Blogi

Kadrowa burza w finansach

Paweł Jabłoński
Fotorzepa/Waldemar Kompała
Każdy szef i właściciel ma prawo sam dobierać sobie współpracowników. Tak więc zmiany personalne w dużych czy małych firmach, a nawet instytucjach publicznych, nie powinny nikogo oburzać. Pozostaje problem, jak zostanie wykorzystana wiedza, jaką posiadają odchodzący pracownicy.

Z Komisji Nadzoru Finansowego premier odwołała dwóch wiceprzewodniczących. Nie jest to zaskoczenie. Od jesieni Komisja ma nowego szefa, który postanowił dobrać sobie dwóch nowych, najbliższych współpracowników. Można się oczywiście zastanawiać, dlaczego na miejsce dwóch wielkich postaci niemal zrośniętych z rynkiem kapitałowym i finansowym przychodzą zdecydowanie mniej znani ludzie. Ale pełna ocena tych nominacji będzie możliwa dopiero za dwa, trzy lata, gdy poznamy efekty ich pracy.

Są jednak dwa poważne problemy związane z tymi roszadami. Pierwsza sprawa to pytanie, w jakim stopniu ta zmiana jest związana z procesem powoływania nowego prezesa giełdy. Warto pamiętać, że KNF postawiła się w tej sprawie Ministerstwu Rozwoju, znajdując uchybienia formalne w zgłoszonej przez ten resort kandydaturze Rafała Antczaka. Jeżeli na najbliższym posiedzeniu Komisji kandydatura ta wreszcie zostanie zatwierdzona, niektórzy mogą to łączyć z wczorajszymi dymisjami. Pojawią się wątpliwości dotyczące niezależności działań urzędu.

Druga sprawa jest znacznie ważniejsza. Odchodzący dwaj wiceprzewodniczący, a zwłaszcza Wojciech Kwaśniak, to legendy polskiego rynku finansowego. Ale oprócz doświadczenia posiadają też olbrzymią wiedzę o wszystkich potencjalnych zagrożeniach dla polskich finansów. Znają wszystkie afery, metody oszustw, słabości instytucji, czyli wiedzą, gdzie tkwią zagrożenia dla stabilności krwiobiegu gospodarki, tj. finansów państwa. I teraz tacy ludzie tracą stanowiska i zaczynają szukać pracy. W przypadku szefów wielu instytucji, zwłaszcza sprawujących funkcje kontrolne, są specjalne ustawy ograniczające możliwości ich zatrudnienia. Przez rok od dymisji nie mogą podejmować pracy w firmach, w odniesieniu do których wydawali jakieś rozstrzygnięcia. Nie wiadomo dlaczego, ale akurat w przypadku pracowników KNF takich obostrzeń nie ma.

Wierzę, że zdymisjonowani członkowie władz Komisji i bez takich zabezpieczeń w niczym nie zaszkodzą interesom Polski. Potrzebne są jednak na przyszłość mechanizmy chroniące nasz kraj przed takimi sytuacjami. Zanim zagrozi to stabilności finansów państwa.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL