Komitet Obrony Demokracji

Muzyk KOD z kłopotami

Założona przez M. KOD-Kapela obecna jest prawie na wszystkich demonstracjach.
AFP, Mateusz Włodarczyk
Działacz jest oskarżony o handel kobietami. Proces trwa sześć lat.

Lider KOD-Kapeli, która odpowiada za oprawę muzyczną podczas wieców Komitetu, razem z 14 osobami jest oskarżony o handel kobietami i czerpanie z tego korzyści majątkowych – ustaliła „Rzeczpospolita".

W procesie dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej, która według śledczych miała zarabiać na handlu kobietami, jednym z głównych oskarżonych jest Konrad M., założyciel zespołu, który śpiewa i gra podczas protestów KOD.

Poważne zarzuty prokuratury

Według prokuratury członkowie grupy wykorzystywali kiepską sytuację materialną kobiet, werbowali je do pracy, a później przekazywali do nocnych klubów we Włoszech i Grecji. Sprawa z wyłączeniem jawności od ponad sześciu lat toczy się w Sądzie Okręgowym w Krakowie.

Oskarżony w tej sprawie M. nie pełni oficjalnie żadnej funkcji w strukturach organizacji, nie jest członkiem stowarzyszenia, ale jest doskonale znany wśród sympatyków Komitetu. Jest bowiem twarzą zespołu muzycznego, który na manifestacjach wyróżnia się charakterystycznymi pomarańczowymi elementami garderoby. W KOD-Kapeli, którą zarządza, spośród 40 członków ok. 70 proc. to kobiety. Jak przekonuje M., koleżanki z zespołu wiedzą, że ciągnie się zanim sprawa z przeszłości.

Zarzuty, które postawiono M., są bardzo poważne i wynika z nich, że był on głównodowodzącym w grupie handlującej ludźmi. Lider kapeli jest oskarżony o założenie lub kierowanie zorganizowaną grupą lub związkiem przestępczym. Ale na tym nie koniec, bo kolejne zarzuty dotyczą ograniczania wolności innego człowieka i czerpania korzyści z uprawiania prostytucji przez inną osobę.

M. bagatelizuje problem. Dwa tygodnie temu napisał komunikat w mediach społecznościowych: „W KOD temat pojawił się ponad rok temu i nikogo – z liderami ruchu na czele – nie podniecił niezdrowo. Rozdęta do granic wytrzymałości historia, którą »ziobrowe« służby próbowały poprawić swoje statystyki w latach 2005–2007, nie wytrzymała próby czasu i zderzenia z faktami" – pisał 26 marca.

Zapowiedział, że nie ma zamiaru usuwać się w cień, bo tego oczekują oponenci.

Muzyk liczy na uniewinnienie

Lider KOD-Kapeli spędził rok w areszcie wydobywczym, został zatrzymany w związku ze sprawą, ale jak zapewnia, nie przyznał się do winy, choć ponoć na niego naciskano.

– Wyszedłem za kaucją, miałem dozór, zabrano mi paszport, ale niemal wszystko zostało mi zwrócone i mogę swobodnie podróżować po świecie – mówi „Rzeczpospolitej".

Nasz rozmówca nie sprawia wrażenia, jakby obawiał się wyroku. Mówi spokojnym głosem, podtrzymuje rozmowę, zagaja o adres redakcji, aby podesłać debiutancką płytę kapeli.

– Zawsze powtarzam, że wiem, jak było naprawdę. Przecież to mogłoby być nawet dożywocie, bo handel ludźmi jest zbrodnią. Zresztą to ogromnie hańbiący zarzut. Jedyne uczciwe rozstrzygnięcie, poza wyrokiem uniewinniającym, to – w tych czasach i przy mojej obecnej działalności – wyrok w zawieszeniu – dodaje zainteresowany.

Niesmak wśród działaczy

Próbowaliśmy porozmawiać o tym też z przewodniczącym KOD Mateuszem Kijowskim. Usłyszeliśmy, że nie ma czasu na rozmowę, bo zaczyna długie spotkanie.

– Uznaję zasadę domniemania niewinności. Dopóki nie jest skazany, to nie będę tego oceniała. Natomiast to, o co został oskarżony, jest dla mnie szokujące, niesmaczne i przerażające – mówi „Rzeczpospolitej" Magdalena Filiks z zarządu KOD.

21 i 24 kwietnia w procesie M. mają się odbyć mowy końcowe, następnie powinien zapaść wyrok. Pierwotnie wyrok miał być ogłoszony w styczniu, niewykluczone więc, że znów dojdzie do przesunięcia terminu.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.dobski@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL