Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Budżet i Podatki

Podatki: Ponad 25 mld zł na daniny PiS

Fotolia
Opłata paliwowa to tylko jeden z planowanych przez rzšd dodatkowych parapodatków. Wszystkie obcišżš kieszenie konsumentów.

W Sejmie leży już projekt ustawy o niewinnie brzmišcym tytule „o rynku mocy". I choć w większoœci poœwięcony jest on rzeczywiœcie tej tematyce, przewiduje także wprowadzenie tzw. opłaty mocowej. Można też jš nazwać opłatš energetycznš, bo ma jš płacić każdy – i gospodarstwa domowe, i firmy korzystajšce z energii elektrycznej.

W projekcie nie ma kalkulacji, ile dokładnie taka jednostkowa opłata miałaby wynosić. Wyliczono jednak koszty rynku mocy na ok. 3,8 mld zł rocznie, więc na takie wpływy do kas spółek energetycznych liczy prawdopodobnie Ministerstwo Energii. I dodaje, że dodatkowe pienišdze sš potrzebne, by sfinansować inwestycje konieczne dla utrzymania na bezpiecznym poziomie dostaw energii.

Składki na konkretne cele

Podobne uzasadnienie majš też inne pomysły PiS – chodzi o swego rodzaju składki na dany, konkretny cel. W ramach prawa wodnego wprowadzona ma zostać opłata za korzystanie z wody dla niektórych podmiotów gospodarczych. Całoœć wpływów, czyli ok. 2,6 mld zł rocznie, ma być przeznaczona na niezbędne inwestycje w gospodarce wodnej (np. zabezpieczenie przeciwpowodziowe).

Podwyżka opłaty paliwowej o 20 groszy na litrze, co ma przynieœć ok. 5 mld zł rocznie, to odpowiedŸ na rosnšce potrzeby w zakresie inwestycji drogowych. Co ciekawe, ten projekt jest szczególnie bliski posłom PiS, bo trafił na szybkš œcieżkę legislacyjnš – tego samego dnia, gdy odbyło się pierwsze głosowanie, trafił on do komisji sejmowych, a już w przyszły czwartek może odbyć się ostateczne głosowanie.

Nowy abonament telewizyjny, też nie wiadomo jakiej wysokoœci, również ma być przeznaczony na konkretny cel: wsparcie mediów publicznych. Ministerstwo Kultury chce, by jego łšczna kwota nie przekroczyła 3 mld zł.

Z kolei opłata recyklingowa (nawet 1 zł za reklamówkę w sklepie) ma zasilać specjalny fundusz utylizacji.

W sumie nowe pomysł parapodatkowe PiS mogš nas kosztować ok. 13 mld zł rocznie. Ale to nie koniec nowych obcišżeń, bo rzšd PiS planuje też nowe podatki, a te już obowišzujšce rosnš po cichu. W planach jest np. podatek od wartoœci galerii handlowych i biurowców (co może przynieœć według szacunków „Rzeczpospolitej" ok. 0,5 mld zł) oraz akcyza na płyny do e-papierosów (0,1 mld zł zysku dla budżetu). Do tego trzeba jeszcze doliczyć wczeœniej wprowadzony podatek bankowy (ok. 3,9 mld zł rocznie), zamrożenie skali podatkowej (ok. 2,4 mld zł rocznie) czy brak obniżki VAT (ok. 6 mld zł rocznie).

Razem daje to wzrost obcišżeń na rzecz państwa o ok. 25 mld zł rocznie, choć PiS w kampanii wyborczej obiecał nie podnosić podatków. W przeliczeniu na jednego Polaka daje to ok. 660 zł rocznie.

Złamana obietnica

– Oczywiœcie władza może próbować przekonywać, że skoro stawki obecnych podatków pozostajš na tym samym poziomie, to obietnica jest dotrzymywana – komentuje Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Ale wszyscy wiemy, że to nieprawda – dodaje.

– Dla obywateli nie ma znaczenia, czy coœ się nazywa podatkiem, opłatš czy składkš – zauważa Michał Borowski, ekspert podatkowy Crido Taxand. – Po prostu to dodatkowa danina publiczna, której wczeœniej nie musieli ponosić. I nie jest też istotne, czy dany parapodatek bezpoœrednio jest skierowany np. tylko do przedsiębiorstw. Przekłada się on na ceny œwiadczonych przez nich usług i dostarczanych towarów, więc koniec końców płacimy go wszyscy – wyjaœnia.

Czysty fiskalizm

– WyraŸnie widać, że PiS szuka nowych Ÿródeł dochodów, bo rosnš jego wydatki z kasy państwa, głównie te socjalne – zaznacza też Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR. – W tej chwili sytuacja budżetu wskazuje, że w tym roku rzšd ma zagwarantowane œrodki na te cele. Ale przed nami trudny 2018 r., gdy dojdš koszty obniżenia wieku emerytalnego – zauważa Łaszek.

Jednoczeœnie rzšd ma też szerokie plany inwestycyjne. – Plan Morawieckiego przewiduje wzrost wydatków na inwestycje w całej gospodarce do 25 proc. PKB – analizuje Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. – Sektor prywatny jakoœ nie kwapi się do zwiększenia swoich wydatków, mam jedynie nadzieję, że państwo nie przejmie roli największego inwestora, wówczas kosztowałoby to nas nawet 100 mld zł – dodaje.

Co ciekawe, ekonomiœci co do zasady nie majš nic przeciwko wprowadzaniu opłat przeznaczanych na konkretny cel. – Ale tylko wówczas, gdy kompensowane jest to obniżeniem innych obcišżeń. Jeœli brakuje tego elementu, to mamy do czynienia z czystym fiskalizmem – podsumowuje Łaszek.

Rzšd chce odcišżyć budżet

Wiele wskazuje na to, że rzšd PiS, wprowadzajšc nowe opłaty, chce wypchnšć częœć kosztów finansowania zadań publicznych poza budżet państwa. I to mimo że kasa państwa jest obecnie w bardzo dobrej kondycji. Po czerwcu możliwa jest nawet kilkumiliardowa nadwyżka (oficjalnych danych jeszcze nie ma), podczas gdy dotychczas o tej porze roku zawsze notowano już duży deficyt. Tak dobre wyniki to efekt wysokich wpływów z VAT i rekordowych dochodów z zysku NBP, a także dużej powœcišgliwoœci po stronie wydatków. W sumie w tym roku budżet państwa może się zamknšć deficytem nawet o połowę mniejszym niż planowane 60 mld zł. Ekonomiœci nie majš jednak wštpliwoœci, że prawdziwym wyzwaniem będzie 2018 r. Trzeba będzie np. znaleŸć dodatkowe 10 mld zł na pokrycie kosztów obniżenia wieku emerytalnego, a zysku z NBP trudno się spodziewać. Dodatkowo rzšd musi utrzymać deficyt finansów publicznych na poziomie 2,5 proc. PKB (na większy nie pozwala tzw. reguła wydatkowa oraz limit dla zadłużenia), co oznacza, że musi oszczędzać na innych wydatkach niż te wynikajšce wprost z zapisów ustaw.

Opinia

Cezary KaŸmierczak, prezes Zwišzku Przedsiębiorców i Pracodawców

Opłata paliwowa to ewidentne złamanie przez PiS obietnicy wyborczej. Nie dziwię się, że nikt poważny z rzšdu nie chce tego firmować. Inna sprawa, że nie widziałbym nic złego w opłatach na jakiœ cel, np. remont drogi. Pod warunkiem jednak, że odbywałoby się to na poziomie lokalnym, składki byłyby wprowadzane na okreœlony czas i na podstawie umowy społecznej. Pomysły PiS nie majš jednak nic wspólnego z takimi rozwišzaniami, to proste sięganie do kieszeni Polaków zamiast przeprowadzenia prawdziwej reformy finansów publicznych prowadzšcej do wzrostu dochodów i racjonalizacji wydatków. Proste podatki i mniejsze obcišżanie nakładane na pracę, zaowocowałoby zwiększeniem dochodów państwa.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL