Firma

Dior wygrał spór z Urzędem Patentowym

Flickr/colb
Urzędnicy nie zbadali, czy znak towarowy firmy cieszy się renomą w Polsce.

W 2009 r. polska spółka Interton zgłosiła do Urzędu Patentowego RP znak A Adoration dla kosmetyków.

W 2012 r. wpłynął sprzeciw francuskiej firmy Parfums Christian Dior, która już wcześniej miała zarejestrowany w trybie międzynarodowym, z wcześniejszym pierwszeństwem, znak słowny i słowno-graficzny J'Adore dla kosmetyków. Zdaniem firmy konsumenci mogą sugerować się skojarzeniami wynikającymi ze wspólnego członu Adore i polskiego wyrazu „adorować". Mogą więc uznać, że kosmetyki A Adoration są powiązane z renomowaną w Polsce linią kosmetyków i perfum J'Adore. Na dowód renomy swojego znaku w Polsce Dior przedłożył obszerne materiały i złożył wniosek o przesłuchanie świadka.

UP jednak z nich nie skorzystał. Uznał badanie renomy za zbędne. Przeciwstawne znaki, choć posiadają ten sam źródłosłów, różnią się bowiem w ogólnym wrażeniu przeciętnego odbiorcy, w warstwie fonetycznej, wizualnej i znaczeniowej. Nie istnieje więc ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd i nie ma podstaw do unieważnienia prawa ochronnego na znak towarowy A Adoration – stwierdził UP, oddalając sprzeciw Diora. Oddalono też wniosek firmy Dior o przesłuchanie świadka na obecność i zakres używania znaku towarowego J'Adore w Polsce jako nieprzydatny w sprawie.

Decyzję UP uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Już wtedy ocenił, że Urząd Patentowy dokonał błędnej wykładni art. 132 ust. 2 pkt 3 prawa własności przemysłowej. Powinien bowiem przede wszystkim odnieść się do renomy znaków Diora w Polsce, czego nie zrobił, i zabrał się do oceniania podobieństw.

Ale dopiero obecnie Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając skargę kasacyjną Urzędu Patentowego od orzeczenia WSA ustalił w tezie do swojego wyroku, że badanie identyczności lub podobieństwa znaków towarowych wymaga, już na wstępie, ustalenia, czy znak wcześniejszy ma status znaku renomowanego.

W takim przypadku ocena podobieństwa powinna być bowiem dokonana według innych, względniejszych kryteriów. Do stwierdzenia podobieństwa wystarczy samo niebezpieczeństwo, że inny znak może być z nim kojarzony. Znaki o ustalonej renomie podlegają bowiem szerszej ochronie. Tymczasem UP całkowicie pominął kwestię renomy i uznał, że wystarczy odwołać się do oceny podobieństwa.

Obecnie, przy ponownym rozpatrywaniu sprzeciwu firmy Dior, Urząd Patentowy będzie musiał zacząć od zbadania, czy J'Adore firmy Dior rzeczywiście cieszy się renomą w Polsce.

sygnatura akt: II GSK 2782/15

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.frey@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL