Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Gospodarka

Niemcy pod pręgierzem za nadwyżkę

AFP
USA i kraje południa UE coraz mocniej krytykujš Berlin. – Zwiększajcie popyt – apelujš.

Anna Słojewska z Brukseli

Niemcy odnotowały w 2016 roku rekordowš nadwyżkę w handlu zagranicznym 253 mld euro (w 2015 r. było to 244 mld euro). To informacja tylko pozornie korzystna. Dla wielu krytyków jest to argument przeciw Berlinowi. Strefa euro, a w szczególnoœci kraje południa, od kilku lat argumentuje, że Niemcy powinny więcej importować, a więc też więcej konsumować, bo inaczej sprawiajš problem innym. Ich opinię podziela Komisja Europejska, ostatnio także MFW oraz USA.

Winni zaburzeń?

– W przypadku Niemiec znów obserwujemy bardzo dużš nadwyżkę obrotów bieżšcych, która nie jest zdrowa dla gospodarki, a dodatkowo prowadzi do znaczšcych zaburzeń gospodarczych i politycznych dla całej strefy euro – ocenia Pierre Moscovici, komisarz UE ds. gospodarczych. Moscovici, jako Francuz, uważa z pewnoœciš, że powodzenie populistycznego Frontu Narodowego w jego kraju może być częœciowo powodowane koniecznoœciš dokonywania oszczędnoœci. A tych mogłoby być mniej, gdyby Niemcy – jako największa gospodarka strefy euro – prowadziły bardziej ekspansywnš politykę gospodarczš. – Istnieje mechanizm transmisji w strefie euro. Niemcy tworzš dodatkowš podaż, ale nie tworzš (lub tworzš w zbyt małym zakresie) dodatkowego popytu. W normalnych warunkach nadwyżka eksportowa przyczyniłaby się do aprecjacji waluty, co skorygowałoby eksport i import. Ale w strefie euro EBC w polityce stóp procentowych kieruje się bardziej danymi z południa Europy – wyjaœnia w rozmowie z „Rzeczpospolitš" Guntram Wolff, dyrektor think tanku Bruegel w Brukseli.

Te argumenty słychać od lat, ale Berlin konsekwentnie je odrzuca. – To nieprawda, że niemiecka nadwyżka jest Ÿródłem problemów krajów peryferyjnych strefy euro. Wiele z nich, jak choćby Hiszpania czy Grecja, ma równowagę albo nawet nadwyżkę handlowš. ródłem niemieckiej nadwyżki jest handel z krajami spoza strefy euro – mówi „Rz" Friedrich Heinemann, ekspert niemieckiego instytutu badawczego ZEW. Według niego sš trzy przyczyny takiej sytuacji. Po pierwsze, zbyt tanie euro, o czym decyduje EBC. Po drugie, niższe ceny energii, co przekłada się na niższš wartoœć importu. Trzecia przyczyna to naturalna i zdrowa tendencja dojrzałej gospodarki, ze starzejšcym się społeczeństwem, do akumulacji. Pierwsza przyczyna jest poza zasięgiem rzšdu, druga pewnie niedługo zniknie, a trzecia pokazuje, że Niemcy naprawdę potrzebujš takiej nadwyżki. – Choć rzeczywiœcie nie takiej wielkoœci – przyznaje niemiecki ekonomista.

Napędzajcie popyt

Obie strony sporu zgadzajš się zatem, że nadwyżka mogłaby być zmniejszona, choć różni ich ocena skali problemu i negatywnych jego skutków dla strefy euro czy państw trzecich. Pytanie, czy rzšd mógłby na to wpłynšć. Nikt oczywiœcie nie namawia Niemców do zmniejszania eksportu, ale słychać apele o napędzanie popytu. – Niemcy wiele robiš. W przeciwieństwie do np. Polski wzięły na siebie odpowiedzialnoœć za przyjęcie uchodŸców. To pobudza wydatki publiczne i popyt wewnętrzny. Ponadto roœnie prywatna konsumpcja i płace realne – przekonuje Heinemann. Ostrzega jednak przed oczekiwaniem na wielkie wydatki z budżetu, które doprowadziłyby do wzrostu długu publicznego. Stabilne i wypłacalne Niemcy sš bowiem fundamentem strefy euro.

– Niemcy majš 0,8 proc. PKB nadwyżki budżetowej. Nawet gdyby całš przeznaczyły na stymulowanie popytu, dałoby to w najlepszym wypadku zmniejszenie nadwyżki obrotów bieżšcych o 0,8 proc. PKB do 8 proc. PKB. To nic nie da – uważa Guntram Wolff. Jedynym sposobem jest poœrednie wpływanie na gospodarkę, by ożywić popyt. Np. przez liberalizację niektórych sektorów, w tym usług, czy reformę na rynku pracy, która spowodowałaby wzrost wynagrodzeń. W Niemczech we wrzeœniu odbędš się wybory do Bundestagu. Bruksela czeka już na decyzje nowego rzšdu.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki: a.slojewska@rp.pl

Eksportowa potęga

Niemcy sš trzecim, po Chinach i Stanach Zjednoczonych, eksporterem œwiata. Najwięcej swoich towarów wysyłajš do Stanów, Francji, Wielkiej Brytanii i Chin, a najwięcej importujš z Chin, Francji, Wielkiej Brytanii i USA. Na czele wysyłanych produktów znajdujš się samochody (19 proc. w 2015 roku), potem maszyny i urzšdzenia (17 proc.), sprzęt elektroniczny (10 proc.), farmaceutyki (6 proc.) sprzęt medyczny (5 proc.), wyroby z plastiku (5 proc.), a także sprzęt lotniczy (4 proc). W 2016 roku 69 proc. eksportu było skierowane na rynek unijny, stamtšd pochodziło natomiast 66 proc. importu. Jeœli chodzi o strefę euro, to odbiera ona 37 proc. niemieckiego eksportu, a niemiecki import z tego obszaru to 21 proc. całoœci.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL