Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Kuź: Symbole i strach

archiwum prywatne
Machiavelli twierdził, że władza polityczna musi się zasadniczo opierać na strachu lub miłoœci. Przy czym miłoœć, w sensie politycznym, była dla niego eufemizmem oznaczajšcym wdzięcznoœć za materialne korzyœci. Nowoczesne państwo, na szczęœcie, nie jest w pełni makiaweliczne. Poza strachem i „miłoœciš" rzšdzi bowiem również poprzez użycie symboli, które dana grupa uznała za swoje.

To, z czym w Polsce kojarzy się poczštek maja: flagi, daty, godła, ważne postaci, dzieła kultury i kluczowe dokumenty – to wszystko symbole. Ich znaczenie wykracza bowiem poza to, czym sš w sensie dosłownym. Majš mówić coœ o grupie jako całoœci i nadawać jej trwałoœć. Machiavelli tego raczej nie rozumiał i być może dlatego idšcy za jego radami władcy nigdy nie zjednoczyli Włoch.

Tej lekcji nie odrobili też dzisiejsi zwolennicy globalizmu oraz regionalnego europeizmu jako projektu politycznego. Winny zdaje się być nazbyt liberalny rodowód obu koncepcji. Dla zdeklarowanego liberała władza symboliczna jest bowiem w najlepszym razie irracjonalna, a w najgorszym opresyjna. Marzenie o rzšdach bez symboli to jednak błšd logiczny. Nie można nikogo ani przekonać, ani nawet zmusić do zaakceptowania żadnej władzy bez rozpoznania tej władzy. Bez symboli rozpoznanie jest zaœ niemożliwe.

Kto wie, może mój sšsiad, na oko schludny emeryt, jest tak naprawdę kardynałem albo zakonspirowanym szefem CIA. Dopóki jednak nie unaoczni mi się jakiœ symboliczny atrybut jego władzy, nie mogę jej uznać. A jeœli sšsiad, grożšc mi nożem, zażšdałby, bym dostrzegł w nim szefa CIA lub kardynała, to ten œrodek perswazji zadziała tylko chwilowo.

Oczywiœcie póŸniejsza akceptacja władzy będzie mocniejsza, jeœli za symbolami faktycznie stojš konkretne zasoby. Bez symboli jednak w ogóle nie dochodzimy do tego etapu. Niestety dziœ, po brexicie, nie widać refleksji nad symbolicznš tożsamoœciš Europy i legitymizacjš władzy UE. Zamiast tego rozmawia się głównie o cięciach i przesunięciach w budżecie, czyli o tym, komu okazać miłoœć, a kogo przestraszyć. Strach jednak szybko słabnie, a pienišdze się kończš.

Autor jest politologiem z Uczelni Łazarskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL