Reklama

Stanisław Strasburger: Gaszenie światła

Izolacja ma nas chronić, czy paraliżować strachem? – pyta pisarz i podróżnik.
Stanisław Strasburger: Gaszenie światła

Foto: AFP

Pierwszą planetę, którą zwiedził Mały Książę, zamieszkiwał król, który przekazał księciu radę: należy wymagać tego, co można otrzymać. Autorytet opiera się na rozsądku.

Od wybuchu epidemii rządy w całej Europie wprowadzają podobne restrykcje. W niektórych miejscach już dziś policja nie daje sobie rady z ich egzekwowaniem i do pomocy kieruje się wojsko. A co jeśli niesubordynowanych będzie więcej? Czy kolejnym krokiem będzie odbezpieczanie karabinu?

Król ma rację, autorytet opiera się na rozsądku. Ale władze naszych demokratycznych krajów zadziwiająco szybko przestały odwoływać się do rozsądku obywateli. Czy jesteśmy aż tak nierozsądni, że trzeba nas kolektywnie zapędzać do domowego aresztu?

Rozsądek obywateli to wypadkowa zaufania do polityków, którzy rządzą, i do ekspertów, którzy im doradzają. Czy zatem owe środki przymusu nie świadczą o tym, że władza nie cieszy się zaufaniem i zamiast je budować, woli je wymuszać?

Reklama
Reklama

Wirus jest faktem, ale faktem jest również, że nasze szpitale i domy opieki zaprojektowane są tak, że w czasie zarazy służą raczej jako wylęgarnia chorych, a nie miejsce, gdzie można ich skutecznie leczyć. Jak się pojawia 10, 20 pacjentów więcej, niż przewiduje norma, systemy opieki zdrowotnej naszych metropolii dostają zadyszki. Przy kolejnych 100 trzeba gasić światło. Tymczasem, czy przywoływanie dobra seniorów nie jest raczej szantażem emocjonalnym w obliczu skrzętnie przemilczanego, rozłożonego na lata braku solidarności wobec tych wszystkich, którym egzystencja zawali się przez owe „gaszenie światła" dosłownie na głowę?

Szantaż emocjonalny często ukrywa deficyt szantażującego. Choćby taki, że godzinę drogi czy dwie od owych umierających ludzi, którymi z taką determinacją bombardują nas media, są wolne łóżka. Ale są też granice, jest brak karetek, niewydolna administracja i animozje na wyższym szczeblu. Słowem – nie da się nic zrobić. Przepraszam, da się zawiesić wolność obywateli i zatrzymać koło globalnej gospodarki. Jeszcze raz zapytam: czy siedzenie w domu ma uchronić nas przed wirusem, czy sparaliżować strachem tak bardzo, że pokryje ową szokującą i kompromitującą nieudolność władz?

– Jeśli rozkażesz twojemu ludowi rzucić się do morza, lud się zbuntuje – tłumaczył dalej król Małemu Księciu. Lękam się, aby nie był w błędzie i żebyśmy oto bez słowa nie ulegli poleceniu rzucenia się do morza.

analizy
Michał Kolanko: Czy istnieje PiS poza Jarosławem Kaczyńskim?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
felietony
Jan Zielonka: Sprawczość za wszelką cenę
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama