Reklama

Sprzedający wstrzymują oddech

Wielu właścicieli mieszkań zaciera ręce na wieść o supertanich kredytach. Liczą, że dzięki dopłatom uzyskają lepszą cenę.

Publikacja: 18.01.2024 21:05

Wzrost cen mieszkań mogłoby zatrzymać znaczące zwiększenie oferty

Wzrost cen mieszkań mogłoby zatrzymać znaczące zwiększenie oferty

Foto: AdobeStock

Nowy program „Mieszkanie na start” („MnS”) z oprocentowaniem kredytów od zera do 1,5 proc. ma wystartować w II połowie roku.

W uprzywilejowanej pozycji stawia większe gospodarstwa domowe, oferując im nawet darmowe finansowanie. Co najmniej pięcioosobowe rodziny będą też mogły kupić kolejną nieruchomość, podczas gdy pozostali beneficjenci programu – pierwszą.

Eksperci przypuszczają, że deweloperzy wykażą się elastycznością, przygotowując pulę mieszkań, które będzie można zarezerwować do czasu startu programu. A jak zachowają się sprzedający lokale używane? Poczekają na dopłaty?

Zawieszanie decyzji

Rafał Bieńkowski z portalu Nieruchomosci-online.pl ocenia, że wiele zależy od sytuacji sprzedającego. – Jeśli stoi pod ścianą, bo musi zamienić mieszkanie na większe lub potrzebuje pieniędzy, nie będzie się oglądał się na rządowe programy, nawet jeśli miałby szansę na nieco lepszą cenę – mówi. – Jeśli zaś nie ma presji na sprzedaż, to spokojnie poczeka i sprawdzi, co się wydarzy w II połowie roku.

Zdaniem Bieńkowskiego na pewno znajdą się osoby celowo wstrzymujące transakcje, licząc na wyższą cenę. – Tak było w ub.r. przy „Bezpiecznym kredycie 2 proc.”. Niektórzy odkładali sprzedaż nawet nie do lipca, kiedy program wystartował, ale do jesieni, kiedy „ssanie” na rynku było coraz większe z powodu wyprzedającej się oferty – mówi.

Reklama
Reklama

Bieńkowski zaznacza, że program „MnS” (według obecnych założeń) jest skrojony raczej pod mniejsze miejscowości.

– Proponowane limity kwot kredytu wykluczą sporo mieszkańców największych miast. Singiel lub para praktycznie nic nie kupią bez dużego wkładu własnego – ocenia. – Dla sprzedających z dużych miast czekanie na beneficjenta programu może nie mieć sensu. Z małych miast – być może już tak.

Łukasz Wydrowski, prezes Estatic Nieruchomości, mówi o okresie przejściowym i pewnym zawahaniu na rynku: „Bezpieczny kredyt 2 proc.” się zakończył, „MnS” ma dopiero wystartować. – To nie jest czas na panikę, to czas na rozważne decyzje – podkreśla. – Niektórzy sprzedający, początkowo nastawieni na bardzo wysokie ceny, powoli uświadamiają sobie, że rynek już nie podąża za ich oczekiwaniami. Obserwujemy nieśmiałą korektę cen i wzrost zainteresowania usługami pośredników.

Joanna Lebiedź, ekspertka Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości (PFRN), uważa, że nowy program, jak każdy nowy pomysł na regulowanie rynku, może wywołać galimatias i zamieszanie.

Ekspertka nie wyklucza zawieszania decyzji – i o inwestowaniu w nieruchomości, i o ich sprzedaży. – To naturalna konsekwencja takich jeszcze nie do końca sprecyzowanych „zapowiedzi” – podkreśla, zwracając uwagę na znane już skutki „Bezpiecznego kredytu 2 proc.” – Uruchomili się i kupujący, i ceny, które poszybowały. W najbardziej jaskrawych przypadkach rosnący koszt zakupu zjadł ogon przewidywanego „zysku”, jako że wyższa cena zdefiniowała sporo wyższą ratę kredytu od tej, jaką nabywcy pierwotnie zakładali. Ale tak to już działa.

Z kolei Barbara Bugaj, analityczka rynku, ocenia, że zapowiedź nowego programu znów podpala rynek. – Już „Bezpieczny kredyt 2 proc.” nieco zburzył szanse na naturalną cykliczność rynku, na naturalne wychłodzenie czy korekty – zauważa. – Bo rynek nieruchomości jest cykliczny. Ten kolejny etap cyklu może nas w końcu dogonić, kiedy już nie będzie programów, a ceny nieruchomości będą bardzo wysoko.

Reklama
Reklama

Kto rozdaje karty

Zdaniem Barbary Bugaj początek 2024 r, pod względem cen będzie jeszcze dość spokojny. – Jeśli jednak założenia programu zostaną potwierdzone, to jego efekt może być podobny do „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”. Dynamika wzrostu cen może przyspieszyć. Obecne założenia programu dają spore możliwości nawet dobrze zarabiającym osobom.

Rafał Bieńkowski dopowiada, że nowy program został zapowiedziany w momencie podażowego dołka. – Wprawdzie dane naszego serwisu pokazują, że w październiku, listopadzie i grudniu ub.r. oferta na rynku wtórnym zaczęła się stabilizować, ale i tak w wielu miastach wybór mieszkań jest ograniczony, szczególnie tych najbardziej chodliwych, do ok. 50 mkw. – mówi. Podkreśla, że przebrana oferta oznacza rynek sprzedającego. – To on rozdaje karty w czasie negocjacji – wyjaśnia Bieńkowski. – Wzrost cen mogłoby zatrzymać znaczące zwiększenie oferty, a na to się nie zanosi. Czas, który pozostał do inauguracji programu, to za mało, aby rynek w zadowalającym stopniu wypełnił lukę podażową.

Dlatego według Bieńkowskiego trzeba się liczyć z kolejnymi zwyżkami cen. – Raczej nie będą już tak agresywne jak w ubiegłym roku – zastrzega. – Będzie to efekt kilku czynników: małej podaży, inflacji, uaktywnienia się osób, które nie mogą skorzystać z nowego programu, ale obawiają się podbicia cen przez „MnS”, a także możliwej większej aktywności inwestorów – wskazuje. – Do tego dochodzą nadmierne oczekiwania właścicieli mieszkań. Niestety, problemem rynku mieszkaniowego są także przeszacowane ceny, co potwierdzają wyniki naszego badania nastrojów rynkowych po IV kwartale 2023 r. Wzięło w nim udział ponad 1 tys. agentów nieruchomości. Wielu przyznało, że na ich lokalnym rynku oczekiwania sprzedających są często niewspółmierne do standardu mieszkania i adresu.

Łukasz Wydrowski uważa, że rynek wtórny ponownie zyska na dynamice, gdy popłyną dopłaty z nowego programu. – Możemy się spodziewać wzrostu popytu, co może ponownie zainicjować wzrost cen, zwłaszcza w segmencie mieszkań spełniających kryteria „MnS” – przewiduje. – Zmiany prawdopodobnie nie będą jednak tak gwałtowne jak przy „Bezpiecznym kredycie 2 proc.”, a to ze względu na mocno ograniczony budżet na dopłaty i krótki czas obowiązywania nowego systemu. Oczywiście znajdą się osoby, które będą próbowały wykorzystać sytuację, ale kupujący będą bardziej świadomi i ostrożni.

Nieruchomości mieszkaniowe
Czy deweloperzy będą mieli co sprzedawać na supertani kredyt
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Ceny mieszkań używanych dalekie od stabilizacji
Nieruchomości
Wskaźnik inflacji mieszkaniowej. Wzrost cen i niepewna przyszłość
Nieruchomości mieszkaniowe
Nowy program kredytowy podbije ceny mieszkań. Nawet dwucyfrowe wzrosty
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama