Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Gdynia 2017

Gdynia 2017: Filmy o Polsce i rodzinie

Piotr Domalewski za „Cichš noc” zdobył głównš nagrodę festiwalu – Złote Lwy.
PAP, Adam Warżawa
Złote Lwy dla „Cichej nocy" w reżyserii Piotra Domalewskiego. Srebrne dla Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. To była ważna i wyjštkowa edycja festiwalu.

Œwietny werdykt! Po ubiegłorocznym zwycięzcy Janie Matuszyńskim, najwyższe trofeum gdyńskiego festiwalu zdobył kolejny debiutant. Jury dostrzegło zjawisko, które dziœ może jest w polskim kinie najważniejsze. Falę fantastycznie zdolnych twórców z pokolenia 30-latków.

Pochodzš z różnych œrodowisk, ale łšczy ich rozczarowanie rzeczywistoœciš. Mieli po kilka lat, gdy nastšpiła zmiana systemowa 1989 roku, wyroœli w wolnym kraju, ale musieli zmierzyć się z drapieżnym, œwieżym kapitalizmem, rozbudzonymi ambicjami, niepewnoœciš jutra, emigracjš, destabilizacjš rodziny, brakiem drogowskazów moralnych, rozchwianiem wartoœci. A dzisiaj jeszcze ze społecznymi podziałami i językiem nienawiœci. Z chaosem, który ich niejednokrotnie przerósł. I o tym właœnie opowiadajš. O swoim lęku.

Dramaty z czułoœciš

Adam (Dawid Ogrodnik, nagrodzony za głównš rolę męskš), bohater „Cichej nocy", przyjeżdża do domu na Wigilię. Z Zachodu. Tak naprawdę po to, żeby sprzedać odziedziczonš po dziadkach chałupę i w Belgii rozkręcić za te pienišdze interes. Zabrać ze sobš narzeczonš, która jest w cišży, zaczšć nowe życie. Chce do tej sprzedaży przekonać brata i siostrę, potem ich spłacić. Ale zwyczajna rodzina z prowincji kryje dramaty: powroty z emigracji, która okazała się klęskš, niszczšcy codziennoœć alkoholizm, przemoc domowš, zdradę, chciwoœć. Wisi nad niš fatum, gorzkie przeœwiadczenie: „dla ludzi takich jak my, czasy sš zawsze takie same: ch...".

Ale siła tego filmu nie leży w tej czarnej wizji Polski B. Odwrotnie: Domalewski portretuje bohaterów z empatiš, niemal czułoœciš. Ojciec, który za często zaglšdał do kieliszka, w gruncie rzeczy kocha. Brat, który zabiera nieobecnemu narzeczonš, ma wyrzuty sumienia. Matka się stara, żeby z pierwszš gwiazdkš wszyscy zasiedli razem przy stole zastawionym białymi talerzami. A duma ojca – najmłodsza siostra Adama – ma zagrać na skrzypcach kolędę.

Młodzi twórcy patrzš na współczesnš polskš rzeczywistoœć przez pryzmat rodziny. Jej wiwisekcję proponuje też Jagoda Szelc w „Wieży. Jasnym dniu" – innej opowieœci o powrocie po latach, skrywanej wœród najbliższych bolesnej tajemnicy, cierpieniu i próbie oczyszczenia (nagroda za debiut i za scenariusz). Szczególne miejsce zajmuje wœród debiutów niedoceniony przez jury (tylko nagroda aktorska dla Magdy Popławskiej), brawurowy „Atak paniki" Pawła Maœlony – opowieœć o ludziach, którzy w dzisiejszej rzeczywistoœci doszli do œciany.

Fala œwietnych debiutów współgra z mšdrymi, przenikliwymi obrazami dojrzałych twórców. Choćby z „Pomiędzy słowami", gdzie Urszula Antoniak zadaje pytania o tożsamoœć emigranta. A dla mnie osobiœcie najważniejszy film festiwalu to „Ptaki œpiewajš w Kigali" Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. Obraz o dwóch kobietach – polskiej ornitolożce i młodej dziewczynie z plemienia Tootsie, wywiezionej z płynšcej w 1994 roku krwiš Rwandy. Jowita Budnik i Eliane Umuhire za ten film dostały nagrodę za głównš rolę kobiecš.

Zaczyna się od słów

Uniwersalna opowieœć o ludobójstwie i życiu po wielkiej traumie. O próbie przywrócenia godnoœci ofiarom, o cierpieniu i żałobie. Kos-Krauze przypomina, że tragiczne doœwiadczenia zagłady i œmierci, zwłaszcza te nierozliczone, zostajš w ludziach na pokolenia. A wszystko, jak mówi reżyserka, „zaczyna się od słów". Od siania nienawiœci. „Ptaki..." to ostrzeżenie, bo nie wycišgamy wniosków z historii. To krzyk w œwiecie, w którym wcišż wybuchajš konflikty i coraz głoœniej brzmiš złe słowa, o jakich mówi reżyserka.

Przerażenie œwiatem jest też w „Pokocie" Agnieszki Holland i Kasi Adamik. Historii kobiety, która przeciwstawia się zabijaniu zwierzšt, nie trzeba traktować jak „thrillera ekologicznego". To opis zdeprawowanego społeczeństwa. Gdzie prym wiodš skorumpowani biznesmeni i pozbawieni empatii księża, gdzie „innych" wyrzuca się na margines, gdzie rzšdzi pienišdz, gdzie jak w soczewce widać nasze codzienne grzechy: brak tolerancji, pogardę dla tych, którzy „nie sš z nami". Gdzie nie ma miejsca dla słabych i szacunku dla staroœci. Gdzie nie ma demokracji.

Podobnym tropem idzie młodszy o pokolenie Bodo Kox. Jego „Człowiek z magicznym pudełkiem", rozpięty między latami 50. ubiegłego wieku a rokiem 2030 jest kolejnym ostrzeżeniem przed totalitaryzmem. Nadzieję niesie tu tylko miłoœć.

Tej nadziei było w tegorocznym konkursie niewiele. Ale była. Głównie w kinie popularnym, które też stało na dobrym poziomie: w „Najlepszym" Łukasza Palkowskiego. W „Sztuce kochania. Historii Michaliny Wisłockiej" Marii Sadowskiej. Ale i w filmie Kos-Krauze, gdzie przecież ptaki w leczšcej rany Rwandzie znów zaœpiewały...

To była wyjštkowa edycja festiwalu. Ze œwietnymi filmami, które już wyszły w œwiat albo zrobiš to za chwilę, bo zbierajš zaproszenia z zagranicy. Z obrazami, na które czekajš widzowie, bo dostrzegš w nich własne niepokoje i tęsknoty. Ale był to również czas pełen obaw o przyszłoœć polskiego kina. Niepewnoœci, czy ten tydzień nie okaże się balem na „Titanicu".

Lekcja solidarnoœci

Bardzo silnie zabrzmiały na gali słowa dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej Magdaleny Sroki, która przypomniała to, co mówił jeszcze rok temu w Gdyni Andrzeja Wajda: „Jesteœmy silni, gdy jesteœmy razem". Agnieszka Holland w liœcie napisała: „Oby młode pokolenia reżyserów mogły pracować swobodnie i pokazywać niepodległoœć polskiego kina". A wreszcie Joanna Kos-Krauze, skupiona i wzruszona, powiedziała to, o czym myœleli wszyscy: „Nie dzielcie nas. Kultura jest w œwietnej formie, zostawcie jš w spokoju. My naprawdę wiemy, co robimy".

Dziękujemy, filmowcy! Za ten tydzień, w którym nie czuło się niechęci i zawiœci, tylko przyjaŸń. Za piękne filmy, za mšdre, uważne spojrzenie na Polskę, za lekcję solidarnoœci.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL