Analizy

Kłamstwo jedwabieńskie wiceprezesa Klubu PiS

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Poseł Jacek Żalek otwiera kolejny front sporu ze społecznością żydowską. Tym razem o zbrodnię w Jedwabnem, którą IPN kilka lat temu wyjaśnił.

10 lipca 1941 roku doszło do pogromu w Jedwabnem. W rocznicę tego wydarzenia przypominamy tekst, który ukazał się na łamach "Rzeczpospolitej" w lutym tego roku.

Czytaj także: Sondaż: Czy Polacy są współwinni Holokaustu

W wywiadzie dla Polsat News 2 poseł stwierdził, że Żydów w Jedwabnem zamordowali Niemcy, „a jeżeli byli tam Polacy, którzy brali udział w tej zbrodni, to, oczywiście, ponoszą za to odpowiedzialność". Jego zdaniem ustalenia IPN w sprawie pogromu w Jedwabnem opierają się na niewiarygodnych zeznaniach. „Osoby, które składały zeznania przed UB, były torturowane" – powiedział polityk.

Poseł w jednym ma rację. W trakcie procesu sprawców tej zbrodni, który toczył się pod koniec lat 40., siedmiu podejrzanych skarżyło się na stosowanie wobec nich brutalnych metod śledczych, czyli bicia. Tyle że zdaniem prokuratora IPN, który prowadził postępowanie w sprawie tej zbrodni, nie miało to znaczenia. Biegłym w tej sprawie był m.in. prof. Andrzej Rzepliński, który nie stwierdził, aby takie działania „miały za cel wymuszenie złożenia określonych oświadczeń procesowych".

To, co mówi teraz poseł Żalek, może wskazywać, że posiadł jakąś tajemną wiedzę na temat zbrodni i powinien się nią podzielić z prokuratorem. Bo fakty zebrane w śledztwie IPN są zgoła odmienne.

W 2003 r. prokurator umorzył śledztwo w sprawie Jedwabnego. Ustalił, że 10 lipca 1941 r. w mieście zginęło co najmniej 340 Żydów. Stali się ofiarami ok. 40 mieszkańców miasteczka, a część z nich po wojnie została za to skazana.

– Niemcom należy przypisać sprawstwo sensu largo, w szerokim rozumieniu byli oni inspiratorami zbrodni – stwierdził prokurator Radosław Ignatiew. Jego zdaniem zbrodnicza inspiracja miała charakter przyzwolenia na dokonanie mordu i zapewnienia bezkarności jej wykonawcom. „Co do udziału polskich cywilów w dokonaniu zbrodni, należy przyjąć, iż była to rola decydująca o zrealizowaniu zbrodniczego planu" – napisał.

„Z wyjaśnień oskarżonych w postępowaniu nie wynikało, by zarzucanych im czynów dopuścili się w sytuacji przymusu powodującego bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu" – stwierdził śledczy.

Analiza materiału dowodowego wskazuje też, że pod stodołą w Jedwabnem nie oddawano strzałów.

Z ustaleń IPN wynika, że Żydzi zostali zagonieni przez polskich sąsiadów na rynek. Tam kazano im wyrywać trawę, potem rozbić pomnik Lenina. Około 40 mężczyznom kazano go zanieść do stodoły, gdzie zostali zamordowani. Po jakimś czasie w to samo miejsce spędzono innych żydowskich mieszkańców miasteczka. Ofiary (w tym dzieci) zamknięto w stodole, oblano ją naftą i podpalono.

W czasie badań archeologicznych znaleziono dwa groby zbiorowe, kryjące szczątki 300–400 osób. Nie dokonano jednak ekshumacji. Wstrzymał je ówczesny prokurator generalny i minister sprawiedliwości prof. Lech Kaczyński. Co zresztą wywołało protest członków ekipy archeologiczno-antropologicznej i medyków sądowych.

Być może z tego powodu od dawna aktywna jest tzw. grupa negacjonistów, którzy twierdzą, że zbrodni tej dokonali Niemcy, że nie ma pewności, jaka była rzeczywista liczba ofiar i w jaki sposób zostali zabici. Czy Jacek Żalek się do nich zalicza?

Dlaczego forsowanie ekshumacji jest niebezpieczne? Bo spotka się z protestem strony żydowskiej, ponieważ wykonywanie takich czynności jest sprzeczne z zasadami judaizmu. Zgodnie z prawem żydowskim dusza jest nierozerwalnie związana z ciałem, naruszenie szczątków równa się niepokojeniu duszy zmarłego i oznacza brak szacunku.

Dziwi, że z jednej strony partia rządząca deklaruje chęć obniżania emocji wokół spraw trudnej przeszłości polsko-żydowskiej, a z drugiej jej przedstawiciel dolewa benzyny do ognia.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL