Handel

Hipermarkety sprzedają już mniej niż Biedronka

123RF
Wielkie sklepy tracą teraz najszybciej udziały rynkowe, a nowe otwierane są sporadycznie. Konsumenci wolą mniejsze i bliżej położone placówki oraz wygodniejsze i szybsze zakupy.

Pozycja hipermarketów słabnie w oczach. W ostatnich latach ich liczba zwiększała się maksymalnie o jeden, dwa rocznie. Mimo to, jak wynika z najnowszych danych Euromonitor International w 2018 r., ich sprzedaż ma w ujęciu rocznym spaść 2,5 proc. i będzie to kolejny rok z ujemną dynamiką obrotów tego sektora. Jego wartość to już poniżej 30 mld zł, podczas gdy jedynie Biedronka generuje już ponad 48 mld zł przychodów.

Czytaj także: Centra handlowe straciły na zakazie. Milion klientów mniej

Mały może więcej

„Szybki tryb życia, wzrost liczby małych gospodarstw domowych i preferencje dla mniejszych sklepów przyniosły korzyści w postaci ciągłego przesuwania się w kierunku mniejszych placówek i wpłynęły na stagnację w hipermarketach" – podaje Euromonitor International w komentarzu do wyników.

Eksperci firmy tłumaczą, że wojna cenowa pomiędzy konkurencyjnymi formatami sprzedaży detalicznej spowodowała nasilenie walki cenowej i ograniczoną rentowność tego segmentu. Z drugiej strony sklepy wielkopowierzchniowe nadal przyciągają znaczną liczbę konsumentów, ponieważ kanał ten oferuje konkurencyjne ceny za szeroki wybór produktów. Duże sklepy najmocniej rozwijają też ofertą internetową, aby również w ten sposób przyciągać klientów, którzy nie chcą spędzać godzin na chodzeniu między półkami sklepowymi.

Jednak poza zmianami w zachowaniach konsumenckich hipermarkety są także główną ofiarą zakazu handlu w niedzielę. Jak już pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" w oparciu o dane Nielsena, tylko w kwietniu ich sprzedaż spadła z tego powodu o 18 proc. Ogółem kanał ten od stycznia do kwietnia stracił 2,5 proc., a udział hipermarketów w sprzedaży żywności spadł już poniżej 10 proc. – w tym czasie dyskonty, już kontrolujące 34 proc. rynku, zyskały 0,9 pkt proc.

– Zmiany legislacyjne na pewno hipermarketom nie pomagają, to w nich wielu konsumentów spędzało czas z rodzinami na zakupach. Teraz, gdy jest to mocno ograniczone, widzimy spadek ich udziałów. Dodatkowo, po wydatkach reklamowych widać, że to dyskonty najagresywniej walczą o klienta w związku z nową ustawą, a w przypadku pozostałych sieci spożywczych, w tym w szczególności hipermarketów, reakcji nie ma – mówi Joanna Rogalska, dyrektor z Nielsena.

– Konsumenci cenią swój czas i nawet wolą zakupy zrobić częściej, byle nie spędzać na nich godzin w sklepie. Dlatego też chętniej wybierają mniejsze sklepy, bliżej domu, nawet jeśli, przynajmniej potencjalnie, ceny mogą w nich być wyższe niż w sklepach wielkoformatowych – dodaje.

Zwraca także uwagę, że takie zachowania wzmacniają głównie dyskonty, ale też sklepy osiedlowe, organizując wiele atrakcyjnych promocji – zwłaszcza cenowych, w których zachęcają do zrobienia zakupów także tych, którzy dotąd wybierali niedziele jako dzień na wizytę w sklepie.

– Pamiętajmy przy tym, że jeden konsument w Polsce robi zakupy w co najmniej kilku sieciach, kilku typach placówek handlowych miesięcznie, więc ma możliwość na bieżąco porównywać oferty i w razie potrzeby zmienić sklep – mówi Joanna Rogalska.

Chłopiec do bicia

Hipermarkety to symbol zmian w handlu w latach 90., ale także naczelny chłopiec do bicia, jeśli chodzi o zagraniczny kapitał w branży. To z ich powodu regularnie próbowano opodatkowywać obrót firm handlowych, które miały nagminnie unikać wpłat do budżetu. Teraz rynek sam koryguje ich plany. Z danych Euromonitor International wynika, że liczba hipermarketów w zasadzie się zatrzymała, rocznie zwiększa się maksymalnie o jeden, dwa sklepy, co wynika z czysto analitycznego podejścia. Sklep z powierzchnią ponad 2,5 tys. mkw. jest oceniany jako hipermarket, choć często działają one w ramach także sieci supermarketowych czy dyskontowych – np. Kaufland otwiera sklepy duże, ale są pod względem struktury oferty bliższe dyskontom niż hipermarketom.

Zmianę podejścia do największych sklepów widać też po firmach. Auchan na 2018 r. nie planuje żadnych otwarć hipermarketów, inwestuje za to w mniejszych formatach. W maju i czerwcu grupa zmieniła szyldy na dwóch sklepach Simply na Moje Auchan oraz na pięciu sklepach na Auchan Supermarket. Na koniec czerwca 12 sklepów powstało pod szyldem Moje Auchan i Auchan Supermarket, a do końca roku taką zmianę przejdzie kolejne 21 sklepów.

Podobne zmiany widać w przypadku Carrefoura. – W tym roku nie planujemy otwarć nowych hipermarketów. Inwestujemy natomiast w rozwój sieci supermarketów oraz sklepów convenience – wyjaśnia biuro prasowe firmy.

Tesco z kolei hipermarkety zamyka. W maju poinformowało o planie likwidacji kolejnych trzech. – By być firmą bardziej efektywną i perspektywiczną dla naszych klientów i pracowników, musimy niekiedy podejmować trudne decyzje o zamknięciu sklepów przynoszących straty – wyjaśnia Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska. – Teraz najważniejsze dla nas jest zapewnienie wsparcia dla osób, których dotyczą te zmiany, w tym zaoferowanie możliwie wielu koleżankom i kolegom z tych lokalizacji alternatywnych stanowisk pracy w pobliskich sklepach, by zminimalizować liczbę osób, które opuszczą firmę – dodaje. Trzy zamykane sklepy zatrudniają łącznie 171 osób.

Niestety można spodziewać się kolejnych takich sytuacji, ponieważ hipermarkety, podobnie jak centra handlowe, starzeją się w szybkim tempie. Konkurencja na rynku rośnie, otwierane są nowe obiekty, dlatego część starszych obiektów będzie wymagać kosztownej rewitalizacji, zmieni częściowo profil albo zostanie zlikwidowane. Na razie kolejne hipermarkety są zmniejszane, a zwolnione w ten sposób powierzchnie przejmują np. marki odzieżowe.

Opinia

Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji

Jest za wcześnie na skreślanie hipermarketów. Jest dla nich miejsce na rynku, choć ich formuła się zmieni. Duże powierzchnie odchodzą w zapomnienie, część mogą wykorzystać inni najemcy. Kapitałem hipermarketów są duże parkingi, z których korzystają też klienci innych sklepów z galerii. Na pewno duże sklepy muszą się zmienić w kierunku wykorzystania nowych technologii, połączenia robienia zakupów w tradycyjny sposób z kanałem internetowym. Model multikanałowy jest teraz w branży standardem i trzeba się dostosować.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL