Brexit

Jean-Claude Juncker wygłosi w środę przemówienie o stanie Unii

Fotorzepa, Robert Gardziński
Jean-Claude Juncker wygłosi dziś doroczne przemówienie o stanie Unii. Jeśli wierzyć nieoficjalnym zapowiedziom, Polska staje się większym problemem niż brexit.

Treść przemówienia przewodniczącego Komisji Europejskiej owiana jest głęboką tajemnicą, ale dla utrzymania napięcia mnożone są przecieki dotyczące zamierzonej treści. Według naszych nieoficjalnych informacji w przemówieniu albo w ogóle nie będzie mówił o brexicie, albo tylko o nim napomknie. Natomiast należne miejsce zajmie w nim Polska. Niestety, raczej w negatywnym świetle.

– Lista problemów UE to teraz Polska, Węgry, Turcja, Rosja i brexit – mówi nieoficjalnie osoba zaangażowana w przygotowanie przemówienie Junckera. W przypadku Polski otwarte fronty sporu z Brukselą to: procedura ochrony praworządności dotycząca Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, procedura o naruszenie unijnego prawa dotycząca ustawy o sądach powszechnych, procedura o naruszenie unijnego prawa dotycząca wycinki Puszczy Białowieskiej (z którą związana jest odmowa Polski wykonania wyroku unijnego Trybunału Sprawiedliwości o czasowym zakazie tej wycinki) oraz odmowa wykonania unijnej decyzji o przyjęciu uchodźców. – Stopień natężenia tych problemów jest różny, ale wszystkie dotyczą praworządności – mówi nasz rozmówca.

Z naszych informacji wynika, że Juncker ma mówić o Polsce, wytykając problemy, ale w duchu, który nie będzie prowadził do tworzenia podziałów w UE. To dlatego ma zaapelować bezpośrednio do Polaków i ich wiary w projekt europejski. Jaki ostatecznie będzie ton jego przekazu w sprawie, okaże się w środę rano w Parlamencie Europejskim. Luksemburczyk bowiem sam naniesie ostateczne poprawki i może zdecydować o zmianach w ostatniej chwili.

W przemówieniu szefa KE mają się też pojawić inne wątki „w duchu jedności" i nietworzenia podziałów na starą i nową Unię. Jedną z propozycji Komisji na najbliższe miesiące ma być testowanie produktów konsumenckich w Europie Zachodniej i Wschodniej, by znaleźć różnice w jakości. Skarżą się na to przede wszystkim Czechy, Słowacja i Węgry. Według nich pod tymi samymi markami w naszej części Europy sprzedawane są gorsze produkty. Chodzi np. o proszek do prania Persil czy czekoladą do smarowania Nutella.

Producenci odrzucają te oskarżenia, twierdząc, że różnic nie ma. Albo też że wynikają one z odmiennych lokalnych gustów. Komisja ma obiecać pieniądze dla krajowych agencji kontrolnych, które będą mogły przeprowadzić wiarygodne testy.

Trudno jednak powiedzieć, co miałoby z tego wynikać. – My robiliśmy takie testy, porównując produkty z Austrii i Słowenii. W niektórych wypadkach produkty słoweńskie były niższej jakości niż austriackie, ale w niektórych było odwrotnie. W żadnym jednak etykiety nie kłamały, trudno więc czynić z tego zarzut producentom – mówi nam słoweński dyplomata. Polska jednak nigdy nie skarżyła się na takie praktyki, ale była otwarta na argumenty innych państw Grupy Wyszehradzkiej.

Juncker ma też przedstawić propozycje reformy zarządzania w strefie euro i ściślejszej jej integracji. Prawdopodobnie jednak nie będzie tam daleko idących szczegółów, bo takich nie chcą na razie Niemcy.

—Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL