Skargi za wiatraki do ministra Tchórzewskiego

aktualizacja: 04.05.2017, 21:02
Foto: 123RF

Premier podrzuciła ministrowi energii kukułcze jajo. Choć resort nie był autorem tzw. ustawy wiatrakowej, to ma się zająć skargami inwestorów na nią.

REDAKCJA POLECA
09.05.2017
Gazowa rura za wiatraki
kariera
Millenialsi - czego oczekują od pracodawcy?

Krzysztof Tchórzewski został wyznaczony przez Beatę Szydło do rozstrzygnięcia skarg inwestorów zagranicznych przeciwko Polsce. Ma to związek z wejściem w życie ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe zwanej potocznie odległościową lub wiatrakową.

Sprawę ośmiu skarg opisywaliśmy jako pierwsi na przełomie lipca i sierpnia 2016 r.

Rozstrzygnięto spór

Jak czytamy w piśmie premier do ministra energii skarżący inwestorzy, którzy już wybudowali farmy lub zamierzali je u nas stawiać, zarzucają Polsce naruszanie interesów i już nabytych praw.

Ze względu na wprowadzenie kryterium minimalnej odległości farm od domów ustawa praktycznie uniemożliwia stawianie nowych wiatraków, ale też modernizację skutkującą zwiększaniem mocy obiektów już pracujących. Co więcej, część interpretacji jej zapisów mówi o konieczności płacenia znacznie wyższych podatków od nieruchomości dla farm od stycznia 2017 r. (naliczane nie jak dotąd tylko od części budowlanej, ale też od najdroższej części technicznej).

Pismo rozstrzyga trwający od wielu miesięcy spór kompetencyjny między resortami energii i infrastruktury. – Takie pismo to sukces o tyle, że przez ostatni rok nie mogliśmy ustalić, kto jest odpowiedzialny za ten dokument. Obserwowaliśmy tylko przerzucanie się odpowiedzialnością przez resorty. To przypominało grę w oddawanie gorącego kartofla – porównuje Kamil Szydłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej.

Bruksela zada pytania

Ale branża nie ma złudzeń, że coś się zmieni w pozycji inwestorów zagranicznych skarżących Polskę, jak i tych wchodzących w spory sądowe po nałożeniu wyższych danin.

– Niestety, pismo premier nie wskazuje wprost kompetentnego w zakresie nowelizacji ustawy – potwierdza obawy Paweł Puacz, radca prawny z kancelarii Clifford Chance. – Jeśli resort energii podejdzie do sprawy minimalistycznie, to zajmie się wyłącznie skargami inwestorów, ale nie źródłem ich problemów. Te zaś wynikają nie tylko z zapisów ustawy odległościowej, ale też zapaści na rynku zielonych certyfikatów i braku widoków na migrację do nowego systemu wsparcia dla istniejących farm – argumentuje Puacz.

Grzegorz Skarżyński z Tundra Advisory (reprezentującej farmy o mocy 90 MW) nie przecenia wyznaczenia ministra energii do rozstrzygania kwestii wiatrowych, ale jest skłonny traktować to po części jako dobry znak. Bo to właśnie Tchórzewski w pismach do innych resortów zwracał uwagę, iż celem ustawy wiatrakowej nie było regulowanie kwestii fiskalnych, które uderzają także w spółki Skarbu Państwa posiadające farmy.

Co więcej, ME negocjuje z Brukselą notyfikację ustawy o OZE, a Komisja uzależnia zgodę na nowy system wsparcia zarówno od naprawy jej wadliwych przepisów, jak i od uregulowania sytuacji branży wiatrowej.

– Nie ma woli politycznej, by uregulować te kwestie. Zwłaszcza że rząd chce ratować wytwarzanie z węgla, a jednocześnie uniknąć nadmiernego wzrostu rachunków za prąd – tłumaczy Tomasz Podgajniak, prezes Enerco.

Szansę na przełamanie impasu branża widzi w Brukseli. Z naszych informacji wynika, że KE otrzymała skargi zarówno na ustawę odległościową, jak i tę o odnawialnych źródłach. Już skierowano je do rozpatrzenia, a pierwszym adresatem pytań bez wątpienia będzie ME. Resort nie odpowiedział na nasze pytania, jakie kroki wobec wiatraków podejmie.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE