Komercyjne

„Drugie życie budynków, czyli grunt to dobra lokalizacja". Stare mury czekają na inwestorów z wizją

Podczas debaty podkreślano, że stare budynki telekomunikacyjne łatwo dostosować do wymagań inwestorów.
Rzeczpospolita, Piotr Wittman
Niezabudowana działka w dobrej lokalizacji w centrum miasta to dziś w Polsce prawdziwa rzadkość. Dlatego inwestowanie w wiekowe mury to przyszłość, od której nie uciekniemy.

Wiedzą o tym zarówno deweloperzy komercyjni, jak i mieszkaniowi. Wystarczy znajomość lokalnego rynku, wizja, plan i chęci, by z powodzeniem stary biurowiec zamienić w hotel, budynek mieszkalny, centrum handlowe czy przychodnię.

Wiele przykładów takich realizacji przedstawiono podczas poświęconej idei rewitalizacji konferencji „Drugie życie budynków, czyli grunt to dobra lokalizacja", która odbyła się w Gdańsku. Było to już kolejne z serii spotkań organizowanych przez Nieruchomości Orange i „Rzeczpospolitą".

– Jeśli nie będziemy inwestować w wiekową tkankę miejską, serca polskich miast się wyludnią i życie przeniesie się na ich obrzeża, tam gdzie znajdują się galerie handlowe – mówił Paweł Buchman, dyrektor Nieruchomości Orange Polska.

Ładniejsza przestrzeń

– W Trójmieście rynek mieszkań popularnych już się kończy. W związku z tym nie pozostaje nam nic innego, jak poszukiwanie mieszkań w centrach miast, a co za tym idzie, gruntów zabudowanych. Moim zdaniem nadawanie drugiego życia nieruchomościom to trend, który będzie się pogłębiał, i tego typu inwestycji będzie coraz więcej. I to jest bardzo dobre. Dzięki temu tkanka centrów miast będzie ładniejsza i lepiej zagospodarowana – akcentowała Anna Szałła, pełnomocnik zarządu firmy Ekolan z trójmiejskiego oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Nic dziwnego, że w takiej sytuacji rewitalizacja stała się pojęciem coraz częściej odmienianym przez wszystkie przypadki.

– Nie każde przekształcenie budynku można jednak nazwać rewitalizacją. Rewitalizacja to nie tylko remont, przebudowa czy nadanie nowej funkcji. Należy odnosić ją do danego obszaru miasta, a nie do pojedynczych inwestycji. Dla nas przekształcenie budynku w ramach rewitalizacji jest elementem najprostszym. Najważniejszą zmianą jest zmiana społeczna na danym terenie – akcentowała Ewa Pielak, zastępca dyrektora w Biurze Rozwoju Gdańska.

Imponujące realizacje

Gdańsk może już się pochwalić spektakularnymi przemianami. Przykład? Rewitalizacja cieszącego się do niedawna złą sławą Dolnego Miasta – inwestycja nagrodzona m.in. przez Komisję Europejską. To właśnie w tej dzielnicy swoją siedzibę – po przebudowaniu dawnej fabryki tytoniowej – znalazła między innymi firma LLP.

Ciekawe rewitalizacyjne realizacje znaleźć można w całym kraju.

– Proces inwestycyjny jest bardzo złożony. Zakup nieruchomości wiąże się przede wszystkim z lokalizacją. W tym sensie drugie życie nieruchomości, rozumianej jako grunt, ma swoje znaczenie. To widać w centrach polskich miast. Niewątpliwie dużym sukcesem rewitalizacyjnym jest warszawska Hala Koszyki, która zmieniła się w nowe centrum towarzysko-kulturowe – mówił Sergiusz Gniadecki, prezes zarządu Allcon Investment w Gdyni.

Po nieruchomości, które czasy świetności mają już za sobą, sięgają również inwestorzy publiczni, jak choćby Pomorski Park Naukowo-Technologiczny.

Branża podkreśla jednak, że projekty dotyczące starej tkanki budowlanej nie należą do łatwych.

– Bardzo ważne jest np. badanie oczekiwań konserwatora zabytków – podkreślał Bolesław Kołodziejczyk, Head of Research & Advisory w firmie Cresa. W jego ocenie do każdej inwestycji należy podchodzić w sposób świadomy, analityczny, z dużym bagażem doświadczenia i wiedzy.

Tak było w przypadku dużej nieruchomości Orange, położonej miedzy ulicami Długą i Ogarną w centrum Starego Miasta w Gdańsku. Mowa o prawie 13 tys. mkw. powierzchni, w której skład wchodzą połączone ze sobą kamienice z pomieszczeniami biurowymi, handlowo-usługowymi i magazynowymi.

– W tym przypadku doświadczony deweloper najpierw udał się do miasta z pytaniem, jakie są uwarunkowania dla tej nieruchomości, a dopiero potem zaczął się zastanawiać, jak w przyszłości będzie wyglądał jego model biznesowy – mówił Paweł Buchman. Podkreślał, że inwestorzy i władze miejskie mają wspólny cel – doprowadzić do tego, by centra polskich miast tętniły życiem.

Gabinet w starej centrali

Dla części obiektów znajdujących się w zasobach Nieruchomości Orange przygotowane zostały już nawet projekty pokazujące, jak można je przekształcić, by znów były użytkowane i cieszyły oko.

– W naszej ofercie mamy ponad 600 nieruchomości na terenie całej Polski. Ich łączną wartość szacuje się na ponad 900 mln zł. Wiele budynków telekomunikacyjnych po sprzedaży doskonale funkcjonuje jako lofty, biura czy przychodnie – wyliczała Małgorzata Stochmal, kierownik projektu Nieruchomości Orange Polska.

Orange to następca Telekomunikacji Polskiej. Kiedyś rozsiane po całej Polsce centrale telefoniczne i stacje nadawcze wraz z inną infrastrukturą telekomunikacyjną zajmowały duże obiekty. Rozwój technologiczny sprawił jednak, że te urządzenia potrzebują dziś zdecydowanie mniej przestrzeni. Orange Nieruchomości dąży więc do skomercjalizowania niewykorzystywanych zasobów.

– Mamy dobrze położone nieruchomości. Potrzebujemy tylko odważnych inwestorów, którzy uwierzą w nasze lokalizacje i zrealizują na nich swoje wizje – podkreślał Maciej Klukowski, dyrektor obrotu nieruchomościami Orange Polska. Zaznaczał, że za dawnymi obiektami telekomunikacyjnymi przemawia nie tylko ich śródmiejskie położenie, ale i względy technologiczne. Łatwo jest dostosowywać je do wymagań inwestorów.

– Nasze nieruchomości w tej chwili pokrywa lekka patyna. Wystarczą jednak stosunkowo niewielkie nakłady na elewację zewnętrzną i już można otrzymać ciekawe efekty. Budynki te były najczęściej wznoszone w systemie słupowym, większość ścian można więc wyburzyć, co daje duże możliwości aranżacyjne, a jeśli zachowamy istniejący układ pomieszczeń, to dadzą się one wykorzystać na gabinety, sale dydaktyczne czy sale szkoleniowe – podkreślał Klukowski.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL