Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Budżet i Podatki

Zobowiązania Polski wobec przyszłych emerytów sięgają już równowartości 150 proc. PKB

Flickr
Zobowiązania wobec przyszłych emerytów sięgają już równowartości 150 proc. PKB. Państwo nie ucieknie od reform ZUS.

Pieniądze, które nie trafiły w formie składek do otwartych funduszy emerytalnych bądź zostały z OFE zabrane i zostały zamienione na zapisy księgowe na tzw. subkoncie każdego z nas w ZUS, są już w sumie warte 262,8 mld zł. Oznacza to że tylko w ciągu ostatniego roku subkonta powiększyły się prawie o 40 mld zł.

Łącznie z zapisanymi na kontach w ZUS kapitałem obiecanym przyszłym emerytom zobowiązania emerytalne państwa są warte już 2,53 biliona złotych. A do tego dochodzi jeszcze jawny dług, który na koniec roku ma przekroczyć bilion złotych.

Łącznie więc nasze zadłużenie wynosi 3,45 bln zł, przekraczając 190 proc. PKB. I to bez zobowiązań wynikających z rent przyznawanych przez ZUS, a także rent i emerytur z KRUS oraz dla służb mundurowych.

Księgowa sztuczka

Dynamiczny rozrost zapisów na subkontach wynika z faktu, że zapisywane są na nich cały czas składki 85 proc. ubezpieczonych, którzy dwa lata temu nie zostali w OFE. Cały czas księgowane są też tam kwoty przejmowane z OFE w ramach mechanizmu suwaka. Ponadto subkonto jest dosyć hojnie waloryzowane średnim pięcioletnim wzrostem nominalnego PKB. To sprawia, że jego obciążenie dla państwa jest większe niż koszt obsługi długu skarbowego, który był w posiadaniu OFE.

– Dwa lata temu zamieniliśmy rynkowe zobowiązania, czyli rynkowy dług na zobowiązania ukryte na kontach w ZUS. W ten sposób nie tylko nie zmniejszyliśmy wielkości zobowiązań państwa wobec przyszłych emerytów, ale wręcz doprowadziliśmy do ich szybszego wzrostu – zauważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. – Ta zmiana poprawiła bieżące wyniki sektora finansów publicznych, jednocześnie pogarszając je w średniej i długiej perspektywie.

Czy zatem wysoka waloryzacja subkonta jest do utrzymania? – Nie ma zagrożenia pewności wypłaty świadczeń z ubezpieczeń społecznych – zapewnia Magdalena Kłosińska z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

– Państwo jako organizacja powinno służyć obywatelom i respektując zasadę pomocniczości pomagać w zaspokojeniu ich potrzeb, m.in. organizując system emerytalny. Z tego punktu widzenia trudno mówić o „hojności waloryzacji", a „taniość obsługi długu rynkowego" oznaczałaby niższe emerytury dla wszystkich – broni subkonta przedstawicielka MRPiPS. Jak dodaje, dodatkowo poziom emerytur byłby obniżany przez koszty i opłaty na rzecz prywatnych instytucji – powszechnych towarzystw emerytalnych.

Potrzeba reform

Problem ukrytego długu publicznego jednak narasta i takie księgowe manewry jak umorzenie obligacji, które były w OFE, tylko go pogłębiają.

– Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta pseudoreforma osłabiła bodźce polityków do reform finansów publicznych. To się zemści – mówi Wiktor Wojciechowski.

Chociaż obecnie państwo jest wypłacalne, w przyszłości mogą faktycznie pojawić się problemy, bo system emerytalny, który tworzy największą część niejawnych zobowiązań, jest niezbilansowany, a sytuacja pogarsza się z roku na rok. Coraz mniej będzie osób pracujących i płacących składki emerytalne w stosunku do liczby osób pobierających emerytury. Stąd konieczność podjęcia działań zaradczych.

– Kluczowa dla tego rachunku jest demografia i trzeba dążyć do jej poprawy, lecz nie jest to proste i nie przyniesie efektu od razu – mówi „Rzeczpospolitej" Stefan Kawalec, były wiceminister finansów. Wymienia takie działania naprawcze, jak wydłużanie wieku emerytalnego, zmniejszanie zasad waloryzacji składek i określanie wysokości świadczeń emerytalnych, zmiana zasady waloryzacji emerytur, a wreszcie podniesienie wysokości składek emerytalnych.

– Każde z tych działań napotyka opory lub powodować może inne negatywne konsekwencje. Działania prowadzące do mniejszych wypłat z systemu będą wywołać niezadowolenie emerytów, a te zwiększające składki, obciążając koszty pracy, będą hamować legalną działalność gospodarczą. Państwo nie ucieknie jednak przed rozwiązaniem problemu narastania zobowiązań – mówi Kawalec.

Aby uzmysłowić opinii publicznej istnienie ukrytego długu, Bruksela nakazała krajom członkowskim UE prezentowanie przyszłych zobowiązań emerytalno-rentowych w nowym systemie rachunków tzw. ESA2010. Zaczną być one pokazywane jednak dopiero od przyszłego roku.

Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy uważasz, że Twoja emerytura z państwowego systemu jest niezagrożona?

Kapitałowa część poprawia stabilność

Polski system emerytalny jest od 2013 r. coraz gorzej oceniany w niezależnej międzynarodowej analizie systemów emerytalnych Melbourne Mercer Global Pension Index. W rankingu z 2015 roku prowadzi Dania, za nią uplasowały się Holandia, Australia i Szwecja. Polska, zajmując 15. miejsce, znalazła się w grupie krajów łącznie opisanych jako systemy o wielu dobrych rozwiązaniach, a jednocześnie problemach, które – jeśli nie zostaną rozwiązane – mogą istotnie zagrozić systemowi emerytalnemu w przyszłości. W tej samej grupie znalazły się również Francja, Stany Zjednoczone, RPA, Brazylia i Austria. Polski oddział Mercera przygotował raport na temat wybranych aspektów działalności polskiego systemu emerytalnego ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień dotyczących OFE. Ocena Polski w trzech ostatnich badaniach spada z roku na rok, z poziomu 57,9 pkt w 2013 roku do 56,2 pkt w 2015. Przytoczone w raporcie analizy wskazują na wysokie potencjalne ryzyko niewywiązania się państwa ze swoich zobowiązań emerytalnych wobec polskich obywateli. O jego stopniu świadczą: niski poziom aktywów emerytalnych, wysoka wartość zobowiązań emerytalnych, obecny deficyt ZUS, poziom zadłużenia państwa oraz zagrożenia demograficzne. Mercer rekomenduje utrzymanie istotnej roli II filara (OFE) w całym systemie emerytalnym. Za istotne uznał podniesienie wartości dobrowolnych oszczędności o charakterze długoterminowym oraz zwiększenie wartości aktywów emerytalnych stanowiących pokrycie zobowiązań systemu emerytalnego.

Opinia

Mirosław Gronicki, były minister finansów

Nasz dług ukryty zbliżający się wraz z jawnym do 200 proc. PKB obecnie nie jest zagrożeniem dla wypłacalności państwa. Gorzej wygląda natomiast przyszłość, zwłaszcza jeśli chodzi o zobowiązania emerytalne. Chcąc utrzymać ich poziom, państwo będzie musiało zwiększać obciążenia składkowe, czyli koszty pracy i podatki. Możliwe, że sytuacja sama wymusi dostosowanie poziomu emerytur, czyli ich relatywne obniżenie. Jeśli jednak politycy będą rozdawać pieniądze, to ta nierównowaga będzie się powiększała, a finałem może być niewypłacalność państwa.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL