Komentarze

Dąbrowska: Śmiertelnie groźny problem

PAP
Ministrowi Konstantemu Radziwiłłowi nie udało się rozwiązać problemu niskich nakładów na ochronę zdrowia. Nie dał także rady przekonać rezydentów, że choćby połowicznie zrealizował ich postulaty. Miało być jak zwykle: parę groszy podwyżki i nadzieja, że strajkujący czy protestujący zwiną transparenty i pójdą do domów. Nie poszli.

Opuszczają za to szpitale. Na znak protestu będą pracować tyle, ile przewiduje kodeks pracy. Tylko tyle. Wiedzą, że to wystarczy, by cały system zatrząsł się w posadach. Od lat łatany był przecież pracą ponad siły ich starszych kolegów, którzy jeszcze zgadzali się na kilka dyżurów z rzędu, w pocie czoła dorabiali się, by spłacać raty za mieszkanie w kredycie i samochody.

Młodsi już nie chcą. I wygłaszają rewolucyjne hasła: „Nie jesteśmy robotami. Chcemy żyć" – mówią. Tego się nie da zasypać kilkoma banknotami. Rezydenci wymyślili formę protestu, która jest wyjątkowo dolegliwa dla rządzącej w Polsce większości. Bo przecież nie chodzi tylko o ministra Radziwiłła.

W udzielonym „Rzeczpospolitej" wywiadzie jeden z liderów Porozumienia Rezydentów OZZL mówi: „Mają dla nas wszystkich tylko populistyczne hasła". I dodaje, że po rozmowach podczas protestu głodowego z marszałkiem Senatu, lekarzem Stanisławem Karczewskim, chciał wyjeżdżać z kraju – tak były żałosne.

Prawo i Sprawiedliwość już od tej odpowiedzialności nie ucieknie. Albo rządowa większość przejmie się ochroną zdrowia, albo będzie mieć w 2018 r. śmiertelnie groźny problem. Bez szans na reanimację.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL