Maleje przewaga PiS nad PO

aktualizacja: 19.03.2017, 20:58
Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Rządząca partia ma już tylko dwupunktową przewagę nad PO i ograniczone możliwości zyskiwania poparcia.

REDAKCJA POLECA

Prezes PiS Jarosław Kaczyński po raz kolejny okazał się politykiem zdolnym przewidzieć polityczną przyszłość. W zeszłym tygodniu w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" mówił, że wynik szczytu Rady Europejskiej będzie miał „przejściowe negatywne skutki na rynku polskim". Nie przewidywał jednak zapewne, jak głębokie mogą być te straty: przeprowadzony przed weekendem sondaż IBRiS daje PiS 29 proc. poparcia oraz jedynie dwupunktową przewagę nad drugą w zestawieniu PO. Sondaże są barometrem społecznych nastrojów, a nie prawdą objawioną. PiS powinien jednak potraktować je jako poważny sygnał ostrzegawczy, jak źle została odebrana jego ostatnia europejska szarża.

Skąd takie wahnięcie emocji? Dla Polaków członkostwo w Unii pozostaje wciąż dużą wartością, a działanie PiS mogło zostać odebrane jako uderzenie w tę wartość. Co ciekawe, dotychczasowy spór rządu z Komisją Europejską o Trybunał Konstytucyjny nie szkodził tak bardzo PiS. Obecna porażka rządu była jednak zbyt spektakularna, a sprzeciw wobec kandydatury Donalda Tuska zbyt irracjonalny. W dodatku część wyborców zaczęła się obawiać, że PiS rzeczywiście chce wyprowadzić Polskę z Unii. Szczególnie ten argument podchwycili przeciwnicy rządu. Ale i PiS zrozumiał przyczyny swojej porażki. Tak też należy rozumieć zapowiedzi „obniżania zaufania do UE", czyli działań, które mają sprawić, by Polacy mniej życzliwie patrzyli na Brukselę i w efekcie nie byli dla partii już tak surowi po kolejnych potyczkach rządu z Unią.

PiS płaci też za skandal związany z prawem o wycince drzew i nieprzemyślaną propozycję dotyczącą ustawy warszawskiej. Kaczyński uważa, że negatywne skutki szczytu będą chwilowe, ale w dalszej perspektywie rząd sobie z nimi poradzi. Jednak PiS ma teraz już dość ograniczone możliwości zyskiwania poparcia. Kosztowne obietnice socjalne zaskarbiły mu sympatię szerokich grup społecznych, ale budżet napięty jest dziś do ostateczności. Rząd stawia na rozwój gospodarki, słyszymy obietnice ułatwień dla biznesu, ale widzimy narastający fiskalizm i represyjność aparatu skarbowego.

Z obecnej sytuacji płyną też jednak ważne wnioski dla opozycji. Platforma nie ma powodów do triumfu – jeszcze kilka tygodni temu słono płaciła za niezrozumiałą dla elektoratu okupację sejmowej mównicy. W dodatku rosnące zaufanie do PO wynika z blamażu KOD i braku pomysłu Nowoczesnej na wyjście z wizerunkowego kryzysu. Wniosek o wotum nieufności wobec rządu i zgłoszenie kandydatury Grzegorza Schetyny na funkcję premiera oczywiście nie ma szans. Ale prawdziwym tego celem jest zbudowanie wizerunku szefa PO jako niekwestionowanego lidera opozycji. Pytanie tylko, czy Schetyna już do tej roli dojrzał. I czy będzie pamiętał, że źródłem legitymizacji demokratycznej (zarówno rządu, jak i opozycji) nie są sondaże, lecz wynik wyborów, które odbędą się dopiero za dwa i pół roku.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.szuldrzynski@rp.pl

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE