Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Film

Co się działo po śmierci Piotra Łazarkiewicza

materiały
„Nie-obecnoœć” Magdy Łazarkiewicz wchodzi do kin. Skromnie, w kilku kopiach. Ale warto ten dokument obejrzeć.

„Nie-obecnoœć" zaczyna się od ujęcia komórki. „Tu telefon Piotra Łazarkiewicza. Proszę, nagraj wiadomoœć".

— Cišgle łapię się na tym, że naciskam w komórce guzik z napisem Piotr. Kiedy bateria w jego aparacie wyczerpała się, wzbudziło to we mnie jakiœ rodzaj paniki, że coœ się zamknęło — mówi Magda Łazarkiewicz, żona Piotra.

Naładowała baterię, zdobyła kod i odzyskała komunikat nagrany ciepłym głosem Piotra.

Piotr Łazarkiewicz, reżyser i bardzo życzliwy człowiek, umarł nagle 20 czerwca 2008 roku. Zostawił po sobie kilka ciekawych dokumentów, m.in. kultowš „Falę" o Jarocinie, kilka filmów fabularnych: „Kocham kino", „Porę na czarownice", zrealizowany razem z żonš „Odjazd", „0_1_0", którego premiery sam nie doczekał. Zostawił też dużo dobrych wspomnień. Nie jest rzeczš przypadku, że tylu ludzi o nim pamięta. Przyjaciele wydali ksišżkę o nim, w Jarocinie Akademia Filmowa dla dzieci i młodzieży nosi jego imię. Podobnie jak kino. W Cieplicach ulica sšsiadujšca z liceum, do którego chodził została nazwana jego imieniem, a na Festiwalu Polskich Filmów w LA wręczana jest nagroda dla młodych twórców też jego imienia.

Po ponad siedmiu latach od jego œmierci, Magda Łazarkiewicz nauczyła się żyć sama, ma matkę, siostrę, dwoje dzieci, dwie wnuczki. Intensywnie pracuje. Ale wcišż mówi o wielkiej tęsknocie za nim. To z tej tęsknoty zrobiła film „Nie-obecnoœć". Opowiada w nim o tych pierwszych chwilach po œmierci męża. O czasie, kiedy we wszystkim widzi się znaki. Jak Broniewski w wierszu „Firanka", który napisał po œmierci córki Anki.

— We wrzeœniu 2008 roku na zaproszenie grupy teatralnej z miasta Nagoja odbyłam 12-dniowš podróż po Japonii — mówi Magda Łazarkiewicz w „Nie-obecnoœci". — To była bardzo dziwna podróż. Byłam w szoku po œmierci Piotra. Cišgle jeszcze wydawało mi się, że to nieprawda. że Piotr wyjechał i zaraz wróci. Dopiero jak wsiadłam od wielkiego airbusa dotarło do mnie, że jego już nie ma. Że nie będzie na mnie czekał na lotnisku, gdy przylecę z Japonii. Czułam się, jakby mnie ktoœ wystrzelił w kosmos. W samolocie siedziała obok mnie para turystów. Byli to młodzi, sympatyczni ludzie, którzy wyraŸnie bardzo się kochali. Ich obecnoœć jeszcze potęgowała mojš tęsknotę. Po przylocie, w hotelu, od razu zasnęłam. Obudziłam się, w tym œnie chyba, z silnym poczuciem obecnoœci Piotra w pokoju. Leżał przy mnie i przyglšdał mi się. A potem zdarzyło się coœ, czego do dzisiaj nie rozumiem: w czasie dziesięciodniowej podróży trzykrotnie - dwa razy w siedmiomilionowej Nagoi, raz w dwumilionowym Kyoto - spotkałam tę parę młodych ludzi z samolotu. Za pierwszym razem uœmiechnęliœmy się do siebie, za drugim razem powiedzieliœmy sobie „Hej", a za trzecim - spojrzeliœmy na siebie z niepokojem. To było tak, jakby ktoœ zabawiał się nami, chciał dać jakiœ znak. Nie wiem, do tej pory nie wiem, co to miało znaczyć.

„Nie-obecnoœć" jest filmem bardzo prywatnym. Sš w nim zdjęcia Piotra z Gabrysiš i Antkiem. Piotr kochał dzieci obłędnie. Na tych zdjęciach ma inny wzrok - miękki, pełen czułoœci.

Wtedy, gdy odszedł Gabrysia była studentkš Uniwersytetu Warszawskiego, Antoni, absolwent krakowskiego konserwatorium, z wielkim powodzeniem pisał muzykę filmowš. „Było między nimi coœ więcej niż uczucie ojciec-syn — powiedziała mi kiedyœ matka Magdy Łazarkiewicz, Irena Rybczyńska — Jakieœ ogromne porozumienie duchowe". Piotr do był też dumny ze swoich dwóch wnuczek, córeczek Antka. Wysyłał do przyjaciół kartki z ich zdjęciami. W „Nie-obecnoœci" mówił:

— Trzeba postępować tak, żeby dziecko wiedziało, że nawet jeœli nam się nie podoba jego sposób ubierania czy poglšdy polityczne czy wybór narzeczonego - to i tak te wybory akceptujemy. Trzeba zrobić wszystko, żeby je zrozumieć. A poza tym trzeba być sobš i pokazywać dziecku, że się nie kłamie.

W koœciele, w czasie mszy żałobnej po œmierci Piotra Łazarkiewicza, jego syn powiedział:

— Kiedy kogoœ kochasz, uwolnij go. To słowa piosenki Stinga. Mój ojciec potrafił tego dokonać. Tak bardzo mnie kochał, że potrafił uczynić mnie wolnym człowiekiem. Nie oczekiwał, że stanę się podobny do niego. Przekazał mi swój talent, pokazał mi œwiat takim, jakim sam go widział, ale nie oczekiwał, że będę patrzył tak samo jak on.

To również Magda Łazarkiewicz pokazała w „Nie-obecnoœci". Piotr zawsze zaaferowany, zawsze w biegu, miał jednak czas dla najbliższych. Dla rodziny, przyjaciół. Dla całkiem nieznajomych młodych ludzi, w których dostrzegł pasję. Dla tych, których chciał bronić przed nietolerancjš, przed niesprawiedliwym wykluczeniem. Dla innych, chorych, nie dajšcych sobie rady z życiem i codziennoœciš.

O takim Piotrze opowiedziała Magda w „Nie-obecnoœci". Bardzo to wzruszajšcy film. Œwiadectwo miłoœci, bólu. I tego, że nie całkiem przemijamy. Dopóki trwamy w pamięci bliskich – jesteœmy.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL