Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Felietony

Surdykowski: Syndrom Biedermanna

Jerzy Surdykowski
Fotorzepa, Piotr Guzik
Jan Maria Rokita, którego bardzo cenię i żałuję, że został wypchnięty z polityki, pisał w jednym z ostatnich numerów „Plusa Minusa" o „syndromie Kafki".

Polegać ma on na tym, że rzesza Polaków odczuwa, iż nastał mroczny czas zniewolenia, opresji i dyktatury. Podobnie jak kafkowski bohater coraz bardziej osaczony i miażdżony przez wszechmocny, a wrogi mu system. Owszem, sporo jest jałowego narzekania, a powtarzanie frazesów o „dyktaturze" i „nazistach z Marszu Niepodległoœci" jest cokolwiek na wyrost. Ale nie jest zupełnie bezzasadne, zważywszy, co uczyniono z sšdownictwem, mediami publicznymi, służbš cywilnš i paroma innymi sprawami.

GroŸniejszy jest „syndrom Biedermanna", a nazwę go tak od wielokrotnie granej u nas – choć nie tak głoœnej jak „Proces" Kafki – sztuki Maxa Frischa „Biedermann i podpalacze". Otóż w przytulnym domku mieszczucha Biedermanna zagnieżdża się bez jego zgody dwóch gagatków, którzy najpierw szarogęszš się w nie swoich pieleszach, a potem zamierzajš je po prostu podpalić. Podpalacze sš sympatyczni, swojscy i poczciwy gospodarz zrazu nie wierzy w ich niecne zamiary, bo przecież bywajš pomocni i dobrze wychowani, tak miło się uœmiechajš. Gdy domostwo płonie, jest już oczywiœcie za póŸno.

Ale nasi podpalacze, choć jeszcze bardziej swojscy i pomocni, choć w niejednej sprawie majš rację, to w ostatecznym rozrachunku sš bez szans. Bowiem na niekorzystnš zmianę warunków, w których żyjemy – a otaczajšcy nas œwiat radykalnie i w niedobrš stronę przechyla się w dwóch pierwszych dziesięcioleciach XXI wieku – można reagować dwojako. Albo wymyœlić coœ zupełnie nowego, co pozwoli ze zmiany skorzystać, albo chociaż mniej stracić. Albo też podjšć trwożny powrót do przeszłoœci, gdzie przecież wszystko było lepsze i bardziej moralne. Oczywiœcie, że łatwiejsze jest to drugie. Dlatego za oceanem Trump usiłuje po swojemu przywołać czasy, kiedy „Ameryka była wielka", a zawracajšcy Wisłę swoim kijaszkiem Kaczyński proponuje nam powrót do zakiœniętej w parafiańszczyŸnie, megalomańskiej, ksenofobicznej Sarmacji.

Do podpalenia raczej nie dojdzie, ale sprzštanie potrwa dziesięciolecia.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL