Biznes

Bankrutów znów przybywa, a będzie jeszcze gorzej

Adobe Stock
Wbrew pozorom warunki rynkowe wcale nie są dla firm takie sprzyjające. W całym roku liczba postępowań upadłościowych może wzrosnąć nawet o 30 proc. – ostrzega Coface.

W pierwszym półroczu tego roku liczba ogłoszonych przez sądy upadłości i restrukturyzacji firm w Polsce sięgnęła 467, czyli aż o 21 proc. więcej niż rok wcześniej – wynika z raportu przygotowanego przez ubezpieczyciela należności Coface. Ostatnio tak wysoki poziom bankructw i postępowań naprawczych, zarówno jeśli chodzi o ich liczbę, jak i dynamikę, miał miejsce pięć lat temu – w 2013 r., gdy gospodarka rzeczywiście dosyć mocno spowolniła.

Biznes ma problemy

Teraz jednak gospodarka pędzi, a ostatnie trzy kwartały (łącznie z I kwartałem 2018 r.) to wzrost PKB o około 5 proc. Co się więc dzieje? – Mimo wszystko biznes odczuwa poważne trudności. W wielu branżach jest duża konkurencja, nie pozwala zwiększać marż, choć rosną koszty działalności, chociażby wynagrodzeń pracowników – wyjaśniają eksperci Coface. Poza tym płynność przedsiębiorstw osłabiają wydłużające się terminy płatności i narastające opóźnienia w realizacji faktur.

Czytaj także: Liczba upadłości. Bankructw przybywa, choć gospodarka pędzi

– Rzeczywiście, znaleźliśmy się w takim momencie, że pomimo dobrej koniunktury warunki prowadzenia biznesu w niektórych branżach się pogorszyły, a wynikające z tego ryzyko bankructwa wyraźnie wzrosło – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP. – M.in. dlatego, że dynamicznie rosną koszty pracy i materiałów, a firmy nie mają pełnej zdolności zrekompensowania sobie tego wzrostem cen. Czy to ze względu na sytuację rynkową, czy to ze względu na brak możliwości renegocjacji zawartych kontraktów – zaznacza Kozłowski. Efektem są niższe zyski, problemy z płynnością i coraz więcej zatorów płatniczych, które uderzają też w inne firmy.

GetBeck w układzie

Drugą przyczyną rosnącej skali upadłości są zmiany w prawie restrukturyzacyjnym, obowiązujące od stycznia 2016 r. Głównym celem procesu restrukturyzacji ma być właśnie uniknięcie ogłoszenia bankructwa przez dłużnika, co zachęca firmy do wszczynania postępowań naprawczych, zanim będzie za późno na ratowanie czegokolwiek. – Co nie zmienia faktu, że konieczność zastosowania tych procedur wynika z problemów płynnościowych, jakie dotykają wielu przedsiębiorstw w Polsce – zaznacza Coface.

W ostatnim półroczu najgłośniejsze sprawy dotyczyły firmy GetBack, która poddała się przyspieszonemu postępowaniu układowemu, czy firmy Próchnik, która ogłosiła upadłość. GetBack to spółka z branży windykacji należności. Teraz ma problem m.in. z wykupem swoich obligacji w kwocie ok. 2,6 mld zł, a postępowania wobec niej prowadzi m.in. prokuratura.

Z kolei Próchnik, znana od lat polska firma odzieżowa, zakończył działalność m.in. ze względu na ceny nieadekwatne do kosztów produkcji i niską płynność. Podobny los, to znaczy konieczność ogłoszenia upadłości, spotkał też m.in. spółkę Toy4Boy, która zajmowała się sprzedażą prezentów i gadżetów dla mężczyzn.

Budownictwo po presją

W drugiej połowie roku skala upadłości i restrukturyzacji może się jeszcze zwiększyć. Coface przewiduje, że na koniec 2018 r. może być ich o 29 proc. więcej niż w 2017 r. (w całym 2017 r. ogłoszono 885 postępowań, co oznaczało wzrost o 16 proc. w porównaniu z 2016 r.). Przyczynić się mogą do tego i ryzyka globalne (pogorszenie koniunktury w strefie euro czy tzw. wojny handlowe na światowych rynkach), ale też nasze polskie czynniki. Płynność finansową biznesu może pogorszyć mechanizm podzielonej płatności (jest wprowadzany od lipca) czy zakaz handlu w niedziele.

Federacja Przedsiębiorców Polskich ostrzega, że znacząco pogorszyć się może sytuacja firm budowlanych. Obecnie na rynku widać bowiem spiętrzenie robót, ale mocno rosną koszty pracy i materiałów budowlanych. – Dramatycznie obniża się rentowność zawartych kontraktów. Wygląda na to, że grozi nam powtórzenie sytuacji sprzed lat, gdy przy boomie budowlanym doszło do upadłości wielu firm z branży – zaznacza Grzegorz Lang, ekspert FPP.

– W Niemczech w ciągu jednego miesiąca upadłość lub restrukturyzację ogłasza trzy razy więcej firm niż w Polsce w ciągu roku. To pokazuje kierunek zmian – dodaje Kozłowski. ©?

Widać sygnały ostrzegawcze

Wśród 467 firm, które zbankrutowały lub poddały się restrukturyzacji, najwięcej jest tych z branży produkcyjnej – 132 przedsiębiorstwa. – Zaczynamy obserwować wzrost ryzyka płynnościowego w wielu gałęziach przetwórstwa przemysłowego, a najbardziej widoczne jest to w tych większych – przetwórstwie metali, produkcji artykułów spożywczych czy też maszyn i urządzeń – wskazuje Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface. – Tak naprawdę jednak wzrost ryzyka widać w całym sektorze, choć na razie jest to jedynie zwiastun tego, co może nadejść w najbliższych kwartałach – dodaje.

Drugą najliczniejszą grupą „bankrutów" jest handel (116 podmiotów), tu bowiem konkurencja jest najostrzejsza. Ciekawe, że problemy ma znacznie więcej firm handlu hurtowego niż detalicznego. Z kolei o największym wzroście można mówić w przypadku branży transportowej, gdzie liczba postępowań w I półroczu 2018 r. była aż o 61,5 proc. wyższa niż przed rokiem. – Choć nominalna liczba nie jest duża, bo to 21 firm z problemami, jednak dynamika zmian jest poważnym znakiem ostrzegawczym, szczególnie że w ostatnich miesiącach dodatkowo wzrosły ceny paliw – mówi Siwa.

Opinia

Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface w Polsce

Najlepszy okres w polskiej gospodarce już za nami. Co prawda ekspansja gospodarcza była kontynuowana w pierwszym kwartale tego roku, co potwierdza wysoki wzrost PKB na poziomie 5,2 proc., jednak paliwo do trwałego utrzymania tak dobrego tempa jest już na wyczerpaniu. W tym roku wskaźniki obrazujące koniunkturę w Polsce nie osiągają już tak wysokich wyników jak w roku ubiegłym. Dynamika sprzedaży detalicznej spowalnia, a pogarszająca się sytuacji na naszych głównych rynkach eksportowych może wpłynąć na dynamikę produkcji przemysłowej. Ze strony makroekonomicznej przedsiębiorstwa będą więc odczuwać gorsze warunki gospodarcze, a wprowadzany właśnie tzw. split payment pogorszy płynność finansową biznesu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL