#RZECZoBIZNESIE: Dariusz Rosati: Kosztowne obietnice PiS

aktualizacja: 22.04.2016, 13:52
Foto: ekonomia.rp.pl

Premier Beata Szydło odwiedziła Wall Street. Czy ta wizyta ociepli wizerunek Polski na arenie międzynarodowej i przyciągnie do nowych inwestorów?

REDAKCJA POLECA

Czy wizyta premier za oceanem przyniesie wymierne i przeliczalne na dolary korzyści? Czy wizyta na Wall Street była potrzebna?

- Cieszy mnie, ze Pani premier jeździ i przekonuje, że Polska jest nadal dobrym miejscem do inwestowania. Pytanie tylko, na ile takie działania skłonią inwestorów do traktowania Polski jako miejsca stabilnego i bezpiecznego - mówił Dariusz Rosati, były minister spraw zagranicznych, były członek RPP, obecnie europoseł PO, podkreślają niespójność przekazu, jaki wysyła obecny rząd do zagranicznego kapitału.

-  Retoryka nie jest zachęcająca. Wielokrotnie słyszeliśmy, ze płacimy za dużo za kapitał zagraniczny i ze jesteśmy wykorzystywani. Często słyszeliśmy wręcz, ze staliśmy się kolonia - tłumaczył.

- Kolejna sprawą jest praworządność. Dla inwestorów zagranicznych, którzy szukają bezpiecznego miejsca do lokowania kapitału, ten czynnik jest bardzo ważny - mówił.

- Ostatnia kwestią, na która trzeba zwrócić uwagę, to sygnały płynące od agencji ratingowych. Niedawno S&P obniżyło nam ocenę. Podobne negatywne sygnały płyną z agencji Moody's. Inwestorzy to widza i działa to na nich zniechęcająco - wyjaśniał Rosati.

Czy jednak krytyka obecnego rządu nie jest na wyrost? Wiktora Orbana też krytykowała cała Europa, a mimo to Węgrzy nie maja problemów z przyciąganiem inwestycji. Dariusz Rosati wskazuje jednak, że nie jest to do końca prawdą.

- Napływ inwestycji netto na Węgry zmalał o 70 proc. Inna kwestia to to, że Orban nie naruszał prawa. On najpierw zmienił konstytucję, a potem wprowadzał nowe prawo. Orban jest sprytny i kiedy widział, że posuwa się za daleko, to był w stanie się wycofać - wyjaśniał.

Przedstawiony obraz nie napawa optymizmem. Czy można go jakoś zmienić? Czy rzeczywiście potrzebujemy kapitału zagranicznego?

- Oszczędności w Polsce to około 18 proc. PKB. Aby się rozwijać, tak by doganiać kraje zachodnie, potrzebujemy osiągnąć poziom inwestycji w wysokości 25 proc. PKB. Brakuje nam 7 proc. i skądś ten kapitał trzeba pozyskać - wyjaśniał Rosati.

-Środki unijne są pewną odpowiedzią na ten problem, ale nie wystarczą one do zasypania całej luki - podkreślał.

Co gorsze, w ocenie ministra, obecne działania rządu zmierzają raczej w stronę zniechęcenia wszystkich wkoło, niż zachęcenia do szerszego otwarcia portfeli.

- Rząd PiS prowadzi wojnę z bankami, sieciami handlowymi, z Brukselą i z Berlinem. Nie ma w tym logiki - mówił.

- Polityka Pis zniechęca kapitał zagraniczny do polski - podkreślał.

A bez kapitału zagranicznego sami sobie nie poradzimy.

- Cały czas jesteśmy zbyt ubodzy i mamy za mało kapitału własnego, by samemu zagwarantować sobie sile do wzrostu - tłumaczył.

Brak kapitału odbije się nie tylko na inwestycjach. Ten sam problem napotykamy, gdy przejdziemy do realizacji obietnic wyborczych. Te tez do najtańszych nie należą.

- Jeśli podsumujemy obietnice PiS, to one się sumują do ponad 50 mld zł i mówimy tutaj o obietnicach bez obniżenia wieku emerytalnego. Jeśli dołożymy do tego dalsze deklaracje, takie jak wsparcie dla kopalń kopalń czy stoczni, to do tej kwoty będziemy musieli dodać olejne miliardy. Mówimy tutaj o kwocie na poziomie 60 czy 70 mld. Nawet jesli gospodarka przyspieszy to i tak musimy zakładać skok deficytu budżetowego do poziomu 5 proc. - wyjaśniał podkreślając, że przy takim poziomie grożą nam interwencją Unii i obcięciem środków unijnych.

- Lista obietnic jest długa, ale najbardziej szkodliwa z nich jest obietnica obniżenia wieku emerytalnego. Jeśli zostanie ona spełniona, to grozi nam katastrofa finansów publicznych - mówił.

- Trzeba także pamiętać, że przeznaczanie pieniędzy na obietnice PiS oznacza, że tymbardzij zabraknie nam środków na inwestycje i rozwój - powiedział

Czy w takiej sytuacji nie wystarczy poszukać dodatkowych środków? Czy planowane uszczelnienie ściągalności podatków nie wystarczy do rozwiązania problemu?

- Uszczelnienie jest potrzebne i pewne działania na pewno przyniosą skutki. Uważam jednak, że szacunki rządu są zbyt optymistyczne. Szacuję, że te działania mogą nam przynieść od 10 do 15 mld zł. dodatkowych przychodów budżetowych. To za mało, gdyż potrzebujemy 70 mld zł - podsumował.

Komentarz dnia
Żródło: ekonomia.rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE