Haszczyński: Rewolucji w rosyjskim teatrze nie będzie

aktualizacja: 15.08.2017, 07:47
Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Rosyjski teatr jest dobry. I ma tradycje. Zaczyna się pierwszy akt sztuki „Wybory 2018". Niby jeszcze nie wiadomo, czy Władimir Putin wystartuje. Na razie się zastanawia, trzyma naród w niepewności. Ale zakończenie jest wszystkim znane. Startuje, wygrywa, i to w pierwszej turze.

REDAKCJA POLECA
13.08.2017
Putin szykuje się do wyborów prezydenckich
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Ten spektakl musi się jednak trochę różnić od poprzednich. Bo choć wszyscy lubią dobre zakończenia, powinni z wypiekami na twarzy oglądać całą sztukę, smakować grę. Czekać na wszystkie nowe kwestie głównego aktora, mistrza rangi światowej. Przede wszystkim te o przyszłej wielkiej Rosji.

Są tacy, którzy twierdzą, że mistrz jest już wypalony, i najchętniej by wyszedł z teatru przed zakończeniem. Inni zapewniają, że gdyby wpuścić na scenę jakiegoś młodego zdolnego i zapatrzonego w teatr zachodni, to przyćmiłby on starego mistrza.

Jednak Władimirowi Putinowi nic nie grozi. Na pewno nie młody zdolny, gdyby jakimś cudem dopuszczono go do gry. Nie zaszkodzi mu też pogarszająca się sytuacja gospodarcza, co jest skutkiem sankcji nałożonych na Rosję za agresję na Ukrainę, oraz ceny ropy naftowej, dwa razy niższej niż w 2012 r., gdy wracał na urząd prezydenta. Nie zmiecie go ze sceny żadna rewolucja.

W rolach drugorzędnych wystąpią starzy aktorzy, zawsze bez szans, a najczęściej też bez aspiracji, zadowoleni, że mogą być obok mistrza i dla uatrakcyjnienia spektaklu odebrać mu kilka czy nawet kilkanaście procent głosów. Wszyscy to wiemy, choć nikt nie ma żadnych źródeł na Kremlu. Wiemy to z doświadczenia, znamy i cenimy rosyjski teatr.

Rosja do roku 2024 będzie Rosją Putina, a co dalej – naprawdę nie wiadomo. Można się jeszcze zastanowić, co by było, gdyby poprzednie wystawienia wyborczych sztuk zakończyły się inaczej. Gdyby wygrał nie Władimir Putin, lecz ten z drugim wynikiem. Otóż za każdym razem byłby to kandydat Partii Komunistycznej. W 2000 i 2012 r. Giennadij Ziuganow, a w 2004 r. Nikołaj Charitonow. Może to mówi o Rosji nawet więcej niż zwycięstwa Władimira Putina, zawsze w pierwszej turze.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE