Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Budżet i Podatki

Co kryje budżet na 2017 rok

Fotorzepa/Marta Bogacz
Rekordowo wysoki deficyt, wzrost wpływów z podatków o ponad 9 proc., realizacja programu 500+ już przez cały rok – to podstawowe założenia ustawy budżetowej na ten rok.

Ustawa budżetowa, której sposób uchwalanie wzbudza w Parlamencie ogromne kontrowersje, zakłada, że dochody kasy państwa wyniosš 325,4 mld zł, czyli ok. 16,7 proc. PKB, a wydatki - 384,8 mld zł, czyli 19,7 proc. PKB.

Ile oddamy państwu

By sfinansować nowe i kontynuowane programy społeczne, rzšd PiS zakłada dosyć wyraŸny wzrost wpływów z podatków. Majš one wynieœć 301,1 mld zł, co oznacza to, że przeciętnie każdy Polak odda państwu w tym roku 7835 zł. Może to być aż 9 proc. więcej niż 2016 r. i o 16 proc. więcej niż w 2015 r.

W formie podatku VAT mamy wpłacić do kasy państwa 143,5 mld zł, czyli 3733 zł na głowę. To aż 11 proc. więcej niż przewidywane wykonanie z 2016 r. Taki duży wzrost ma być przede wszystkim efektem uszczelniania systemu podatkowego, w tym ograniczenie wyłudzeń VAT. Ale też Polacy majš po prostu więcej konsumować.

Akcyza, którš płacimy przede wszystkim kupujšc papierosy, alkohol, paliwa czy energię elektrycznš, ma zasilić budżet państwa kwotš 69 mld zł, czyli 1795 zł per capita. W porównaniu z 2016 r. to wzrost o 5,6 proc.

Z podatku PIT do budżetu ma wpłynšć 51 mld zł, czyli 4,9 proc. więcej (a do budżetów samorzšdowych prawie drugie tyle). Taki wzrost wynika z założonej przez rzšd kontynuacji poprawy na rynku pracy, bo przeciętnie wynagrodzenie – według szacunków Ministerstwa Finansów – ma w tym roku wynieœć 4485 zł, czyli o 5,2 proc. więcej niż w 2016 r., zaœ stopa bezrobocia ma spaœć na koniec roku do 8 proc.

Budżet na 2017 r. zakłada także, że wzrosnš wpływy z podatki CIT (o 15 proc.), z podatku bankowego (o 15 proc., ponieważ będzie obowišzywał już przez cały rok), a także z innych podatków – o ponad 50 proc., co ma zwišzek z planowanym przywróceniem podatku handlowego.

Ile państwo wyda

Największš pozycjš wydatkowš państwa sš dotacje do systemu ubezpieczeń społecznych – w sumie ok. 85,2 mld zł w 2017 r. To przede wszystkim pienišdze na pokrycie dziury w ZUS i KRUS, a także dotacje z budżetu (ok. 25 mld zł) na emerytury żołnierzy, sędziów, i prokuratorów i policjantów, którzy nie sš w powszechnym systemie emerytalnym.

Kolejna dużš grupš wydatkowš sš dotacje i subwencje dla samorzšdów – ok. 60 mld zł. W tym przede wszystkim subwencja oœwiatowa (42 mld zł), która przeznaczona jest na utrzymanie sieci szkół oraz wynagrodzenia dla nauczycieli. Samorzšdy otrzymujš też różnego rodzaju subwencje wyrównawcze oraz dotacje na zadanie zlecone od rzšdu.

Budżet zakłada, że w dziale „rodzina” wydatki wyniosš 36,6 mld zł. To przede wszystkim program 500+, ale także inne œwiadczenia i zasiłki rodzinne.

Obsługa długu może pochłonšć nieco ponad 30 mld zł, inwestycje – 19,5 mld zł, składka do UE – 18,2 mld zł, a współfinansowanie projektów unijnych – 8,7 mld zł. Pozostałe miliardy budżetowych wydatków przeznaczone sš na œwiadczenie różnego rodzaju usług publicznych – w zakresie obrony narodowej, bezpieczeństwa publicznego, wymiaru sprawiedliwoœci, szkolnictwa wyższego, nauki, transportu czy administracji publicznej. Same wynagrodzenia w jednostkach budżetowych (w tym urzędników, policjantów, żołnierzy, sędziów, itp.) pochłonšć majš ok. 32 mld zł.

W budżecie zarezerwowano też œrodki, choć to mniej niż 1 mld zł, na pokrycie efektów obniżenia wieku emerytalnego od paŸdziernika 2017 r.

Rekordowy deficyt

Wydatki budżetu państwa majš być o 59,3 mld zł większe niż dochody. Jeœli rzeczywiœcie w 2017 r. tyle wyniesie deficyt, będzie on rekordowo wysoki w ostatnich 25 latach. Dotychczas nominalnie był on najwyższy w 2010 r., gdy wyniósł 44 mld zł.

Nieco inaczej wyglšda sytuacja, jeœli porównamy deficyt do wartoœci PKB. W 2017 r. ma on wynieœć ok. 3 proc. To dużo, ale większa dziura w kasie państwa występowała w latach 2001-2004 – ponad 4 proc. PKB.

Realny, ale szkodliwy

Podczas prac sejmowych na budżetem, pojawiły się głosy, że rzšd nie dopuœcił do dyskusji na ten temat, ponieważ ma coœ do ukrycia. Trudno kontrować takie argumenty, ponieważ nie wiadomo, co rzšd miałby ukrywać. W każdym razie projekt budżetu jest jawny od wrzeœnia, i każdy może się z nim zapoznać. Zdaniem ekonomistów, nie kryje on żadnych dziwnych rzeczy, oprócz zapowiadanych przez rzšd reform.

Inna sprawa, czy jest to budżet realny do wykonania, a w szczególnoœci – czy jest dobry dla gospodarki. OdpowiedŸ na pierwsze pytanie brzmi: raczej tak, i na razie nikt nie przewiduje, by w trakcie roku trzeba było ustawę nowelizować. Bo chociaż w kasie państwa mogš pojawić się bardzo silne napięcia (wywołane np. niższymi od oczekiwanych efektami uszczelnienie podatków czy niższym od oczekiwań wzrostem gospodarczym), to rzšd ma jednoczeœnie kilka buforów bezpieczeństwa (np. wyższy od oczekiwanych może okazać się zysk z NBP, zawsze też można ograniczyć inwestycje).

Opozycja wobec PiS, a także większoœć ekonomistów podkreœlajš jednak, że budżet na 2017 r., czy szerzej – polityka fiskalna i gospodarcza rzšdu, jest niezbyt korzystna dla gospodarki. I to w kilku aspektach. Po pierwsze, wysoki deficyt budżetu oznacza, że dosyć szybko roœnie zadłużenie państwa. Jak podkreœlał zaœ we wtorek prof. Leszek Balcerowicz, szybki wzrost i tak już wysokiego długu, wpływa negatywnie na gospodarkę, osłabiajšc tempo wzrostu PKB.

Negatywnie na gospodarkę wpływajš też – zdaniem większoœci ekonomistów – takie reformy rzšdu PIS, które obniżajš liczbę pracujšcych i chętnych do pracy Polaków. Chodzi przede wszystkim o obniżenie wieku emerytalnego. Jak szacuje Andrzej Rzońca, były członek Rady Polityki Pieniężnej, w efekcie tej reformy z rynku pracy może odejœć ok. 700 tys. osób w cišgu dwóch lat, co jeszcze bardziej pogłębi problemy przedsiębiorców ze znalezieniem ršk do pracy, a w dłuższym okresie może negatywnie wpłynšć na poziom inwestycji przedsiębiorstw.

W końcu – jak podkreœla Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC, w czasie dobrej koniunktury, jakš mamy obecnie, rzšd powinien ograniczać deficyt, a nie go zwiększać w relacji do PKB (w 2016 r. deficyt może wynieœć nawet 2,4 proc. PKB), tak by mieć przestrzeń do zwiększania wydatków w czasie prawdziwego hamowania gospodarczego. Dlatego ekonomiœci podkreœlajš, że polityka finansowa państwa, choć na razie mieœci się granicach, jest jednak mało odpowiedzialna.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL