Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Wypadek w Oświęcimiu. Jak szybko jechała Szydło

Według szacunków koszt naprawy rzšdowej limuzyny to ok. 300 tys. zł.
PAP, Jacek Bednarczyk
Rozbite w Oœwięcimiu audi, warte ok. 2,5 mln zł, nawet po remoncie nie wróci do jazdy z VIP-ami.

Limuzyna, którš 10 lutego poruszała się premier Beata Szydło, tuż przed kolizjš mogła gnać po ulicach Oœwięcimia z prędkoœciš nawet 90 km/h.

Z nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że rejestratory, które na zlecenie prokuratury zbadał biegły, wykazały, iż kierowca audi wcisnšł hamulec, gdy na liczniku było 85 km/h. Szacuje się, że czas, jaki mija pomiędzy zdjęciem nogi z gazu a naciœnięciem hamulca, wynosi ok. 1,5 sekundy. A to pozwala zakładać, że tuż przed hamowaniem samochód jechał szybciej.

Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji, dzień po wypadku zapewniał, że kolumna aut poruszała się z godnie z przepisami, z prędkoœciš ok. 50 km/h – takie ograniczenie obowišzywało na ulicy, gdzie doszło do zdarzenia.

– To, że w chwili podjęcia manewru hamowania licznik wskazywał więcej, nie wyklucza faktu, iż samochód przemierzał trasę z dozwolonš prędkoœciš – mówi nasz informator. – Podczas wyprzedzania instynktownie dodaje się gazu, by szybciej wykonać manewr – sugeruje.

To, czy kierowca rzšdowego auta tuż przed zderzeniem z drzewem dodał gazu, aby wyminšć seicento, ustalajš biegli powołani przez krakowskš prokuraturę.

Kosztowna naprawa

– Na podstawie dotychczasowych informacji wiemy, że kilkadziesišt metrów przed wypadkiem prędkoœć audi oscylowała w granicach 55–60 km/h. Nie mam na razie informacji, co wynika z odczytów rejestratorów – mówi nam prok. Włodzimierz Krzywicki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Okazuje się jednak, że œledczy zabezpieczyli rejestratory tylko z auta szefowej rzšdu. Pozostałe dwa samochody wróciły do Warszawy. – Taka była decyzja prokuratorów wykonujšcych czynnoœci tego dnia – mówi prok. Krzywicki.

Zarzuty spowodowania kolizji usłyszał Sebastian K. – kierowca seicento (twierdzi, że nie widzšc rzšdowego pojazdu, zaczšł skręcać). Dopiero po uzyskaniu pełnych opinii biegłych okaże się, czy zarzut się utrzyma.

Ale już dzisiaj jest pewne, że udowodnienie winy kierowcy seicento ma dla BOR znaczenie nie tylko prestiżowe, ale także finansowe.

Wina Sebastiana K. oznaczać będzie, że odszkodowanie za rozbite audi pokryje jego polisa OC. Ewentualna wina kierowcy BOR oznacza brak œrodków na naprawę rzšdowej limuzyny, bo ta nie miała autocasco (AC).

Brak tej polisy w rzšdowych samochodach to nic nowego – poza bardzo wysokimi opłatami za AC wynika także z zasad, jakie BOR stosuje wobec tych aut. – Sš cały czas pod opiekš funkcjonariuszy. Istnieje zakaz pozostawienia auta nawet na chwilę. Parkujš w pilnie strzeżonych podziemnych garażach BOR – wyjaœnia nam jeden z funkcjonariuszy.

Zasady jazdy w kolumnie uprzywilejowanej (pojazd z osobš ochranianš w œrodku, z przodu i z tyłu tzw. auta ochronne jadšce praktycznie „zderzak w zderzak") zakładajš, że samochód VIP-a jest zabezpieczony właœnie autami ochronnymi, więc możliwoœć jego zniszczenia jest nikła. Wypadek z Oœwięcimia pokazał, że to teoria.

Limuzyna na złom

Audi A8 L Security to motoryzacyjny top. Ma opancerzone podłoże, całe auto jest odporne na ostrzał z broni palnej i ładunki wybuchowe, w tym amunicji przeciwpancernej stosowanej przez wojska NATO. VIP-a chroni klatka bezpieczeństwa, którš zintegrowano z karoseriš.

„Rzeczpospolita" ustaliła, że naprawa auta pani premier będzie kosztowała ok. 300 tys. zł. Ale uszkodzenia sš tak poważne, że po remoncie nie wróci ono do służby. Naruszona została m.in. pancerna klatka bezpieczeństwa.

Co stanie się z nowš limuzynš za 2,5 mln zł? Audi nie może zostać sprzedane, ale co najwyżej przekazane, np. CBŒP do celów operacyjnych (BOR zawsze tak pozbywał się zużytych aut).

Przy okazji œledztwa na jaw wychodzš nieznane dotšd okolicznoœci zakupu dwóch opancerzonych audi (drugie użytkuje prezydent). Auta były kupione za ponad 5 mln zł. Rezerwa celowa na ich zakup została uruchomiona z przeznaczeniem na wydatki zwišzane z organizacjš Œwiatowych Dni Młodzieży, które odbyły się w lipcu. Tymczasem auta odebrano od producenta dopiero w grudniu, a więc pół roku póŸniej. Taki manewr może być uznany za złamanie dyscypliny finansów publicznych. Ministerstwo Finansów ani resort spraw wewnętrznych i BOR nie wyjaœniły nam w poniedziałek tych niejasnoœci.

W tym roku BOR kupi kolejnš limuzynę reprezentacyjnš za ok. 2 mln zł. – Zakup nie ma zwišzku z wypadkiem. Był planowany wczeœniej – zapewnia nas kpt. Grzegorz Bilski z BOR.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autorek: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL