Polacy nie doceniają pomocy prawników

aktualizacja: 09.02.2016, 07:52

Niewiele osób korzysta z darmowych porad, bo nie wiedzą, że mogą. Gdy pojawia się problem, szukają rozwiązania w internecie - mówi Włodzimierz Chróścik, dziekan warszawskiej Okręgowej Izby Radców Prawnych.

REDAKCJA POLECA

Rz: Jakie pana zdaniem są przyczyny małego zainteresowania programem darmowej pomocy prawnej?

Włodzimierz Chróścik: Myślę, że powodem jest brak wiedzy o tym, że usługi prawne są dostępne i warto z nich korzystać. Do osób uprawnionych jeszcze nie dotarła informacja, że mogą taką pomoc otrzymać oraz gdzie się po nią zgłosić.

A może program skierowany jest do niewłaściwych osób? Mogą korzystać z niego emeryci lub młodzież oraz osoby pobierające świadczenia socjalne. Bardziej potrzebują jej ci, których program nie objął.

Zawsze uważałem, że powinno się stosować kryterium majątkowe, a nie wiekowe. To pewna rozrzutność, że program skierowany jest nawet do tych, których na to stać.

Z pomocy prawnej nie chcą korzystać osoby będące w sporze z urzędem. Uważają, że skoro prawnicy są zatrudniani przez samorząd, to są od niego zależni.

Rzeczywiście, są takie głosy, że czasami taka obawa powstaje. Ludzie sądzą, że jest to prawnik zatrudniony przez urząd, w którym właśnie dyżuruje, i w związku z tym nie pomoże rozwiązać problemów związanych ze sprawami załatwianymi np. w tym urzędzie.

Czy fakt, że połowa punktów prawnych ma być prowadzona przez organizacje pozarządowe, może przyczynić się do zmniejszenia tych obaw?

Nie jest to zawsze we właściwy sposób oznakowane. Osoba zgłaszająca się do punktu często nie ma świadomości, kto udziela jej porady prawnej. A zgodnie z ustawą mogą to robić także osoby nieposiadające uprawnień, co może budzić dodatkową nieufność u klientów.

Były postulaty, żeby prawnicy mogli udzielać porad w swoich prywatnych kancelariach, a byłby one refundowane przez państwo. Czy pana zdaniem to by się przełożyło na zwiększenie zainteresowania programem?

Ciężko mi powiedzieć, czy ludziom łatwiej chodzić do urzędu czy do kancelarii. Na pewno radcom i adwokatom byłby prościej pracować w swoich gabinetach. Poza tym takie rozwiązanie mogłoby się jakoś przełożyć na zwiększenie popytu na usługi prawnicze. Jeśli klienci przekonaliby się, że w kancelarii mogą uzyskać pomoc w rozwiązaniu codziennych problemów, później chętniej skorzystają z usług specjalisty, nawet gdy przestaną być objęci programem.

Ludzie wciąż niechętnie zgłaszają się do prawników?

To fakt, często wolą załatwiać sprawy bez umowy, a pomocy prawnej szukają, dopiero gdy pojawi się spór. Zresztą nawet gdy podpisują umowę, często nie mają świadomości skutków prawnych tego, na co się godzą.

Czy wpływ na to niskie zainteresowanie może mieć powszechna dostępność internetu, w którym również można za darmo znaleźć rozwiązania wielu prawnych problemów?

Każdy może sobie znaleźć przepis w kodeksie czy internecie, ale nie każdy wie, jak to działa w praktyce. Korzystanie z usług profesjonalisty czy w punkcie darmowej pomocy może naprawdę uchronić od wielu problemów.

Czyli ludzie nie wiedzą, że warto korzystać z programu?

Wiedza o tym jest jeszcze słabo rozpowszechniona. Poza tym jako społeczeństwo jeszcze do końca nie nauczyliśmy się korzystać z pomocy prawników. Z tą bolączką Izba Radców Prawnych stara się walczyć np. poprzez kampanię informacyjną i promocyjną. Wcześniejsze zgłoszenie się do specjalisty pozwala zaoszczędzić dużo czasu i pieniędzy.

Czy oprócz kampanii widzi pan jakieś inne metody zachęcenia do korzystania z darmowych porad prawnych?

Gdy ludzie zobaczą, że program sprawnie funkcjonuje i pozwala uzyskać realną pomoc, powoli będzie stawał się coraz popularniejszy i wydolny. Chodzi o to, by pieniądze publiczne zostały dobrze wydane. Minęło niewiele ponad miesiąc od rozpoczęcia programu, trudno to podsumować.

—rozmawiał Szymon Cydzik

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE