Komentarze

Żukowski: Gorzki romans w kraju Putina

Mecz otwarcia zostanie rozegrany na moskiewskich Łużnikach
AFP
Rosja dostała w prezencie święto, na które nie zasługuje.

Wiemy, w jakim kraju zaczyna się dziś mundial, wiemy, że piłka nożna to biznes, w którym gra się ostro i nie zawsze fair – na boisku i przy kasie. Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) długo była symbolem korupcji, a jej szef Sepp Blatter uchodził niemal za mafijnego bossa.

Czytaj więcej:

Mundial: Brazylia i Niemcy z największymi szansami

Wyjście z grupy to zbyt mało

Więcej strachu niż nadziei

Porady dla kibiców wybierających się na mundial do Rosji

Gorący mundial dla polskich służb

Oczywiście lepiej, by ten letni romans z futbolem odbywał się w innych dekoracjach, ale to nie my wybieraliśmy scenę. Bawmy się więc na tej, którą mamy, zanim za cztery lata zaproszą nas do Kataru na stadiony zbudowane przez niewolników.

O porządek w Rosji raczej można być spokojnym, tamtejsi sponsorowani przez państwo chuligani, którzy dwa lata temu we Francji zadziwili Europę brutalnością i prawie wojskowym drylem, zostali odwołani, w ojczyźnie nie są potrzebni.

Rosja mundial organizuje głównie dla siebie, podobnie jak organizowała igrzyska w Soczi. Tym, że możni tego świata nie przyjadą na otwarcie, nikt się nie przejmuje. Igrzyska, które dla świata już na zawsze będą hańbą Rosji z powodu dopingowego skandalu, dla przeciętnego Rosjanina wciąż są powodem do dumy. Z mundialem będzie podobnie, niezależnie od tego, co napisze światowa prasa.

Dla nas mecze reprezentacji Polski oprócz emocji mają też inny walor: są jedną z ostatnich okazji, by być razem, a czasem nawet pokazać piękną twarz. Najbardziej wzruszającym wspomnieniem Euro sprzed dwóch lat nie są dla mnie gole i zwycięstwa, lecz moment, gdy Polacy wylądowali w Warszawie i Jakub Błaszczykowski, który przestrzelił decydujący rzut karny, ze łzami w oczach szedł między kibicami skandującymi jego imię i nazwisko. W czasach nienawiści i pogardy okazano szacunek temu, który zawiódł, bo nie zapomnieliśmy, że to świetny piłkarz i przyzwoity człowiek. Byłem dumny z takiej Polski.

Może więc to nieprawda, że futbol wyzwala głównie złe emocje, może kibolska, ligowa rzeczywistość to niecała prawda o piłce nożnej i nie musimy się wstydzić, że raz na cztery lata na miesiąc wchodzimy do nierealnego świata, że potrzebujemy tej bajki i nie pozwalamy sobie jej obrzydzić.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL