcych przed wojnš, ale także kompletnie sprzeczne z elementarnymi danymi i prawami ekonomii.

Były polityk z PiS, wypowiadajšc się o programie reform z 1989 roku, twierdzi, że został on „bezkrytycznie wdrożony" przez zagranicznš instytucję, co ma sugerować, że tzw. plan Balcerowicza nie był przemyœlany, a co gorsza – forsowany przez obcych. Nad programem reform po 1989 roku dniami i nocami pracował sztab ekspertów. Co więcej, w œwietle literatury był to program, który – w porównaniu z innymi krajami postsocjalistycznymi – przyniósł jeden z najlepszych rezultatów (jeœli nie najlepszy). W œwietle opracowań naukowych pomoc instytucji zagranicznych we wprowadzaniu reform była nieoceniona i miała miejsce w większoœci krajów, którym udało się wyjœć z kryzysu. To na Białorusi i w Azji Œrodkowej odwrócono się od płynšcych z Zachodu propozycji reform.

Piłka oskarża Balcerowicza, że nie udało mu się zahamować inflacji. Po pierwsze, hiperinflacja była wynikiem koszmarnej sytuacji makroekonomicznej odziedziczonej po bankructwie socjalizmu, a nie winš prof. Balcerowicza. Po drugie, inflacja z ok. 250 proc. w 1989 roku spadła poniżej 40 proc. w 1993 roku, a pięć lat póŸniej poniżej 10 proc. Po trzecie, w większoœci gospodarek postsocjalistycznych liberalizacja cen – bez której nie ma kapitalizmu – wywołała większy niż spodziewany wzrost cen. Po trzecie, jedynš metodš na zgaszenie inflacji było radykalne i konsekwentne wprowadzanie reform, w czym Polska była pionierem. Tam gdzie reformy były hamowane – tj. np. w Bułgarii, Rumunii, Rosji czy krajach WNP – inflacja była nawracajšcym i długotrwałym problemem.

Chińska droga

Za największy błšd obecnego rzšdu Piłka uważa fakt, że przy „polonizacji", a więc upolitycznianiu Pekao, pienišdze „wypłynęły za granicę, zamiast stymulować wzrost krajowych inwestycji". Nie chodzi już nawet o absurdalnoœć tego zarzutu, bo jedynš alternatywš dla odkupienia Pekao bez zapłacenia pieniędzy Włochom byłoby zajęcie siedziby siłš. Nie chodzi także o sprzecznoœć z wyrażonš przez siebie wczeœniej aprobatš dla nacjonalizacji, ale o tak prymitywnš diagnozę działań obecnego rzšdu.

Piłka uważa, że model chińskiej transformacji mógłby być w Polsce równie skuteczny, a Polska obecnie „nie wytrzymuje konkurencji z Chinami".

Po pierwsze, Polska stała się demokracjš zachodniego typu. W Chinach panuje cenzura, monowładza partii komunistycznej, oponentów politycznych przetrzymuje się w więzieniach, a miliony Chińczyków żyjš w skrajnej nędzy.

Po drugie, transformacje Polski i Chin wykazujš bardzo małš porównywalnoœć spowodowanš poważnymi różnicami w wyjœciowych warunkach gospodarczych. Ten element analizy porównawczej jest obecny w każdym rzetelnym opracowaniu nt. transformacji, z którymi najwyraŸniej Piłka nie miał okazji się zapoznać.

Po trzecie, w wyniku szybkich i wszechstronnie wprowadzanych reform w Polsce skokowo poprawiły się wskaŸniki dotyczšce poziomu życia, np. tempo wzrostu przeciętnej płacy, radykalny spadek œmiertelnoœci niemowlšt, wydłużenie się przeciętnej długoœci życia, liczba posiadanych przez Polaków samochodów itd. Jeżeli były polityk PiS uważa, że Polska jest w ruinie, niech pojedzie na Białoruœ.

Tekst Mariana Piłki obrazuje ducha doktryny politycznej, której głównymi elementami sš niechęć do kapitalizmu, własnoœci prywatnej i wolnoœci gospodarczej, przykrytej populistycznymi sloganami i patriotycznymi zaklęciami. Triumf owej doktryny – w przypadku braku dostatecznie silnego sprzeciwu ze strony społeczeństwa obywatelskiego – prowadziłby do zwiększonej władzy polityków nad przedsiębiorstwami oraz do zawłaszczania przez nich niezależnych instytucji, co – w efekcie – musiałoby stłamsić zakres wolnoœci i swobód obywatelskich. Œwiadomoœć takiego zagrożenia i poczucie obywatelskiego obowišzku zmuszajš do działania i reakcji, by antykapitalistyczna propaganda Łukaszenki nie zwyciężyła w konfrontacji z faktami. Š?

Autor ma 24 lata, jest studentem SGH, b. współpracownikiem Forum Obywatelskiego Rozwoju

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL