Jak Bono, Brad Pitt, Angelina Jolie przyczyniają się do biedy

aktualizacja: 17.02.2017, 13:07
Bono
Bono
Foto: By Peter Neill (Flickr: u2-1 CC BY License) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Kraje Trzeciego Świata, czyli potrzebujące pomocy. Na ogół zupełnie innej niż ta, która jest im oferowana.

REDAKCJA POLECA
31.07.2017
Bono na koncercie w Amsterdamie o Polsce: Naszym braciom odbiera się wolność
06.06.2017
Po 30 latach U2 wznawia album "Joshua Tree"
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

– Pomagamy biednym według określonego wzorca zakorzenionego w stereotypach, choć wywodzącego się z dobrego serca – mówi jeden z bohaterów dokumentu. – Dajemy jedzenie, buty, kopiemy studnie. Zachęcamy innych, by pomagali. Tyle, że to nie działa.

Globalny, współczesny system pomocy, oparty jest na patronizacji biednych przez bogatych, którzy dzięki nim się bogacą.

Przykładem jest ryż, o czym opowiada Timothy Schwartz, antropolog, który spędził na Haiti ostatnich 20 lat życia jako konsultant USA, Banku Światowego oraz organizacji dobroczynnych. W latach 80. na Haiti nie brakowało ryżu, choć stanowił towar luksusowy, aż do momentu gdy Haiti stało się konsumentem ryżu wytwarzanego przez amerykańskich farmerów – bardzo taniego, otrzymywanego za darmo. W efekcie wielu haitańskich rolników musiało porzucić gospodarstwa. Potem przyszło potężne trzęsienie Ziemi i w ślad za nim potrzebna pomoc, która zmieniła się w długotrwałą. Trzy lata po katastrofie wciąż tam docierał darmowy ryż niszcząc miejscową gospodarkę.

– W kwestii ryżu popełniliśmy kardynalny błąd – przyznawał potem Clinton. 

Haiti stało się prawdziwą republiką organizacji pozarządowych – jest ich tam 10 tysięcy. I dobrze z tego żyją. Fundusze pomocowe zaczęły trafiać do konsultantów, organizacji pozarządowych i charytatywnych, które wynajmowały własnych podwykonawców. Nie zależy im na rozwoju lokalnych biznesów, ponieważ miejscowe rządy zaczęłyby zarabiać na podatkach i zewnętrzna pomoc okazałaby się zbędna.

- Taka pomoc przedłuża tylko nasze cierpienia – mówi w filmie anglikański biskup z Rwandy. – Staliśmy się ekonomicznymi niewolnikami. W szefach agencji pomocowych widzę lokalnych kolonizatorów.

Pokutuje też pogląd uznający biednych za wymagających pomocy, niezdolnych zapanować nad swoim losem.

– Afryka nie jest biedna – zawsze była źródłem bogactw dla całego świata – denerwuje się jeden z bohaterów filmu i wylicza atuty Czarnego Lądu: drewno, ropę, diamenty, złoto, turystykę. – Miejscowi nie są głupi – odcięto ich tylko od globalnego handlu.

Dostaje się i celebrytom i piosenkarzom – nawet Bono, znanemu z wytrwałej działalności na rzecz likwidowania biedy.

– Bono, Brad Pitt, Angelina Jolie zamiast pomóc utrwalają szkodliwe stereotypy prosząc rządy o pomoc – krytykuje jedna z bohaterek dokumentu. – Tworzą obraz Afrykanów jako ludzi bezsilnych, niezdolnych do działania. Przez to pomagający uważa się za kogoś lepszego, nie widzi w obdarowanym partnera. I co gorsza – obdarowany, też zaczyna myśleć, ze jest gorszy. Tylko my możemy rozwijać nasz kontynent, po prostu przestańcie nas wykluczać.

Świetnie zrealizowany, mający nieomal formę teledysku film Michaela Mathesona Millera „Bieda sp. z o.o.” składa się z wielu wywiadów nakręconych w wielu krajach.

Koniecznie trzeba obejrzeć.

Premiera poruszającego amerykańskiego dokumentu „Bieda sp. z o.o.” w niedzielę 19 lutego o 21 w Canal+ Discovery.

KOMENTARZ DNIA
Żródło: rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE