Lech Wałęsa przeszedł na ciemną stronę

aktualizacja: 26.02.2016, 07:07
Jarosław Sellin
Jarosław Sellin
Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska

- Lech Kaczyński pozostał do końca wierny ideałom „S", a Wałęsa je porzucił – mówi wiceminister kultury Jarosław Sellin

REDAKCJA POLECA

Rzeczpospolita: Dlaczego historię III RP powinno się napisać od nowa?

Jarosław Sellin, wiceminister kultury, poseł PiS: Jeśli okazuje się, że w prywatnych domach, być może nie tylko w domu gen. Czesława Kiszczaka, przez lata były gromadzone tajne materiały...

Wiemy tylko o jednym domu – generała Kiszczaka.

Jeżeli głowa służb stosowała taką praktykę, to można przypuszczać, że oficerowie bezpieki niższego szczebla mogli robić to samo. W momencie przełomu być może nie tylko Kiszczak wpadł na pomysł, żeby sobie zbudować polisę ubezpieczeniową na nową rzeczywistość poprzez sprywatyzowanie istotnych papierów. Jeśli tak jest, to może się okazać, że mamy nową dokumentację historii końca PRL, historii przełomu, konkretnych osób i może też szanse na lepsze zrozumienie decyzji aktywnych polityków, którzy w walce z PRL mogli mieć słabości i upadki.

TW „Bolek" może być dopiero początkiem informacji o tajnych współpracownikach?

Historycy mogą dojść do faktów, które lepiej wyjaśnią meandry działań i decyzji, np. Lecha Wałęsy, już w wolnej i niepodległej Polsce.

Czy w Trójmieście, z którego pan pochodzi, w latach 80. i gdy wybierano Wałęsę na prezydenta, wiedziano o jego uwikłaniu we współpracę ze służbami PRL?

Ja nie wiedziałem, a byłem działaczem opozycji demokratycznej od roku 1983.

I nie słyszał pan o współpracy Wałęsy? W biografii „Droga nadziei" wspominał o tym.

Enigmatyczne twierdzenia Wałęsy nigdy nie ułożyły mi się w obraz, który pozwoliłby mi sądzić, że w 1990 r. dwukrotnie głosuję na byłego współpracownika SB. Pochodzę z Gdyni, z Chyloni, z rodziny robotniczej. Mój ojciec pracował w stoczni i brał udział w wydarzeniach Grudnia. Zginął wtedy jego przyjaciel. Na Wybrzeżu zabijano ludzi. To była dla prostych ludzi przyspieszona lekcja historii o istocie komunistycznego reżimu. Po tej lekcji trudno było wyobrazić sobie przyzwoitego człowieka, który nawiązuje z tym reżimem współpracę i za pieniądze donosi na kolegów. Choć warto pamiętać, że zorganizowana opozycja to jest dopiero 1976 r. Wtedy pojawiły się pierwsze instrukcje, jak zachowywać się w kontaktach z bezpieką, poradnik konspiratora...

Usprawiedliwia pan Wałęsę?

Okolicznościami łagodzącymi mogłyby być brutalność reżimu, brak opozycji, atomizacja, brak autorytetów. Jednak jeśli prawdą jest, że Wałęsa podjął współpracę świadomie, brał za nią pieniądze i cierpieli przez to ludzie, na których donosił, to nie ma tu usprawiedliwienia. Przeszedł wówczas na ciemną stronę mocy.

A jeśli później zerwał współpracę i nie dał się już złamać?

Późniejsze działania Wałęsy wymykają się jednoznacznym ocenom. Są haniebne karty w jego biografii z pierwszej połowy lat 70., a później szarpanina człowieka, który chciał coś zrobić, ale się uwikłał. Potem są lata 80. i – moim zdaniem – dobrze zrealizowane przywództwo „Solidarności". Wałęsa potrafił ze swoim charakterystycznym, ludowym zdrowym rozsądkiem mądrzej kierować związkiem niż niejeden doradzający mu intelektualista. Choć w świetle ujawnionych dziś faktów można się zastanawiać, czy wydarzenia z lat 70. nie miały wpływu na jego decyzje przy pierwszej próbie zakończenia strajku w Sierpniu, przy rozwiązywaniu „kryzysu bydgoskiego" czy przy genezie listu „kaprala Wałęsy" do generała Jaruzelskiego z internowania.

Z kolei lata 90. to kompromitująca prezydentura. Zabrakło dekomunizacji, lustracji, zjednoczenia prawicy, odcięcia się od zobowiązań Okrągłego Stołu, choć wszystko to obiecał w swej kampanii wyborczej. I w tym przypadku mamy prawo dziś stawiać pytania, czy ujawnione obecnie fakty nie miały na to wpływu. Dlaczego Wałęsa jako prezydent był niekonsekwentny w budowaniu wolnej Polski, którą zapowiadał w latach 80.? Prawdopodobnie dlatego, że wiedział, iż są na niego teczki.

Wałęsa to fałszywy bohater?

On ma swoje trwałe miejsce w historii za lata 80. i przywództwo nad „S" i nikt mu tego nie odbierze. Ale jest to postać dramatyczna, bo okazuje się, że nie jest tym, kim chciał być zapamiętany.

Żałuje pan, że głosował na niego w wyborach?

Nie. Cały obóz polityczny, który był mi bliski, głosował na Wałęsę nie bez przyczyny. Miał być taranem na szykującą się do wieloletniego monopolu władzy lewicową część „S" z tzw. reformatorskim skrzydłem PZPR. Dzięki jego zwycięstwu z trudem zaczęto budować demokrację i realny polityczny pluralizm. Choć on sam szybko przeszedł na drugą stronę.

Decyzje prezydenta Wałęsy, który wyprowadził z polski wojska radzieckie, mogłyby być wynikiem szantażu teczkami?

Myślę, że musiał brać pod uwagę, iż ktoś dysponował wiedzą na temat jego przeszłości z lat 1970–1976, i mógł swoje decyzje na tej podstawie „racjonalizować". Do dziś nie wiemy, skąd takie pomysły, jak EWG-bis czy NATO-bis albo spółki polsko-rosyjskie w byłych sowieckich bazach.

Gdyby Wałęsa przyznał się na początku swej prezydentury do swojej hańby z lat 70., przeprosił i zadośćuczynił pokrzywdzonym, jego prezydentura mogłaby wyglądać zupełnie inaczej, a być może większość narodu by mu wybaczyła.

Sąd orzekł, że przywódca Wałęsa nie współpracował z SB. Były prezydent ma też status pokrzywdzonego nadany przez IPN.

Ale osiem lat później po tym, gdy Wałęsa otrzymał ów status, ukazała się książka „SB a Lech Wałęsa" Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Nikt nie poszedł do sądu, by udowodnić im kłamstwa. A więc prawda z ich książki się obroniła, a dziś ostatecznie potwierdziła.

Nie wiemy, czy w materiałach Kiszczaka są oryginalne podpisy Wałęsy czy fałszywki. IPN nie ma jeszcze opinii grafologów.

Dr Łukasz Kamiński opiera się na opinii archiwisty, do którego ma bardzo duże zaufanie. A ja mam zaufanie do specjalistów z IPN.

Wolna Polska była projektem sterowanym?

Dogadanie się lewicowej części elit postsolidarnościowych z reformatorskim skrzydłem PZPR zmierzało do takiej „sterowności" z obawy przed „ludem solidarnościowym", odbieranym jako zbyt prawicowy, konserwatywny czy katolicki.

III RP to postkomunistyczny twór?

W dużej mierze tak. Mamy w Polsce wciąż dużo pozostałości postkomunistycznych. Historia III RP będzie opisywana jako etap przejściowy między PRL a Polską naszych marzeń, już bez tych zaszłości.

Czy powinno się przeszukać mieszkania byłych funkcjonariuszy SB i notabli PZPR?

Jeśli tylko istnieje prawdopodobieństwo znalezienia tam dokumentów SB, jak w domu Kiszczaka, to oczywiście, że tak.

Co dzisiaj powinien zrobić Lech Wałęsa?

Jest w dramatycznej sytuacji. Przez ćwierć wieku nie skorzystał z okazji, którą miał w 1992 r., i przy pierwszej próbie lustracyjnej nie wyznał prawdy. Wolał zatrzymać lustrację, niż się przyznać, nie przeprosił tych, którym uczynił krzywdę, i nie wytłumaczył, jaki to był czas i jak łatwo można było się pogubić.

Jarosław Kaczyński w 2010 r. mówił, że w obliczu kompromitacji Wałęsy to Lech Kaczyński będzie symbolem „S".

Śp. Lech Kaczyński jest ikoną i symbolem „Solidarności". On był drugą najważniejszą osobą w związku w czasach przełomu jako zastępca Wałęsy. Różnica polega na tym, że Lech Kaczyński pozostał do końca swych dni wierny ideałom „S", a Wałęsa w gruncie rzeczy porzucił je w latach 90. i później.

Czy naprzeciwko resortu kultury, czyli przed Pałacem Prezydenckim, stanie pomnik Lecha Kaczyńskiego?

Stanie tam pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.

Prezydent Warszawy uważa, że nie ma tam miejsca na ten monument.

To nie ma znaczenia. I będzie zapamiętane jako złośliwa małostkowość. Jestem historykiem, mam zmysł historyka i wiem, że jeśli przez dwa tygodnie po katastrofie setki tysięcy Polaków wskazało to miejsce, oddając tu hołd, to tam ten pomnik stanie.

Powtórzę: pomnik smoleński stanie na Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Polacy mogą być tego pewni.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE