Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Finanse

Dariusz Filar. Wprowadzenie euro powinno ustabilizować ceny

Rzeczpospolita/Robert Gardziński
Rozpoczyna się proces mocniejszego wišzania ze sobš krajów posiadajšcych wspólnš walutę, a kraje jej pozbawione siłš rzeczy znajdš się na obrzeżach UE – mówi były członek rady Polityki Pieniężnej Dariusz Filar.

Rz: Wysokie tempo wzrostu gospodarczego, stosunkowo niska inflacja i stabilna waluta, a także dobra sytuacja budżetu Polski – czy to dobry moment, by myœleć o członkostwie w strefie euro?

Prof. Dariusz Filar: Opublikowany przez Ministerstwo Finansów w lipcu 2017 roku „Monitor konwergencji z Uniš Gospodarczš i Walutowš" jednoznacznie wskazywał, że Polska spełnia kryteria konwergencji nominalnej. Polski czworobok złożony z poziomu inflacji, długu sektora finansów publicznych, deficytu tegoż sektora oraz wysokoœci stopy procentowej w pełni mieœcił się wewnštrz czworoboku okreœlonego w Maastricht. Co więcej – w zakresie realizacji poszczególnych kryteriów Polska radziła sobie lepiej niż szereg krajów, które sš członkami strefy euro. Taka sytuacja jest sukcesem, ale równoczeœnie powinna być traktowana jako wyzwanie dla polityki fiskalnej i pieniężnej; dzisiaj spełniamy kryteria, ale musimy prowadzić obie polityki w taki sposób, by kryteria spełnione były również w przyszłoœci. Mocne eksponowanie aktualnej dobrej sytuacji połšczone z jednoznacznš deklaracjš jej utrzymania mogłoby stanowić znakomity punkt wyjœcia do podjęcia prac nad przyjęciem wspólnej europejskiej waluty.

Obecny rzšd prowadzi politykę konfrontacyjnš z Brukselš, jednak zdaniem wielu ekonomistów, polityków oraz znawców polityki międzynarodowej obecnoœć w Eurolandzie znaczšco wzmocniłaby pozycję Polski w Europie. Czy dostrzega pan takie myœlenie wœród pańskich kolegów ekonomistów, którzy sympatyzujš z obecnš władzš? Sama strefa euro wydaje się bardziej uporzšdkowana niż jeszcze rok temu, jakie dostrzega pan zagrożenia w tym ekskluzywnym klubie?

Wiele wskazuje na to, że w Unii Europejskiej intensywnie pracuje się nad takim zreformowaniem strefy euro, by mogła ona stanowić jšdro procesu integracyjnego. Propozycje utworzenia stanowiska wiceprzewodniczšcego Komisji Europejskiej, który byłby odpowiedzialny za finanse i rozwój gospodarczy strefy, koncepcja oddzielnego dla niej budżetu oraz powołania Europejskiego Funduszu Walutowego prowadzš ku temu, by obszar funkcjonowania wspólnej waluty uczynić najważniejszym gwarantem europejskiej spójnoœci. Nie jest istotne, czy nazywać to będziemy Uniš „pierwszej prędkoœci" czy jakoœ inaczej. Istotne jest to, że rozpoczyna się proces mocniejszego wišzania ze sobš krajów posiadajšcych wspólnš walutę, a kraje jej pozbawione siłš rzeczy znajdš się na obrzeżach UE. Mogłoby to oznaczać, że Polska wprawdzie UE nie opuszcza, ale traci możliwoœć istotniejszego wpływania na kształtowanie jej przyszłej postaci.

Gdy kilkanaœcie miesięcy temu pytaliœmy o euro na naszych łamach, ze strony rzšdowej padały proste stwierdzenia, że wprowadzenie euro w Polsce oznacza wyższe ceny. Co pan odpowiada na taki argument?

Kształtowanie się cen w wyniku przystšpienia do strefy euro należy widzieć w krótkiej i dłuższej perspektywie. Z krótkookresowym zagrożeniem wzrostem cen w momencie zastšpienia waluty krajowej przez euro znakomicie poradziła sobie Słowacja, a póŸniej inne kraje naszego regionu Europy – po prostu w okresie przejœciowym wprowadzono obowišzek podawania cen w obu walutach. Pozwoliło to na bieżšcš kontrolę procesów cenotwórczych (także przez pojedynczych obywateli) i zapobiegło znanemu z krajów Europy Zachodniej „efektowi cappuccino", czyli skłonnoœci sprzedawców do zaokršglania cen w górę. W dłuższej perspektywie intensyfikacja konkurencji rynkowej, która będzie stanowić następstwo wprowadzenia euro, powinna się przyczyniać do stabilizacji, a nawet relatywnego obniżenia cen.

W jakiej perspektywie realnie powinniœmy myœleć o rozpoczęciu negocjacji z Brukselš w sprawie wejœcia do Eurolandu – to kilka czy kilkanaœcie lat?

Wielokrotnie – i słusznie! – mówiono o tym, że nie ma sensu œciganie się w podawaniu konkretnych dat przystšpienia do strefy euro. Tak jak wieloletnim procesem było przystępowanie do Unii Europejskiej, tak również rozłożone na lata będzie przygotowanie do przyjęcia wspólnej waluty. W obecnej chwili najważniejsze jest przekazanie z Polski wyraŸnego sygnału, że rzeczywiœcie chce takie przygotowania prowadzić. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że w kontekœcie proponowanych reform strefy euro pojawiła się propozycja uruchomienia specjalnych funduszy wspierajšcych przekształcenia strukturalne w tych krajach, które do strefy zamierzajš wstšpić. Takie wsparcie konwergencji realnej mogłoby istotnie ułatwić przeprowadzenie całego procesu. I wydaje się, że właœnie tutaj zarysowuje się najciekawszy obszar negocjacji, których rozpoczęcie mogłoby nastšpić natychmiast.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL