Żołnierze USA od 1 kwietnia będą chronić polską granicę wschodnią

aktualizacja: 21.03.2017, 21:18
Naczelny dowódca sił NATO w Europie generał Curtis Scaparrotti i prezy...
Naczelny dowódca sił NATO w Europie generał Curtis Scaparrotti i prezydent Litwy Dalia Grybauskaite
Foto: AFP

Żołnierze USA od 1 kwietnia będą chronić polską granicę wschodnią. O szczegółach operacji poinformował ich dowódca.

REDAKCJA POLECA

Trzon grupy bojowej w Polsce pod dowództwem Stevena Gventera będą stanowili żołnierze amerykańscy z 2. Szwadronu 2. Pułku Kawalerii Pancernej USA, którzy teraz przebywają w Bawarii. I właśnie stamtąd, z miasta Vilseck, wyruszy w najbliższą sobotę w stronę polskiej granicy 911 żołnierzy amerykańskich, 147 brytyjskich z pułku rozpoznawczego The Light Dragoons i 119 żołnierzy z rumuńskiego 205. Batalionu Obrony Powietrznej.

– To jest misja, a nie rozszerzone ćwiczenia. Naszym celem jest zniechęcanie do ataków na Polskę i kraje bałtyckie – cytuje pułkownika Stevena Gventera agencja Reuters.

Amerykański dowódca potwierdził informacje „Rzeczpospolitej" o tym, że przejazd ma mieć symboliczny charakter. Żołnierze będą podzieleni na dwa konwoje, z których jeden pojedzie do Polski przez wschodnie Niemcy, a drugi przez Czechy. Po drodze spotkają się z mieszkańcami.

Międzynarodowa grupa bojowa pod dowództwem Amerykanów będzie gotowa do działania 1 kwietnia. Uroczyste jej powitanie, z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy oraz amerykańskiego generała Curtisa Scaparrottiego, naczelnego dowódcy sił NATO w Europie, zaplanowano na 13 kwietnia w miejscu jej stacjonowania, czyli w Orzyszu.

Batalion w Orzyszu to realizacja ustaleń szczytu NATO w Warszawie w lipcu 2016 r. Zdecydowano wtedy o wzmocnionej wysuniętej obecności wojskowej na wschodniej flance NATO.

Są to siły rotacyjne, ale obecność ma mieć charakter ciągły. Nie można jej jednak uznać za stałą, bo NATO zobowiązało się w akcie NATO–Rosja z 1997 r. (stanowiącym fundament współpracy między tymi stronami) do nierozmieszczania stałych sił w nowych państwach sojuszu. I choć sama Rosja ustalenia tej umowy łamie, to sojusz formalnie się jej trzyma. I odpowiada innymi inicjatywami, których najnowszym akordem są właśnie grupy bojowe. Oprócz Polski będą one także stacjonować na Litwie, Łotwie i w Estonii. Na Litwie państwem ramowym są Niemcy, na Łotwie – Kanada, a w Estonii – Wielka Brytania. Państwo ramowe to takie, które dostarcza najwięcej żołnierzy i odpowiada za stworzenie grupy bojowej, czyli pozyskanie żołnierzy z innych krajów. Polska zasili batalion na Łotwie. Wszystkie mają być w pełnej gotowości bojowej do czerwca.

Poza tą nową inicjatywą NATO prowadzi program ćwiczeń wojskowych, patroluje przestrzeń powietrzną i morską w Europie Wschodniej, w Polsce stacjonują też inne wojska amerykańskie. Wszystko to odbywa się na zasadzie rotacyjnej, a nie stałej, ale kolejne elementy tej obecności sprawiają, że NATO jest już silnie zakorzenione na wschodnich granicach. Ma to stanowić element odstraszający przed działaniami takimi jak aneksja Krymu czy inwazja na wschodnią Ukrainę.

Jak pisała już „Rzeczpospolita", Polska chciałaby dodatkowego wzmocnienia obecności NATO na wschodzie poprzez reformę struktur dowodzenia: tworzenie nowych wydziałów i zatrudnianie nowych ludzi, którzy odpowiadaliby za wschodnią flankę. Polscy dyplomaci argumentują, że im więcej będzie elementów wschodniej flanki w każdym aspekcie działania NATO (także biurokratycznym), tym trudniej będzie w przyszłości z niej zrezygnować.

Sojusz północnoatlantycki po latach koncentrowania się na działalności ekspedycyjnej (np. Afganistan) wraca do obrony sojuszników. Poza wzmacnianiem obecności na wschodzie przygotowany został także plan działania przeciwko możliwym atakom terrorystycznym z południa. Ponadto NATO, na prośbę Rumunii, przeprowadza analizę możliwości działania na Morzu Czarnym, gdzie w ostatnim czasie widać demonstrację rosyjskiej siły.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE