Taki obraz rysuje się na podstawie badań nad izotopami azotu i węgla zawartych w dawnych ziarnach zbóż. Poinformowała o tym dr hab. Aldona Mueller-Bieniek z PAN w Krakowie.

Naukowcy przebadali 50 próbek zbóż z terenu całej Polski - na jedną próbkę składało się około 10 ziaren pszenicy samopszy i płaskurki, orkiszu, jęczmienia i prosa. Zostały one odkryte przez archeologów badających pradziejowe osady.

- Spodziewałam się, że w neolicie, czyli w epoce, w której ludzie zaczęli uprawiać zboża i hodować zwierzęta, nawożenie pól uprawnych było najsilniejsze, a z czasem stawało się coraz słabsze. Tymczasem wyniki naszych prac wskazują, że kluczem do zrozumienia nawożenia nie jest kryterium czasu, ale geografia - wyjaśnia badaczka.

Takie ustalenie jest niezależnie od epoki w pradziejach - podobne wyniki naukowcy otrzymali dla upraw z epoki neolitu (IV - III tysiąclecie p.n.e.) i przełomu epoki brązu i żelaza (ok. I tysiąclecia p.n.e.). Naukowcy nie są w stanie jednoznacznie ustalić, w jaki sposób nawożono pola kilka tysiącleci temu. Były to zapewne wszelkie odpadki z ówczesnych "stołów", korzystano też  z obornika. Badaczka powątpiewa, czy zabiegi te odbywały się początkowo świadomie.

PAP Nauka w Polsce, k.k.