Bezpłatna pomoc prawna

Nowelizacja ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej

123RF
Tylko 70-godzinny kurs da przepustkę do radzenia Polakom, jak rozwiązać problemy prawne.

W Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej. Niektóre z proponowanych zmian budzą poważne obawy.

Nowela wprowadza nowy rodzaj usług. Mowa o nieodpłatnym poradnictwie obywatelskim. Polegać ma na podnoszeniu świadomości beneficjentów szykowanych rozwiązań (a więc wszystkich, którzy stwierdzą, że nie stać ich na płatną pomoc prawną), ich praw czy obowiązków. Projekt zakłada jednak również, by doradcy udzielali porad – w szczególności w sprawach zadłużenia, a także mieszkaniowych oraz zabezpieczenia społecznego.

– Często są to bardzo skomplikowane sprawy na różnych etapach postępowania, gdzie potrzebna jest wszechstronna znajomość prawa cywilnego, egzekucyjnego, podatkowego, upadłościowego poparta nabytym w toku pracy doświadczeniem – komentuje adwokat Dariusz Goliński.

Tymczasem lektura zapisów projektu wskazuje, że poradnictwo obywatelskie świadczyć będzie mogła osoba po obowiązkowym 70-godzinnym kursie składającym się z zajęć z zakresu poradnictwa obywatelskiego, z których co najmniej 15 przeznaczonych będzie na szkolenie z metodyki pracy oraz co najmniej 20 godzin na zajęcia z poradnictwa dla osób zadłużonych. Szkolenie ma się kończyć oceną wiedzy. Powyższej ścieżki nie będą musiały przechodzić osoby, które wykażą, że mają doświadczenie w świadczeniu nieodpłatnego poradnictwa (co musi potwierdzić podmiot organizujący wspomniane kursy).

Wykształcenie

To jednak nie wszystkie ciekawostki dotyczące standardów świadczenia usług przez przyszłych doradców.

– W toku prac nad ustawą przy pierwszym czytaniu ustalono, że porad obywatelskich będą mogły udzielać osoby bez żadnego wykształcenia, ponieważ wymagania stawiane tzw. doradcom to: korzystanie z pełni praw publicznych, pełna zdolność do czynności prawnych oraz niekaralność za przestępstwa umyślne lub przestępstwa skarbowe – wylicza mec. Goliński. Efekt? – Warunki, by zostać doradcą, spełni osoba, która nie ukończyła nawet szkoły podstawowej – dodaje mecenas.

Na powyższe zwrócono uwagę podczas niedawnego posiedzenia komisji sejmowych. Przedstawiciel adwokatury zaznaczył, że po zmianach w systemie nieodpłatnego poradnictwa będą funkcjonować zarówno profesjonalni pełnomocnicy (po studiach prawniczych i ukończonej aplikacji), jak i m.in. osoby po kursach.

– Chcę przypomnieć panom adwokatom, że i tak zagarnęliście 100 proc. poradnictwa, a mieliście mieć 50 proc. Teraz z tych 50 proc. połowa ma być przeznaczona na porady czysto obywatelskie i znowu się wam to nie podoba – mówił poseł Jerzy Jachnik z Kukiz'15.

W ten sposób parlamentarzysta odniósł się do praktyki funkcjonowania nieodpłatnej pomocy prawnej. Zgodnie z przepisami połowę z ponad 1520 punktów przekazano do prowadzenia organizacjom pozarządowym. Wiele z nich nie posiada jednak wystarczającej liczby pracowników i nawiązuje współpracę z kancelariami.

Duraczówki wracają

– Zmiana dotycząca doradców jest chybiona. Po co wprowadzać do systemu pomocy prawnej, gdy ma się armię ponad 100 tys. adwokatów i radców, ludzi niedoświadczonych i skąpo wykształconych. To tak, jak umożliwić leczenie znachorom. Ucierpią na tym Polacy – mówi adwokat Grzegorz Prigan.

– Nie sposób proponowanego rozwiązania nie porównać też do znanej z przeszłości Centralnej Szkoły Prawniczej im. Toedora Duracza w Warszawie. Aby zostać jej słuchaczem, trzeba jednak było dysponować wykształceniem licealnym, a szkolenie trwało dwa lata i prowadzili je specjaliści z różnych dziedzin prawa – dodaje mec. Goliński.

Kornel Morawiecki krytykuje natomiast sam pomysł, żeby z pomocy prawnej mógł korzystać każdy, kto podpisze oświadczenie, że nie stać go na prawnika z rynku.

– To jest nieodpowiedzialna, z ducha socjalistyczna propozycja, obca solidaryzmowi. Ustawa, która każdemu, niezależnie od jego faktycznych możliwości finansowych, oferuje nieodpłatne porady prawne, stwarza fikcję, dewaluuje usługi adwokackie. Taka pomoc powinna być tylko dla ubogich – powiedział „Rzeczpospolitej" ojciec premiera.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL