Reklama

Mariusz Cieślik: Medialna inkwizycja

Za molestowanie i mobbing odpokutować się nie da…
Mariusz Cieslik

Mariusz Cieslik

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Czy zabójstwo jest gorszą zbrodnią od mobbingu albo molestowania? To pytanie tylko z pozoru brzmi absurdalnie. Jeśli wsłuchać się w wypowiedzi na temat reżyserów teatralnych Grzegorza Wiśniewskiego i Pawła Passiniego, a wcześniej wielkich światowego kina Romana Polańskiego i Woody’ego Allena, można dojść do wniosku, że zabójstwo nie jest wcale takie najgorsze.

Awantura rozgorzała za sprawą premiery „Marii Stuart”, którą w Teatrze Narodowym przygotowuje Wiśniewski. To on był jednym z czarnych charakterów sprawy oskarżeń o przemoc w łódzkiej Filmówce. Ceniony niegdyś artysta stracił pracę i reputację. I nie podejrzewam, żeby zwolniono go bez powodu. Medialnej inkwizycji – wspieranej przez niektóre organizacje społeczne – i tego jest za mało. Teraz, gdy przygotowuje pierwszy od dawna spektakl, zaatakowano zarówno jego, jak i dyrektora Jana Englerta.

Postulat, by zakazać pracy Alecowi Baldwinowi nawet się nie pojawia. A przecież na planie filmu zastrzelił człowieka!

W myśl prezentowanej w niektórych publikacjach logiki Grzegorz Wiśniewski już nigdy w życiu nic nie powinien zrobić w teatrze. Nie inaczej przecież było w przypadku Pawła Passiniego, któremu aktorki postawiły podobne zarzuty co Wiśniewskiemu. Kiedy się okazało, że przygotował przedstawienie na festiwal Boska Komedia, atak odbywał się pod podobnymi hasłami. To są sprawy stosunkowo świeże, a przecież zarzuty wobec Woody’ego Allena czy Polańskiego dotyczą kwestii sprzed wielu dziesięcioleci. W jednym przypadku winowajca odpokutował, w innym winy w ogóle nie udowodniono.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli. Molestowanie i mobbing powinny być surowo karane. Jednak – jak głosi fundamentalna zasada prawa rzymskiego – „Ne bis in idem”. Nie można dwa razy skazać za to samo przestępstwo! Zwłaszcza że w niektórych z tych przypadków nie było przestępstwa, tylko niewłaściwe zachowania, a w innych tylko podejrzenia.

Reklama
Reklama

A skąd zestawienie z zabójstwem? Zwróćcie państwo uwagę, że postulat, by zakazać pracy Alecowi Baldwinowi nawet się nie pojawia. A przecież na planie filmu zastrzelił człowieka! Choć wszystko wskazuje na to, że był to wypadek. Mamy podobne przypadki także na naszym podwórku. Zabójcy Yves Goulais (skazany za zabicie Andrzeja Zauchy i własnej żony), a także Sławomir Sikora (bohater „Długu”) pracują w kinie. I wszyscy uznają, że to normalne, bo odpokutowali za winy. Jak widać, za molestowanie i mobbing, zdaniem medialnej inkwizycji, odpokutować się nie da.

analizy
Michał Kolanko: Czy istnieje PiS poza Jarosławem Kaczyńskim?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie polityczno - społeczne
Rusłan Szoszyn: Od potęgi wywiadu do tuby propagandy? Putin zmienił SWR w narzędzie dezinformacji
felietony
Jan Zielonka: Sprawczość za wszelką cenę
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Przeklęty los centrysty
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama