Michał Płociński: Koszulki z Hitlerem

aktualizacja: 03.03.2017, 14:54
Foto: Facebook

Ta przepowiednia, co prawda, sprawia dzisiaj wrażenie dość odważnej. Ale warto nad nią przystanąć, szczególnie że nowe problemy akcji z billboardem o niemieckich obozach śmierci, wydają się naprawdę kuriozalne.

REDAKCJA POLECA
01.03.2017
Akcja "Death Camps Were Nazi German" przed PE w Brukseli
24.02.2017
Pro Patria: ZDF odwołała się ws. przeprosin za "polskie obozy"
23.02.2017
Billboard "Death Camps Were Nazi German" w kolejnych miastach
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Słynny mobilny billboard dotarł do Berlina. Po drodze pod Bramę Brandenburską przejechał pod samą siedzibą telewizji ZDF, która odmawia zastosowania się do wyroku polskiego sądu i nie chce należycie przeprosić za sformułowanie „polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz”.

Obok angielskich napisów „Death Camps Were Nazi German” oraz „ZDF Apologize!” (Obozy śmierci były nazistowsko-niemieckie” i „ZDF przeproście!) na billboardzie jest także zgrabna grafika prezentująca charakterystyczne cechy Adolfa Hitlera – wąski wąsik i fryzurę ze specyficznym zaczesem.

I właśnie ta grafika wywołała skandal. Otóż organizatorzy akcji dostali od niemieckiej kancelarii prawnej list z zarzutem o „bezprawne wykorzystywanie grafiki z wizerunkiem Hitlera”. Tyle że nie wiadomo o co właściwie chodzi, bo nikt nie udziela dalszych informacji.

Niby może chodzić o prawa autorskie do konkretnej grafiki – nie wiemy - ale jakby tego nie tłumaczyć, oto Niemcy zaczynają ścigać Polaków za korzystanie z wizerunku Hitlera! Jeżeli akcję „#GermanDeathCamps” mniej lub bardziej oficjalnie wspierają polskie władze, to kancelarię, która walczy o bezprawne wykorzystanie wizerunku Hitlera, pewnie zaraz poprą władze RFN - oczywiście po to, by swoich prawników nie zostawić samych w nierównej walce z polskim Lewiatanem...

To oczywiście czarny humor, ale z takiego obrotu sprawy na poważnie mógłby się ucieszyć np. Björn Höcke, polityk Alternatywy dla Niemiec (AfD), który nawoływał niedawno do zakończenia „rozprawy z własną historią paraliżującą niemieckie społeczeństwo”. Skoro w niemieckiej dyskusji o bombardowaniu Drezna mówi się już o ofiarach barbarzyństwa aliantów, a tzw. wypędzenia wprost nazywa się czystką etniczną (za którą Polska powinna przeprosić), to może Niemcy na poważnie zajmą się teraz wizerunkiem Hitlera?

Zobaczmy, jakie stoją za nim możliwości marketingowe! Skoro sam wąs i zaczes wystarczą, by każdy, ale to każdy - w mig wyłapał, o kogo chodzi, to takie marki, jak Mercedes, BMW czy Adidas powinny czuć się zagrożone. Za jakiś czas, kto wie, Niemcy jeszcze zaczną promować się poprzez tak rozpoznawalną markę jak Hitler... Oczywiście, na razie im nawet nie przystoi tego analizować - ledwo 70 lat po wojnie, gdy wciąż żyją ludzie, którzy szczęśliwie przeżyli niemieckie ludobójstwa, w tym Holokaust.

Ale zastanówmy się, co stoi za takim Mercedesem – z czym nam się kojarzy? Jasne, wytrzymałe silniki, więc zdolni inżynierzy, świetny przemysł, niemiecka precyzja i doskonała organizacja. Ale co ponadto? I czy za Hitlerem nie mogłyby iść te same skojarzenia? Potęga Reichswehry jeszcze lepiej oddaje imponującą potęgę przemysłu.

Zresztą III Rzesza to same wielkie idee – zdolni marketingowy za parę lat z pewnością będą mogli wyciągnąć z niej hasła i symbole trafiające do każdego. Coś tu znajdą tradycjonaliści, narodowcy, socjaliści, postępowcy. Może trudno będzie z tym przekazem trafić do Polaków, ale wiele europejskich nacji pewnie na nowo odkryje dla siebie prawdziwe smaczki...

A jeszcze kultura! Wielka, wybitna niemiecka kultura – Hitler przecież był malarzem. Jeśli tylko Niemcy poszliby za odważną sugestią Höckego z AfD i odrzucili rozprawę z paraliżującą przeszłością, to nowe, wspaniałe czasy mogłyby nastać dla ich wizerunku.

I spełni się kasandryczna przepowiednia tych, którzy latami starali się tłumaczyć rozmaitym wojownikom sprawiedliwości społecznej, że noszone przez nich koszulki z sierpem i młotem są właściwie tym samym, co t-shirty ze swastyką. Nastanie wyczekiwana równość. Na bazarze obok koszulek z Che Guevarą zawisną te z Hitlerem. Wreszcie nie będzie można powiedzieć, że jeden z totalitaryzmów potępiany jest nieporównanie bardziej łagodnie niż drugi...

Ale skoro nie o takie zrównanie zbrodniczych systemów nam chodzi, to miejmy nadzieje, że w nowej aferze z polskim billboardem chodzi jedynie o czyjąś nadgorliwość.

POLECAMY

KOMENTARZE