Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Koœciół

Weronika Kostrzewa: PiS nie po drodze z Kościołem

Weronika Kostrzewa, dziennikarka i vlogerka chrzeœcijańska.
Rzeczpospolita, Maciej Zienkiewicz
Kiedy cytuje się z mównicy sejmowej kardynała Wyszyńskiego i chodzi do koœcioła, to trzeba być w swoich poglšdach politycznych spójnym. Prawo i Sprawiedliwoœć broni życia, ale tylko wtedy, gdy znajduje się w opozycji - mówi Weronika Kostrzewa, dziennikarka i vlogerka chrzeœcijańska.

Plus Minus: Wiara dobrze się klika?

Zależy wœród kogo, w jakiej grupie społecznej. Tam, gdzie ludzie zainteresowani sš wiarš – tak, a wœród innych odbiorców – tylko jak wymyœli się tytuł, który nie ma nic wspólnego z treœciš. Wiara najlepiej klika się wœród tych, którzy chcieliby publicznie powiedzieć to, co zawiera dany tekst, ale się wstydzš albo sami nie lubiš zabierać głosu.

Formuła „chrzeœcijańskiej vlogerki" nie jest w Polsce zbyt popularna.

To się trochę zmienia. Chrzeœcijaństwo w sieci ma szerokš gamę kolorów. Sš tacy, którzy orientujš się na przekazywanie nauk Koœcioła, a sš tacy, którzy... prezentujš różne odcienie. Jest w czym wybierać.

A twój odcień jest jaki?

Zgadzam się z nauczaniem Koœcioła. Tym niezmiennym od dwóch tysięcy lat.

Czyli jaki prezentujesz odcień?

Czarno-biały. To dobra odpowiedŸ?

Nie wiem. Œwiat jest kolorowy.

No tak, ale kiedy mówisz o rzeczach ważnych, to relatywizowanie jest bardzo groŸne. Z jednej strony nie można brać się do oceniania ludzi, tylko mówić, czy dany czyn był zły. Nigdy nie znamy historii ludzi i tego, co za nimi stoi. Natomiast sš podstawowe prawdy, które się nie zmieniajš i tutaj obowišzuje reguła: tak, tak, nie, nie.

A to nie jest tak, że trochę sobie zawężasz....

Koleżanka mi kiedyœ powiedziała, że sobie zawężam pole poszukiwania męża, bo jak chcę dobrego, wierzšcego, to zbyt wielu wykluczam.

Wykluczałaœ niewierzšcych kandydatów na męża?

Nie, ale pewnie gdybyœmy doszli do spraw fundamentalnych, np. jak chcemy wychować dziecko, tobyœmy się rozjechali. Uważam, że przeciwieństwa przycišgajš się we wczesnej młodoœci. Z ciekawoœci fascynuje nas ktoœ inny, ale potem chcemy kogoœ, kto będzie podobny do nas, z kim będziemy się zgadzać w tych kluczowych sprawach. W innych obszarach to może być jak puzzle: kiedy on jest małomówny, ja mogę mówić więcej itd. Ja ograniczyłam grupę poszukiwań.

Wydaje mi się, że widziałem w twoim domu jakiegoœ męża.

Ostatecznie mšż znalazł się sam i to znalazł się ideał. A dokładniej, jak na katoliczkę przystało, to go sobie wymodliłam. Serio.

A wracajšc do reakcji na twoje filmiki.

Jest dużo pozytywnych komentarzy. Najbardziej cieszš mnie wpisy kobiet. Jest coœ takiego, że kobiety, z nieznanych mi przyczyn, traktujš się wzajemnie jak konkurencję. A do mnie kobiety często piszš, że mój głos jest dla nich ważny, że to również ich głos. Naprawdę cieszy mnie, gdy udostępniajš moje filmiki.

Ale zdarza się też potężny hejt. I co wtedy robi chrzeœcijańska blogerka? Nadstawia drugi policzek?

Jest dużo hejterskich i chamskich komentarzy. Kiedy byłam w cišży, ludzie życzyli mi, bym urodziła chore dziecko.

Serio?

Serio, i to nie raz. Pomyœlałam: co za dziwni ludzie. Teraz, gdy patrzę na moje dziecko i myœlę, że ktoœ mu życzył, by było chore, to chciałabym do nich strzelać.

To nie po chrzeœcijańsku, więc przestałam czytać komentarze.

A co w największym stopniu prowokowało hejterów?

Szczególnie filmiki dotyczšce aborcji wywoływały podobne komentarze.

No tak, w tej kwestii nie bierzesz jeńców.

Poczštkowo myœlałam, że fajnie, jak będę trafiać z moim przekazem do kilkuset osób, ale pierwszy film o aborcji...

Był jaki?

Drugi film był już spokojniejszy.

A pierwszy?

Pierwszy był mocno ironiczny. Zobaczyło go pół miliona osób i zdałam sobie sprawę z tego, jaka to jest siła rażenia. Zaczęłam się zastanawiać, jaki film jest potrzebny, gdy zbliżał się kolejny czarny marsz. Czy trzeba nam wyszydzenia kobiet, które w nim idš? Chyba nie. Drugi film to pytanie, czy na pewno jest to twój marsz. Czy na pewno wszystkie argumenty, które sš za aborcjš, to sš twoje argumenty. Œwiata filmikiem nie zmienię, ale może ktoœ go obejrzy i pomyœli, że nie chce zabijać dzieci.

Ale uczestniczki czarnego marszu często same majš dzieci, również chore. Uważajš po prostu, że każdy ma prawo wyboru.

Mówimy nie tylko o czymœ, co dla Koœcioła jest grzechem, takim jak np. przekleństwo, ale o czynie, który wkracza w obszar wolnoœci drugiego człowieka, czyli poczętego dziecka. Nie możemy tu mówić o wolnym wyborze, bo to dziecko takiego wyboru nie ma. Nie chodzi tylko o to, by ludzi przekonać. W wielu przypadkach jest tak, że ginekolog sam proponuje aborcję. To jest chyba największy problem: ci, którzy proponujš aborcję, sami przychodzš do kobiety, a tych, którzy proponujš pomoc, trzeba szukać. To jest wielkie wyzwanie dla proliferów.

Działacze ruchów pro-life troszczš się o życie poczęte, przekonujš do rodzenia chorych dzieci, ale nie było ich w Sejmie podczas protestów opiekunów osób niepełnosprawnych.

Nie wiem, czemu ich tam nie ma. Temat niepełnosprawnych, i to tych dorosłych, a nie słodkich bobasów, to coœ niesamowicie ważnego.

Tak jakby życie nienarodzone było ważniejsze od tego narodzonego. Dzięki temu protestowi wszyscy mogliœmy zobaczyć codziennie cierpienie tych ludzi.

Uważam, że jako społeczeństwo powinniœmy zadbać o każdego obywatela. Jeden ze znajomych księży powiedział, że Marsz Œwiętoœci Życia idzie także po to, by pokazać władzy, ile osób jest za życiem. Co oznacza za ochronš prawnš życia, ale i za troskš państwa o to życie, które trwa już dłużej i naznaczone jest ciężkš chorobš. Jako patriotka uważam, że każdy powinien dobrze się czuć w swojej ojczyŸnie, a czuje się dobrze, gdy ma zapewnione godne życie. Mówimy tu o godnym życiu niepełnosprawnych i ich rodziców. Nie mam nic przeciwko temu, żeby z moich podatków zabrano pienišdze na pomoc dla tych osób.

Czyli jesteœ za wprowadzeniem daniny solidarnoœciowej.

Nie trzeba zabierać tylko najbogatszym. Wcišż nie wiem, ile może zrobić państwo, ale zastanawiam się, co zrobić, by ludzie tacy jak ja, którzy chcš pomóc, nie musieli szukać osób potrzebujšcych na własnš rękę i zastanawiać się, czy ktoœ kilka bloków dalej nie znajduje się w większej potrzebie. Trochę tak, jak pomaga Szlachetna Paczka. Tylko nie raz do roku, ale co miesišc. Statystyki pokazujš, że chętnie pomagamy na przykład konkretnej rodzinie w Syrii. To trzeba wykorzystać. Dobrze, żeby taki system istniał tutaj. Długo się z mężem zastanawialiœmy, jak pomóc rodzinom, gdy wybuchła tam wojna. Program „rodzina rodzinie" był genialny. Wracajšc do głównego wštku, to niestety, gdy ktoœ ma problem, to szybciej spotka kogoœ, kto zaproponuje mu aborcję niż prolifera, który mu potem pomoże. Brakuje po prostu sprawnie działajšcego systemu. Takiego, który pokaże, że na moim osiedlu jest rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem, które potrzebuje pomocy.

To może trzeba zaczšć budować taki system.

Trzeba. Tylko pytanie, kto ma się do tego wzišć? Koœciół? Państwo?

Może właœnie tym powinno się zajmować państwo. Zwłaszcza jeżeli jego budżet ma się tak dobrze.

Ja rozumiem, że podręczniki sš drogie i ktoœ, kto dostanie 300 zł na wyprawkę, potem zagłosuje na danš siłę politycznš. Dobrze by było, byœmy byli takim społeczeństwem, które poprze partię chcšcš pomóc rodzinom, w których wychowujš się niepełnosprawne dzieci.

Tylko jak to wszystko przekuć na język partyjnych przekazów i hasła wyborcze?

Wczeœniej trzeba te tematy uczynić ważnymi, społecznie noœnymi. Nie wiem, czy polskie społeczeństwo jest na to gotowe, ale wypadałoby, byœmy byli. Koœciół ma choćby œwietnie działajšcy Caritas.

To kolejny przeprowadzony przez mnie wywiad, którego konkluzja będzie brzmieć: cały problem polega na braku społeczeństwa obywatelskiego. Mówiš to zarówno lewicowcy, jak prawicowcy, liberałowie i konserwatyœci.

Bo tak jest. Jesteœmy społeczeństwem, które myœli o elektrycznych samochodach, zastanawia się, czy dobrze dbamy o trawniki, a patriotyzm utożsamia się ze sprzštaniem po swoim psie. Ale czy dbamy o niepełnosprawnych obywateli i o ich opiekunów? Ich życie jest naprawdę trudne. Jak zarabiać na leczenie, rehabilitację, godne życie, zapewnić dziecku bezpieczeństwo, gdy rodzica zabraknie, opiekujšc się nim siedem dni w tygodniu? To jest wspólna sprawa. O tym powinni mówić rodzice zdrowych dzieci, single, ci, którzy majš trochę wolnego czasu, bo nie spędzajš 24 godzin na dobę z chorym dzieckiem.

Tylko dobrze jakby włšczyło się do tego państwo, bo przyzwyczajamy się do myœli, że pomaga się poza państwem. Trudno w takich warunkach budować społeczeństwo obywatelskie.

I dlaczego majš to być tylko zrywy, od œwięta do œwięta. Potrzebny jest system. WeŸmy od Szlachetnej Paczki to co dobre, czyli pomaganie według potrzeb. Powinniœmy popularyzować dbanie o swoich obywateli. Nie masz wrażenia, że to tak samo niepopularne, jak skierowanie pieniędzy z budżetu dla niepełnosprawnych jest danie politykom podwyżki czy kupienie floty samolotów?

Popieram wszystkie te trzy rzeczy, ale nie wiem, która jest najmniej popularna.

Wszystkie sš niepopularne, a przekazanie pieniędzy niepełnosprawnym jest właœnie sprawdzianem z obywatelskoœci. Dlatego zadaniem mediów jest pokazywanie niepełnosprawnych i ich rodzin.

Pokazujemy je.

A może chodzi tu o zaufanie do drugiego człowieka. O wiarę w to, że jak mówi o tym, że czegoœ potrzebuje, to rzeczywiœcie tak jest. Nie musimy wszędzie zaglšdać i wszystkiego kontrolować. Jestem za pełnš, prawnie zagwarantowanš ochronš życia. Ale w parze z niš musi iœć także realna pomoc po narodzinach.

O sprawie Alfie Evansa pisałaœ: „Obserwuję cool-katolików, którzy przy okazji rozmów o ochronie życie mamroczš coœ pod nosem. A teraz wyrażajš swoje uznanie dla brytyjskich lekarzy, którzy widać wiedzš, co robiš. To przeraża najbardziej".

Ta historia pokazuje, że trzeba być zimnym albo goršcym.

Nigdy letnim, jak mówi Pismo, ale Katechizm Koœcioła Katolickiego ogłoszony w 1992 roku przez Jana Pawła II mówi też: „Zaprzestanie zabiegów medycznych kosztownych, ryzykownych, nadzwyczajnych lub niewspółmiernych do spodziewanych rezultatów może być uprawnione. Jest to odmowa ťuporczywej terapiiŤ. Nie zamierza się w ten sposób zadawać œmierci; przyjmuje się, że w tym przypadku nie można jej przeszkodzić".

To nie była uporczywa terapia. Rodzice chcieli walczyć o zdrowie dziecka i był szpital, który się tego podjšł. W dodatku pojawiła się też informacja, że nikt do końca nie wiedział, co mu było. Trzeba mieć trochę zaufania do rodziców. Problem pojawia się, gdy rodzice nie chcš leczyć dziecka czy dawać mu jakiegoœ lekarstwa. Nie możemy uznać, że to była egoistyczna decyzja. Póki życie trwało, należało o nie walczyć.

A co z życiem, które przynosi tylko niewyobrażalne cierpienie?

Nie możemy takich decyzji podejmować za innych. Ten chłopiec miał rodziców. Tyle jest tekstów o matczynej miłoœci, a jak przychodzi co do czego, to sšd mówi o tym, że nie można ufać matce.

Jesteœ młodš konserwatystkš, która chętnie mówi o tym, co myœli. Co myœlisz o Prawie i Sprawiedliwoœci? To jest rzšd, na który czekałaœ?

Jestem realistkš. Wiem, na czym polega polityka. Jak się walczy z sšdami, to nie otwiera się innych frontów... ale PiS nie jest partiš pro-life.

Jej członkowie twierdzš, że jest.

Jest wtedy, kiedy PiS znajduje się w opozycji. Myœlę, że kiedy cytuje się z mównicy sejmowej kardynała Wyszyńskiego i chodzi do koœcioła, to trzeba być w swoich poglšdach spójnym. Kiedy na kogoœ głosuję, to z okreœlonych powodów. To nie powinno działać tak, że ktoœ zostaje wybrany na prezydenta czy premiera i jest dla wszystkich Polaków. To tak nie działa. Zostaje się wybranym na podstawie tego, co się sobš reprezentuje: między innymi wiary lub jej braku. Wydaje mi się, że PiS jest przyklejany do Koœcioła, ale wcale nie jest mu z nim po drodze.

Jarosław Kaczyński mówił w latach 90., że najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski to ZChN (Zjednoczenie Chrzeœcijańsko-Narodowe – red.).

Mamy też sporo ludzi, którzy sš wierzšcy do momentu, gdy zdanie Jarosława Kaczyńskiego pokrywa się w danej kwestii ze stanowiskiem Koœcioła.

Bardziej wierzš w prezesa niż w Koœciół?

PiS często obraża się na Koœciół. Kardynał Nycz mówił o tym, że politycy przychodzš po poparcie, a on im odpowiada, że Ewangelia jest ponad to. Czasami konserwatyœci nie rozumiejš, dlaczego Koœciół nie popiera PiS.

Mogę cię zapewnić, że Koœciół „w terenie" bardzo wyraŸnie popiera PIS. Księża nie bojš się o tym mówić podczas kazań.

Stan idealny byłby wtedy, gdybyœmy w Koœciele słyszeli Ewangelię i nauczanie na niej oparte. Ale Koœciół składa się z ludzi. Na szczęœcie gdy oni czasem zawodzš, i tak obowišzuje Ewangelia. I zaręczam ci, że w zdaniu psalmu „On miłuje prawo i sprawiedliwoœć" nie ma wyrażonych poglšdów politycznych Pana Boga.

Może nie podpowiadaj... Ale faktem jest, że mamy koœciół toruński i łagiewnicki. „Tygodnik Powszechny" i „Nasz Dziennik".

To sš publicystyczne i dziennikarskie diagnozy. Politycy zapominajš, że Koœciół trzyma się Ewangelii. Prymas to człowiek, któremu dostaje się z obu stron. To znaczy, że Koœciół idzie właœciwš drogš. Kiedyœ było łatwiej, bo jak ktoœ był przeciwko PRL, to zbliżał się do Koœcioła. On uosabiał wolnoœć.

Jednoczeœnie było mnóstwo osób, które były w partii, a w niedzielę biegały do koœcioła.

Być może. Ale kiedy wierzysz w partię, to z Koœciołem może ci być nie po drodze.

— rozmawiał Piotr Witwicki, dziennikarz Polsat News

Weronika Kostrzewa jest szefem publicystyki Radia Plus, gdzie prowadzi niedzielny program „Koœciół Wydarzenia Komentarze".

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL