Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Budowa i remont

Różne oblicza tego samego budynku

Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek
Zamiast magazynu – hala produkcyjna? Czemu nie. Tego typu zmiany sš częste. Towarzyszš im jednak doœć żmudne formalnoœci budowlane.
Jeœli inwestor o nich zapomni, naraża się na wizytę nadzoru budowlanego. Prawo budowlane przewiduje, że korzystać z lokali i budynków można zgodnie z ich przeznaczeniem. Nie oznacza to jednak, że jeœli budynek ma np. charakter usługowy, to już nigdy nie będzie można przeznaczyć go na inne cele. Przepisy zawierajš furtkę, a konkretnie art. 71 prawa budowlanego. Dopuszcza on możliwoœć zmiany sposobu użytkowania lokalu. Zgodnie z tym przepisem zmiana polega na „podjęciu bšdŸ zaniechaniu w obiekcie budowlanym lub w jego częœci działalnoœci zmieniajšcej warunki" bezpieczeństwa: pożarowego, powodziowego, pracy, zdrowotne, sanitarne, ochrony œrodowiska lub wielkoœć czy układ obcišżeń.
Oznacza to, że jeżeli przedsiębiorca planuje podjšć działalnoœć, która nie ma wpływu na wymienione w tym przepisie warunki, niepotrzebne sš żadne formalnoœci budowlane. Z kolei gdy taki wpływ istnieje, niezbędne jest zgłoszenie swojego zamiaru staroœcie lub prezydentowi miasta na prawach powiatu. Po złożeniu zgłoszenia trzeba odczekać 21 dni. Jeżeli w tym czasie starosta (lub prezydent) nie wniesie sprzeciwu, można rozpoczynać działalnoœć. Gdy dojdzie jednak do wniosku, że zmiana sposobu użytkowania wymaga przeprowadzenia robót budowlanych, na które potrzebne jest pozwolenie, wówczas wnosi sprzeciw. Informuje również inwestora, że trzeba uzyskać pozwolenie na budowę. Przy czym zmiana sposobu użytkowania może dotyczyć zarówno całoœci budynku, jak i jego częœci. Nie można też odwrócić kolejnoœci, czyli najpierw rozpoczšć prace adaptacyjne, a dopiero potem zadbać o formalnoœci. W takim bowiem wypadku popełnia się samowolę budowlanš. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego może wtedy interweniować i wstrzymać użytkowanie obiektu budowlanego (lub jego częœci) oraz nałożyć obowišzek przedstawienia w wyznaczonym terminie dokumentów. Sš to na ogół takie same dokumenty, jakie sš wymagane przy zgłoszeniu zmiany sposobu użytkowania. Po upływie terminu okreœlonego w postanowieniu lub na wniosek zobowišzanego powiatowy inspektor nadzoru budowlanego ustala, czy inwestycję może zalegalizować czy nie. W tym celu bada m.in. czy nie narusza przepisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli dojdzie do wniosku, że wszystko jest w porzšdku, ustala opłatę legalizacyjnš. Wylicza jš na podstawie wzoru zawartego w prawie budowlanym. Stawkę 500 zł mnoży się przez 10 i przez odpowiedni współczynnik – kategorii obiektu i jego wielkoœci (zawiera je załšcznik do prawa budowlanego). Opłata z reguły sięga kilkuset złotych. Jeżeli nie wpłaci się jej na konto nadzoru, nie ma praktycznie żadnych szans na legalizację. Wprawdzie wojewoda może jš umorzyć na podstawie ordynacji podatkowej, ale robi to tylko w wyjštkowych przypadkach, czyli np. gdyby uregulowanie tej opłaty zachwiało kondycjš finansowš firmy. Za każdym jednak razem jest to indywidualna decyzja wojewody. Bywa i tak, że przedsięwzięcia nie da się zalegalizować. Chodzi o przypadki, kiedy inwestor nie podporzšdkuje się woli urzędnika i nie przedłoży w terminie żšdanych dokumentów albo jak gdyby nigdy nic dalej korzysta z obiektu, choć nadzór zabronił. Wówczas powiatowy inspektor nadzoru budowy wydaje nakaz przywrócenia poprzedniego sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego częœci, czyli trzeba rozebrać to, co się wybudowało. Nie zawsze jednak zmiana sposobu użytkowania wymagała tylko zgłoszenia. Jeszcze całkiem niedawno, bo do 31 maja 2004, trzeba było uzyskiwać pozwolenie na budowę. W wielu wypadkach wcišż stosuje się stare przepisy, czyli obowišzujšce przed tš datš.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL