Reklama

Mleczarnie, burdele, Ziemiańska, czyli "Warszawa Antoniego Słonimskiego"

Określenie „piewca Warszawy" rodzi uzasadniony sceptycyzm, przynajmniej w tych, którzy nie zdołali zapomnieć koszmaru akademii w szkole podstawowej.
Tomasz M. Lerski, „Warszawa Antoniego Słonimskiego”, PIW, 2016

Tomasz M. Lerski, „Warszawa Antoniego Słonimskiego”, PIW, 2016

Foto: Plus Minus

Pamiętamy, jak to wyglądało: inscenizacja legendy o złotej kaczce, jakiś ckliwy rym z Or-Ota, drugi – z Gałczyńskiego („A niech zerknie, mój bracie/ księżyc na Mariensztacie..."), bezkrwista wzmianka o „bohaterskiej obronie stolicy". Jako scenografia na scenie – wycięta z tektury sylwetka latarni gazowej, jako podkład muzyczny – „Warszawski walczyk".

Brr. Wszystko to, jakby powiedzieli warszawscy ulicznicy sprzed wieku, „bujda na resorach", scenografia sztuczna niczym stawiane przez murarzy stachanowców ze zrabowanych we Wrocławiu cegieł kamienice na Mariensztacie, „socliryka" smakująca papierem, tynkiem i sacharyną.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Megadeth”: Pożegnanie z gitarą
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Plus Minus
„Monolok”: W poszukiwaniu opowieści
Plus Minus
„Karakum”: Wielbłąd dla początkujących
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Plus Minus
„Troll 2”: Tak się robi soft power!
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama