Komentarze

Paweł Łepkowski: Niezauważone orędzie

AFP
Dzisiejsze przemówienie szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera o stanie Unii Europejskiej przypominało doroczne orędzia amerykańskich prezydentów ,,State of Union”wygłaszane przed obiema izbami Kongresu USA.

Zabrakło co prawda rytualnego powiedzenia prezydentów amerykańskich: ,,Nasza Unia ma się dobrze”, ale większość przesłania przepełniona była zachwytem nad rozwojem wspólnoty i wiarą w jej przyszłość. Przewodniczący Komisji Europejskiej podkreślił, że wzrost gospodarczy Unii Euroopejskiej jest wyższy niż gospodarki amerykańskiej. Poziom bezrobocia spadł do najniższego poziomu od 9 lat. Przybyło 8 milionów miejsc pracy, a bezrobotnych było mniej niż kiedykolwiek przedtem. Czego więcej chcieć? Unia ma się dobrze i jest krainą niespotykanego w historii dobrobytu.

Problem jednak w tym, że zagraniczni partnerzy nie postrzegają gospodarki europejskiej i jej rynku pracy jako monolitu. Z punktu widzenia Waszyngtonu, najważniejszego partnera Brukseli,  Unia Europejska nie jest tworem jednolitym. W przemówieniu przewodniczącego Komisji Europejskiej zabrakło odniesień do dysproporcji rozwojowych dzielących Europę na obszary dwóch, a nawet czterech  prędkości. A przecież różnice w wysokości bezrobocia, tempa wzrostu gospodarczego, PKB per capita, parytetu siły nabywczej, wysokości deficytu budżetowego, deflatora czy wolumenu importu oraz eksportu w przeliczeniu na mieszkańca  w poszczególnych krajach członkowskich ukazuje zupełnie inną dynamikę rozwoju zachodu i wschodu oraz północy i południa kontynentu. Przewodniczący Jean-Claude Juncker mówi o spadku bezrobocia, ale na ten wynik pracują głównie małe europejskie kraje, kiedy we Francji, Portugalii czy w Austrii nadal jest ono dwucyfrowe.

Unia jako całość rozwija się wzorcowo, ale nie dotyczy to wszystkich jej członków. A przecież partnerów zagranicznych interesują rzeczywiste wyniki konkretnych partnerów, a nie statystyki ponadpaństwowe. Z tego punktu widzenia wśród Amerykanów nadal pozostaje aktualne pytanie, które zadał kiedyś sekretarz stanu Henry Kissinger: ,,do kogo mam dzwonić, kiedy chcę zadzwonić do Europy?”.

Światowe media nielicznie komentują dzisiejsze przemówienie przewodniczącego Komisji Europejskiej. Główny organ prasowy Komunistycznej Partii Chin Renmin Ribao nie wspomniał o tym wydarzeniu nawet jednym zdaniem. Podobnie największa pekińska gazeta Běijing Wanbao czy wydawany w Szanghaju dziennik Shenjiang Fúwu Dáobao. Także portale gazetowe czołowych rosyjskich dzienników: Izwiestii, Moskowskoje Nowosti i Niezawisimej Gaziety nie spieszyły się z komentowanie orędzia Przewodniczącego Komisji Europejskiej. W amerykańskiej prasie jedynie New York Times piórem swojego korespondenta Alastaira Macdonalda zwrócił uwagę na nową, europejską umowę handlową z Australią i Nową Zelandią, powołanie nowej agencji cyberbezpieczeństwa oraz na Brexit, który Juncker nazwał „tragiczną decyzją, której Brytyjczycy będą jeszcze żałować”. Sprawa napięcia między Komisją Europejską a Polską i Węgrami w kwestii przyjmowania uchodźców z Syrii znalazła się jedynie w ostatnim, krótkim akapicie artykułu.

W krótkim komentarzu agencyjnym Washington Post wspomniał jedynie o wzroście dobrych nastrojów gospodarczych na starym kontynencie. Pozostałe portale internetowe największych amerykańskich tytułów prasowych niemal całkowicie pominęły ten temat.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL