Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Surdykowski: Lex Tomasz Gross

Jerzy Surdykowski
Fotorzepa / Guzik Piotr
Kiedy na poczštku lat 90. pracowałem w Nowym Jorku, w amerykańskich mediach – w zwišzku ze sprawš Iwana Demianiuka (przyłapanego w USA ukraińskiego zbrodniarza obozowego) – rozlała się fala „polskich obozów œmierci". Mój przyjaciel, polski Żyd Roman Kent, odradził mi pisanie kolejnego sprostowania do gazet. „Idziemy do samego Abbe Foxmana" – zaordynował.

Ponieważ przed takimi jak Roman otwierajš się wszystkie drzwi, tak w Nowym Jorku, jak w Tel Awiwie, wkrótce przyjšł nas generalny dyrektor Ligi przeciw Zniesławieniu. Tej organizacji bojš się wszyscy w Ameryce, bo wygrywajšc procesy sšdowe, wytępiła antysemityzm – niegdyœ tam potężny.

Abraham H. Foxman powitał nas chłodno, ale do mediów, których listę mu przedłożyłem, wystosował listy stwierdzajšce, że wprawdzie były w naszym kraju przejawy antysemityzmu, ale nie istniały „polskie obozy", tylko „hitlerowskie obozy w okupowanej Polsce". Po tym liœcie używanie inkryminowanego sformułowania – wynikajšcego na ogół nie ze złej woli, ale z ignorancji historycznej – zniknęło na kilka lat.

Faktem, że najpotężniejsza organizacja żydowska po raz pierwszy ujęła się za Polakami w imię prawdy historycznej, usiłowałem zainteresować nasz kraj. Bez skutku, Foxmanowi nie podziękował minister spraw zagranicznych, warszawskie media milczały. Dopiero po latach, kiedy Aleksander Kwaœniewski jako nowo wybrany prezydent przyleciał do Nowego Jorku, udało mi się zainteresować go sprawš. No i rzeczywiœcie: spotkanie prezydenta z Ligš zaczęło się od podziękowania. Foxmanowi oblicze się rozjaœniło i nawet wypowiedział parę serdecznych zdań po polsku, ponieważ jako dziecko został uratowany, a dla bezpieczeństwa nawet ochrzczony. A co innego miała zrobić zastraszona, lecz odważna i szlachetna polska rodzina? Potem było staropolskie „kochajmy się", ponieważ każdy Żyd jest trochę Polakiem, a każdy Polak też troszeczkę Żydem.

Jaki z tego morał? Bynajmniej nie zamierzam nikogo ani niczego stawiać za wzór. Pragnę tylko nieœmiało przypomnieć, że dyplomacji ani tym bardziej ustawodawstwa nie należy uprawiać kijem, zwłaszcza że inni mogš mieć grubsze pałki.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL