Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Film

"Performer". Sztuka bez ryzyka

Oskar Dawicki, bohater „Performera”. Dokumentalno-Fabularny film od pištku w kinach
materiały
„Performer" to impresja o życiu współczesnego polskiego artysty, nie dla wszystkich jednak zrozumiała.

Facet w błękitnej, cekinowej marynarce zakłada na szyję grubš pętlę. Wykopuje krzesło i... Nie, nie dusi się. Fruwa. Unoszš go w powietrzu balony napełnione helem. Samobójca w stanie nieważkoœci to Oskar Dawicki. Gwiazdor polskiej sceny sztuki i filmu „Performer". Właœnie wchodzi na ekrany jego filmowy portret.

„Performer" – filmowe dokonanie Łukasza Rondudy i Macieja Sobieszczańskiego, bo wspólnie odpowiadajš za reżyserię i scenariusz – miał być fabułš i zarazem dokumentem o procesie kreacji. Nie wyszło.

Widz niezorientowany w układach na polu sztuk wizualnych nie pojmie, kto kogo gra, a kto jest sobš; co jest rejestracjš performance'ów, co improwizacjš przed kamerš; do czego aluzjami sš niektóre wypowiedzi i akcje; gdzie kończy się scenariusz, a zaczyna cytat.

Łukasz Ronduda w dużej mierze oparł scenariusz na opublikowanym pięć lat wczeœniej utworze literacko-konceptualnym „W połowie puste" (napisanym wspólnie z Łukaszem Gorczycš, prowadzšcym galerię Raster, w której stajni jest Dawicki). Bez tej podpórki nie sposób rozszyfrować większoœci scen.

Film doskonale oddaje nihilizm, cynizm i pustkę obecnej sztuki, bo sam jest tupeciarski, nihilistyczny i pozbawiony treœci. Męczy, tak jak męczšce bywajš wystawy. Dialogi rażš (albo œmieszš) napuszeniem, podobnie jak pseudointelektualny bełkot ludzi z artystycznej orbity.

Film zaczyna się przejazdem kamery po salach i eksponatach warszawskiego Muzeum Narodowego. Zastyga na lœnišcej smokingowej marynarze. Od przywdziania tego tandetnego, już nadgryzionego zębem czasu ciucha zawsze zaczynajš się performance Oskara Dawickiego.

Kariera obecnie 44-letniego artysty zaczęła się w połowie lat 90. Wtedy nabył cekinowš marynarę i znalazł pomysł na siebie. Ubrany w ostentacyjnie kiczowaty strój Dawicki niejako traci tożsamoœć. Uosabia sztukę. Przemawia w jej imieniu, łka, upokarza się, przeprasza, nie rozumie jej, ucieka przed niš w œmierć...

Wielokrotnie widziałam go na żywo, w akcji. W jego działaniach nie ma patosu. Jest autoironia wymieszana z poczuciem beznadziei. Przeœmiewczoœć i rozpacz. Dystans do konsumpcji i dystans do statusu artysty. Prowokacja i niedowierzanie, że ten numer przejdzie.

W „Performerze" ginie wieloznacznoœć postawy Dawickiego. Gorzej – artysta wychodzi trochę na kabotyna, trochę na szarlatana.

Po częœci winę za to ponosi postać właœcicielki galerii, zarazem kochanki artysty, w której to roli obsadzono Agatę Buzek. Pani marszandka bezmyœlnie klepie banialuki: „Anda Rottenberg okreœla jego sztukę jako egzystencjalny postesencjonalizm"; z emfazš opowiada o „mocnym" performansie Dawickiego zatytułowanym „Drzewo wiadomoœci", podczas którego artysta ogryzł wszystkie jabłka na jabłoniach w pewnym sadzie. Takie działanie istotnie miało miejsce w Rovereto w 2008 roku, podczas przeglšdu Manifesta.

Buzek roztacza pawi ogon bzdur przed klientem/kolekcjonerem. Gra go piękny, androgyniczny i zimny jak lód Jakub Gierszał. Rozgrzewa go dopiero informacja o głębokiej depresji artysty i jego samobójczych zamiarach. Znaczy, będzie można na zakupie zarobić.

Jest jeszcze ktoœ tytułowany Najdroższym (Andrzej Chyra). To Piotr Uklański, artysta rozsławiony aferš zwišzanš z pokazem „Nazistów", wylansowany w USA przez galerię Larryégo Gagosiana, notabene powišzanš z Rastrem.

W amoralnym, bezemocjonalnym œwiecie nie ma już miejsca dla Zbigniewa Warpechowskiego, pioniera polskiego performance'u. Należał do buntowników sprzeciwiajšcych się komunizmowi. Był rewolucyjny i rewelacyjny na tle PRL. Nieprzekupny. Czy dziœ ktokolwiek rozumie sens jego spektakli? Wštpię. Może nawet Dawicki, uważajšcy Warpechowskiego za mistrza i mentora, nie pojmuje ryzyka, na jakie tamten się narażał.

Dziœ za nonkonformizm nie grozi kara. Efektownie pokazany – jest na sprzedaż, jak wszystko inne. Dawicki nie potrzebuje więc popełnić samobójstwa. Chyba że ktoœ przekłuje balony, które go unoszš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL