Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Aplikacje/egzaminy

Sceptycznie o aplikacji akademickiej

Fotorzepa, Piotr Guzik
Brak entuzjazmu – taka jest reakcja uczelni na pomysł Ministerstwa Sprawiedliwoœci, by kształciły aplikantów. Sš też jednak zainteresowani.

Przedstawiciele œrodowiska akademickiego zapoznali się z propozycjami nowej drogi dojœcia do zawodu adwokata i radcy prawnego w tym tygodniu w Popowie, podczas corocznej konferencji, na którš resort zaprasza dziekanów wydziałów prawa, by podzielić się analizami wyników egzaminu na aplikacje.

Chłodno na resortowy pomysł zareagował między innymi Uniwersytet Jagielloński – uczelnia, która od lat wygrywa ranking na najlepiej przygotowujšcš do egzaminów wstępnych. Dziekan WPiA UJ prof. Jerzy Pisuliński, chociaż jest uznanym cywilistš, powiedział wprost: – Sam nie zdecydowałbym się kształcić aplikantów, bo choć jestem radcš prawnym, brakuje mi praktyki. A to właœnie o praktykę na aplikacji chodzi.

– Mogę wymyœlić różne symulacje, ale one nie zastšpiš prawdziwej sprawy w prawdziwym sšdzie, gdzie pełnomocnik musi zareagować szybko na okreœlonš sytuację – mówił zgromadzonym na sali. W częœci jednak zgodził się z diagnozš wad dzisiejszej aplikacji zaprezentowanš przez przedstawiciela resortu. – Na pewno w obecnym kształcie nie jest efektywna. Niepotrzebnie powtarza treœci, które już sš na uniwersytecie – zaznaczył, ale podtrzymał, że należy poprawiać obecny model kształcenia. – Można się przyjrzeć sposobowi prowadzenia zajęć na uczelniach, sposobowi doboru do aplikacji. Test, choć obiektywny, niewiele sprawdza. Po co wiedza, ile wynosi znaczna wartoœć przestępstwa, skoro jest to zmienna liczba i można jš sprawdzić. Gdyby egzaminy były w formie kazusów, mniej osób dostawałoby się na aplikację. Łatwiej też byłoby sprawować funkcję patrona – ocenił prof. Pisuliński.

Podczas konferencji padały pytania praktyczne. Na przykład o to, jak miałby wyglšdać nadzór dyscyplinarny nad przyszłymi aplikantami akademickimi.

– Sprawnoœć samorzšdowego sšdownictwa dyscyplinarnego jest wielokrotnie większa niż sprawnoœć sšdownictwa uczelnianego (...), choćby z uwagi na terminy przedawnienia – mówił prof. Maciej Gutowski, wykładowca na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu i dziekan tamtejszej rady adwokackiej. Podkreœlał, że ma to niebagatelne znaczenie, bo uczelniani aplikanci majš występować w sšdach powszechnych.

Oklaski zebrała wypowiedŸ prof. Moniki Całkiewicz, prorektor ds. studiów prawniczych Akademii Leona KoŸmińskiego, która zauważyła, że uczelnie będš musiały wzišć odpowiedzialnoœć za „eksperyment", jakim jest aplikacja uniwersytecka, i za osoby w nim uczestniczšce.

– Druga kwestia to odpowiedzialnoœć za obywatela, który będzie korzystać z pomocy prawnej osób być może teoretycznie œwietnie przygotowanych do zawodu. Czy jednak praktycznie? Można się zastanowić – zaakcentowała.

Były i pozytywne głosy akademików. Pomysłowi przyklasnšł Uniwersytet Warszawski.

– Minister Warchoł chce wprowadzić element konkurencji. Konkurencja w naukach społecznych jest jedynš metodš odkrywania wartoœci – mówił profesor Tomasz Giaro, dziekan WPiA UW.

O nieprzekreœlanie projektu apelował również prof. Czesław Kłak z Rzeszowskiej Szkoły Wyższej, wskazujšc, że już dziœ sš uczelnie, które stawiajš na kształcenie praktyczne, a prowadzenie aplikacji może się dla nich okazać kolejnš szansš.

– Rozpoczęliœmy dyskusję i dobrze by było, aby w jej efekcie dojœć do optymalnego modelu. Nie zamykajšc się w modelu korporacyjnym, bo on, jak słyszeliœmy, idealny nie jest – mówił prof. Kłak.

– Wielokrotnie przedstawiciele korporacji zarzucali uczelniom, że kształcš teoretycznie, że nie ma tego aspektu praktycznego. Teraz nagle okazuje się, że to zaleta. Mówiš: bšdŸcie teoretykami, my zajmiemy się praktykš – zauważył z kolei prof. Jakub Stelina, dziekan WPiA Uniwersytetu Gdańskiego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL