Budżet i Podatki

Mapa Morawieckiego dla fiskusa

Fotorzepa/Marta Bogacz
Stabilne finanse państwa, dalsze uszczelnienie, poprawa warunków dla firm – to priorytety fiskusa do 2020 r. To cele słuszne, ale mało precyzyjne.

Na stronach resortu finansów pojawił się nietypowy dokument – „Kierunki działania i rozwoju Ministerstwa Finansów na lata 2017–2020". Nietypowy, bo dotychczas taka swoista mapa drogowa dla resortu zapisana była w innych dokumentach strategicznych (np. wieloletnim planie finansowym państwa).

Poza tym „Kierunki..." przygotowane przez obecnego ministra finansów, premiera Mateusza Morawieckiego, mogą stanowić pewną schedę i wskazówki dla jego następcy, który najprawdopodobniej zostanie wybrany spośród obecnych wiceministrów finansów. Jako kandydatów na to stanowisko wymienia się Teresę Czerwińską (obecnie odpowiada na przygotowanie budżetu) czy Pawła Gruzę (odpowiada za system VAT).

Pięć priorytetów

Za najważniejszy kierunek działań uznano utrzymanie stabilności i poprawę efektywności finansów publicznych. W tym zakresie celem nowego ministra ma być zapewnienie przestrzegania zasad bezpieczeństwa ?nansów państwa, wprowadzenie systemu wieloletniego budżetowania, wzmocnienie systemu zarządzania państwowymi aktywami i zobowiązaniami oraz racjonalizacja ?nansów samorządów.

Drugim priorytetem fiskusa mają być rozwiązania systemowe zapewniające wpływy z tytułu podatków i innych danin, czyli uszczelnienie systemu podatkowego oraz kształtowanie pożądanych postaw w zakresie wypełniania obowiązków podatkowych.

Na trzecim miejscu znalazła się poprawa warunków prowadzenia działalności gospodarczej. W tym zakresie szczegółowych celów jest niewiele (np. wsparcie rozwoju MŚP), ale resort finansów podkreśla, że uzupełnieniem całej strategii są „Kierunki działania i rozwoju Krajowej Administracji Skarbowej na lata 2017–2020". Tam zaś napisano, że oprócz skutecznej walki z przestępczością gospodarczą celem  KAS jest także stworzenie administracji przyjaznej uczciwym podatnikom i otwartej na ich potrzeby.

Czwarty i piąty priorytet resortu finansów to rozwiązania zapewniające rozwój i budowanie przewag konkurencyjnych polskiego sektora ?nansowego oraz wzmocnienie zdolności MF do skutecznej realizacji zadań (w tym m.in. zapewnienie realizacji priorytetów Polski – w zakresie spraw realizowanych przez ministerstwo finansów – na forum UE i organizacji międzynarodowych).

– Wyznaczone dla fiskusa kierunki działań są zapewne słuszne, ale zbyt ogólne – zgodnie mówią eksperci poproszeni przez „Rzeczpospolitą" o opinie.

Sprzeczne cele?

– Ciekawie brzmi uznanie za priorytet resortu finansów poprawy warunków dla działalności gospodarczej. Wcześniej zajmował się tym głównie resort rozwoju – zauważa Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP. – Szkoda tylko, że ten cel jest wymieniany jako trzeci w kolejności, po celu nadrzędnym, jakim jest uszczelnianie systemu podatkowego. Inna sprawa, że mogą się one wzajemnie wykluczać. Bo jednak zwiększanie ściągalności podatków niesie dla przedsiębiorców dodatkowe obciążenia. Zarówno jeśli chodzi o koszty dostosowania się do wymagań fiskusa, jak i koszty większej kontroli nad obrotem gospodarczym – wyjaśnia Kozłowski.

– Najlepszym sposobem na poprawę warunków dla firm było radykalne uproszczenie przepisów dotyczących podatków – zaznacza Wojciech Warski, ekspert Business Centre Club. – Tymczasem zamiast stworzenia nowego, jasnego systemu VAT mamy do czynienia z jego ustawicznym komplikowaniem, by poprawić ściągalność – dodaje.

Zabrakło mierników

Warski zwraca także uwagę, że przydałyby się bardziej sprecyzowane cele dotyczące stabilności finansów publicznych. – Chciałbym usłyszeć jasną deklarację, że naszym celem w czasie dobrej koniunktury jest walka z deficytem budżetowym i ograniczenie udziału tzw. wydatków sztywnych w budżecie. Na razie niczego takiego nie ma – mówi.

– Każda strategia może być i najsłuszniejsza, ale trudno ją ocenić, jeśli brakuje precyzyjnego określenia, jakie są jej cele i jak fiskus chce je osiągnąć – komentuje z kolei Mirosław Gronicki, były minister finansów. Jego zdaniem w szczególności odnosi się to do stabilności finansów publicznych. – Nie ma tu żadnego wskaźnika, który umożliwiałby ocenę, kiedy to zadanie zostanie wykonane, a kiedy nie. Poza tym nie wiemy, jaki poziom deficytu czy długu Morawiecki uznaje za bezpieczny. Być może są to poziomy zupełnie inne niż dla ekonomistów – dodaje.

Gospodarka na wysokim biegu

W 2018 r. PKB ma się zwiększyć realnie o 3,8 proc. – prognozuje Ministerstwo Finansów w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok. W podobnym tempie nasza gospodarka ma się rozwijać także w 2019 oraz 2020 r., a delikatne osłabienie koniunktury – spadek tempa wzrostu PKB do 3,6 proc. – ma nastąpić w 2021 r. Mimo stosunkowo dobrej koniunktury resort finansów zakłada, że deficyt sektora finansów publicznych (według metodologii unijnej) może sięgnąć w 2018 r. nawet 2,7 proc. PKB. To górna granica i ekonomiści mają nadzieję, że jej nie osiągniemy. Wierzy w to także Komisja Europejska, która w swoich szacunkach na 2018 r. prognozuje dla Polski deficyt na poziomie 1,7 proc. PKB. Inna sprawa, że wiele krajów UE wykorzystuje okres pomyślnej koniunktury gospodarczej do faktycznej naprawy swoich finansów. Tak jest na przykład u naszych sąsiadów – Niemców i Czechów, którzy mają w swoich budżetach nadwyżki. W Polsce pierwszą nadwyżkę – jak wynika z wieloletniego planu finansowego państwa – zobaczyć możemy w 2020 r., o ile uda się ograniczyć luki w VAT do poziomu poniżej średniej w UE.

Opinia

Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu

Do tej strategii trudno coś dodać, bo w zasadzie tym powinno zajmować się Ministerstwo Finansów. W praktyce może okazać się jednak, że najważniejszym priorytetem fiskusa, któremu podporządkowane będę wszystkie inne działania, będzie systemowe wzmacnianie systemu poboru podatków. Działalność tego rządu, ze względu na realizację bogatych obietnic wyborczych, jest uzależniona od zwiększania wpływów z podatków. Problem w tym, że cała ta poprawa ściągalności nie zmieni faktu, że dochody budżetu są wielkością cykliczną, to znaczy jeśli przyjdzie spowolnienie gospodarcze, także podatki nie będą płynąć tak szerokim strumieniem. A wówczas, przy wciąż rosnących wydatkach pojawi się problem z realizacją postulatu utrzymania stabilności finansów publicznych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL