Firma

Odpowiedzialność powierzającego sprzątanie za szkodę wyrządzoną jego własnym zaniedbaniem

Adobe Stock
Nawet skuteczne powierzenie sprzątania firmie, która zajmuje się tym zawodowo, nie wyklucza odpowiedzialności powierzającego za szkodę wyrządzoną jego własnym zaniedbaniem.

O takiej tezie, którą można wywnioskować z wyroku Sądu Najwyższego z 2003 roku (sygn. akt II CKN 1466/00) powinni pamiętać przedsiębiorcy, zwłaszcza prowadzący sklepy. Inaczej mogą liczyć się z koniecznością wypłaty odszkodowań, czasem bardzo wysokich. Przekonała się o tym spółka, będąca właścicielem sieci marketów. Na parkingu przed jednym ze sklepów doszło do nieszczęśliwego wypadku.

Odgłos przełamania chipsa

Halina F. pojechała z synową Elżbietą na zakupy do marketu K. Po dojechaniu na miejsce i zaparkowaniu samochodu na terenie parkingu znajdującego się przed sklepem, synowa pozostała w aucie, a pani Halina udała się na zakupy. Tego dnia cały teren parkingu był pokryty lekką warstwą śniegu i był śliski z tzw. „szklanką". Po przejściu kilku metrów, gdy Halina F. była już w pobliżu wejścia do sklepu, jeszcze przed miejscem w którym stały koszyki sklepowe, pomiędzy słupkami blokującymi możliwość wjazdu samochodu do sklepu, pośliznęła się i przewróciła na bok. Jak później relacjonowała, upadając usłyszała odgłos podobny do przełamania chipsa. Pomocy kobiecie udzielił jeden z klientów marketu, który podprowadził ją do samochodu synowej.

Kobieta trafiła do szpitala. Na podstawie przeprowadzonych badań stwierdzono u niej wielofragmentowe złamanie kostki bocznej oraz uszkodzenie więzozrostu piszczelowo - strzałkowego.

Marna kontrola

Poszkodowana postanowiła wystąpić na drogę sądową. Pozwała zarówno spółkę, która była właścicielem sklepu, jak i przedsiębiorcę, który odpowiadał za utrzymanie czystości na parkingu przed obiektem. Podstawy jego odpowiedzialności upatrywała w nieusunięciu śliskości. Z kolei odpowiedzialność właściciela marketu oparła o zasadę winy, zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego. Jak wyjaśniła, spółka w protokole wykonanych usług podstawowych w okresie zimowym potwierdziła, że usługa sprzątania, kiedy doszło do wypadku, została wykonana bez zastrzeżeń. W konsekwencji nie dochowała należytej staranności w kontroli wykonywania usług, a zatem zaakceptowała stan zagrożenia. Kobieta zgłosiła szkodę pozwanym. Jednak odmówili oni spełnienia jej roszczenia. Stąd też dochodziła zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, ustalenia odpowiedzialności oraz odszkodowania w wysokości ponad 120 tys. zł.

To nie ja, tylko kolega

W odpowiedzi na pozew właściciel sklepu przekonywał, iż nie posiada legitymacji biernej do występowania w sprawie, a jego odpowiedzialność wobec powódki jest wyłączona z mocy art. 429 Kodeksu cywilnego, z uwagi na powierzenie wszystkich czynności oczyszczania i pielęgnacji terenów w otoczeniu marketu przedsiębiorcy, który w zakresie swej działalności zawodowo trudni się takimi czynnościami.

Również drugi pozwany przedsiębiorca wniósł o oddalenie powództwa. Zapewnił, że usługa w feralnym dniu była wykonana prawidłowo, a przyczyną upadku kobiety mogło być np. źle dobrane obuwie, stan zdrowia powódki, obecne w organizmie powódki substancje mogące zaburzać zdolności motoryczne.

Nie tylko podpisywanie protokołu

Sąd Okręgowy w Płocku zasądził solidarnie od pozwanych 110 tys. zł, uznając, iż powództwo co do zasady podlegało uwzględnieniu.

W związku z poczynionymi ustaleniami sąd nie miał wątpliwości, co do odpowiedzialności pozwanego przedsiębiorcy, który był bezpośrednio zobowiązany do utrzymania we właściwym stanie nawierzchni, na której przewróciła się powódka.

– To na skutek jego zaniechania doszło do sytuacji, w której nie została usunięta śliskość i w efekcie powódka przewróciła się i doznała urazu – wskazał sąd w uzasadnieniu.

Odmiennie wyglądała natomiast sytuacja spółki, do której należał sklep. Powierzyła ona bowiem skutecznie czynności związane z odśnieżaniem parkingu profesjonaliście, który tę odpowiedzialność ponosi. Ona sama zatem nie ponosi odpowiedzialności bezpośredniej za stan nawierzchni, na której przewróciła się powódka. Sąd odwołał się jednak do poglądu wyrażonego przez Sąd Najwyższy w wyroku z 16 kwietnia 2003 r. (sygn. akt II CKN 1466/00). Zgodnie z nim, nawet skuteczne powierzenie czynności osobie trzeciej, które na podstawie art. 429 Kodeksu cywilnego zwalnia od odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez przedsiębiorstwo trudniące się zawodowo wykonywaniem danych czynności, nie wyklucza odpowiedzialności powierzającego za szkodę wyrządzoną jego własnym zaniedbaniem.

Analogicznie wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 23 stycznia 2015 r. (sygn. akt I ACa 1547/14) wskazując, iż zawiniony brak nadzoru nad swoim kontrahentem świadczącym usługi utrzymywania czystości świadczy o własnych zaniedbaniach spółki rodzących jej odpowiedzialność względem osób poszkodowanych złym stanem nawierzchni, na podstawie art. 415 k.c. Uwolnienie się przez powierzającego od odpowiedzialności na podstawie art. 429 k.c. nie wyklucza przypisania mu odpowiedzialności na podstawie art. 415 k.c., jeżeli do szkody doszło wskutek własnych zaniedbań powierzającego.

Zdaniem sądu, taka sytuacja miała miejsce w opisywanej sprawie. Pozwana spółka, a w zasadzie jej pracownicy mieli obowiązek kontrolować wykonywanie prac przez firmy sprzątające teren, a kontrola ta nie powinna tylko i wyłącznie sprowadzać się do podpisywania protokołu po wykonaniu prac – wskazał sąd w Płocku.

Wyrok Sądu Okręgowego w Płocku z 13 grudnia 2017 r.

Sygnatura akt: I C 1932/15

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.adamski@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL