Film

Pablo Escobar Superstar

Fotorzepa/Bartosz Jankowski
Rozmowa z Wiesławem Kotem, publicystą, krytykiem filmowym

Rzeczpospolita: W piątek odbędzie się polska premiera filmu „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara". To kolejna ekranizacja poświęcona najpopularniejszemu baronowi narkotykowemu w historii. Dlaczego Pablo Escobar budzi tak duże zainteresowanie?

Wiesław Kot: Filmów fabularnych, dokumentalnych i seriali na temat Escobara jest co najmniej 20 – to więcej niż liczba filmów o św. Matce Teresie z Kalkuty. Skąd takie wzięcie na tę postać w kulturze popularnej? Po pierwsze – rozmach. Escobar stał na czele najpotężniejszego kartelu narkotykowego w Kolumbii. Był przedsiębiorczy, a zarazem okrutny: zlecał zamachy na sędziów i policjantów, terroryzował polityków. Z jednej strony właściwie był nikim, bezwzględnym przestępcą, który stworzył jedną z największych organizacji przestępczych w historii ludzkości, a z drugiej miał władzę silniejszą od całego aparatu państwowego i wojskowego Kolumbii.

I to właśnie tak fascynuje w tej postaci?

Tak, ale to nie wszystko. Postaci tego typu otacza dwór. Escobar na tym tle może wydawać się postacią szekspirowską; taką, która jest uzależniona od pieniędzy, luksusu, władzy. Przypomina władcę na tronie. On wprawdzie był tym złym, ale wielu bohaterów Szekspira też nie było postaciami krystalicznymi. To wszystko budzi ciekawość. Do tego dochodzi osobowość człowieka, który od zera, w szybkim tempie, staje się narkotykowym monarchą, ale który nie jest w stanie udźwignąć tempa przemian. Taką osobowość doskonale oddał w „Człowieku z blizną" Al Pacino.

Ludzi pociągają pieniądze – są ciekawi, jak w łatwy sposób można zostać oszałamiająco bogatym – i atrybuty luksusu z życia Escobara: piękne kobiety, jachty, szampany, najdroższe zegarki. I jeszcze ta widowiskowa tragedia, upadek jego imperium. Okazuje się, że można być bajecznie bogatym, wpływowym, i nagle – kończąc tragicznie – wszystko stracić. A ludzi przyciągają widowiskowe wzloty i równie spektakularne upadki. ©?

—rozmawiał Łukasz Lubański

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL