Reklama

Mało przejrzysty projekt budżetu rządu Donalda Tuska

Gabinet Donalda Tuska przeznaczył na płace w budżetówce, łącznie z nauczycielami, niemal 19 mld zł więcej niż rząd PiS. Ale za to państwo ma się mocniej „obłowić” na VAT.
Premier Donald Tusk oraz minister finansów Andrzej Domański podczas konferencji prasowej

Premier Donald Tusk oraz minister finansów Andrzej Domański podczas konferencji prasowej

Foto: PAP/Leszek Szymański

Do Sejmu wpłynął już projekt ustawy budżetowej na 2024 r. przygotowany i zatwierdzony przez rząd Donalda Tuska, a prace parlamentu nad tym dokumentem mają ruszyć w czwartek. Jak wynika z naszej analizy, niesie on kilka pozytywnych dla Polaków rozwiązań, jednocześnie wydaje się rozczarowujący pod kątem powielania błędów poprzedników.

Dochodowy optymizm

Takim powtórzonym błędem może być nadmierny optymizm, jeśli chodzi o wpływy z podatków, w tym szczególnie z podatku VAT. Według szacunków nowego ministra finansów VAT ma przynieść kasie państwa 316 mld zł dochodów, czyli o 43 mld zł więcej niż w 2023 r. (choć tu wykonanie wydaje się mocno zagrożone) oraz o 3,8 mld zł więcej, niż planował rząd PiS w swoim projekcie budżetu na 2024 r.

– Założenie tak wysokich wpływów z VAT jest ryzykowne, może się spiąć tylko w przy wysokim nominalnym wzroście PKB i wysokiej inflacji – komentuje Karol Pogorzelski, ekonomista Banku Pekao. – Moim zdaniem raczej trudno będzie zrealizować ten plan, choćby biorąc pod uwagę fakt, że na pierwszy kwartał przyszłego roku przedłużono obowiązywanie zerowej stawki VAT na żywność – dodaje. Koszt tego przedłużenia to o niemal 3 mld zł mniej dochodów z tego podatku.

Czytaj więcej

Dług publiczny wyższy. Rząd nieznacznie pogorszył prognozę
Reklama
Reklama

– Pewne zdziwienie budzi też fakt, że nowy projekt budżetu podtrzymuje założenie o wpłacie z zysku NBP w 2024 r. na poziomie 6 mld zł – zauważa Adam Antoniak, ekonomista ING Banku Śląskiego. – Tymczasem już od jakiegoś czasu wiadomo, że NBP będzie miał dużą stratę – zaznacza.

Braki w budżecie

Pozostałe kategorii dochodowe są zdaniem ekonomistów dosyć realistycznie oszacowane. Przy czym warto zwrócić uwagę na planowane odbicie wpływów z PIT rok do roku o ponad 25 mld zł (czyli niemal 30 proc., podobnie jak w projekcie PiS). Tak duża dynamika może być pokłosiem wygaszania negatywnych efektów reform Polskiego Ładu, a także szybko rosnących wynagrodzeń w przedsiębiorstwach, ale też i sferze budżetowej.

Za to jeśli chodzi o wpływy z podatku CIT, zdaniem nowego rządu mają one przynieść w 2024 r. o niemal 9 mld zł mniej, niż spodziewał rząd PiS. – Dobrze, że urealniono tę kategorię, ponieważ koniunktura nie jest sprzyjająca dla wzrostu zysków przedsiębiorstw – ocenia Pogorzelski.

Czytaj więcej

Gospodarstwa domowe czeka eldorado

Sporym zastrzeżeniem wobec nowego projektu budżetu przygotowanego przez rząd Koalicji 15 października może być też brak informacji o kosztach wprowadzanych nowych rozwiązań (np. programu „Aktywny rodzic”, czyli dodatków w wysokości 1500 zł dla rodziców dzieci do trzech lat, którzy zdecydują się na powrót do pracy, czy też zapowiedzianej ulgi w składkach na ZUS dla mikrofirm). Uderzający jest brak przejrzystości tego dokumentu, jeśli chodzi o strukturę wydatków publicznych (np., z jakich dokładnie źródeł ma być finansowana 13. i 14. emerytura) oraz brak przesłanek wskazujących na rozpoczęcie zapowiadanej konsolidacji finansów publicznych (w projekcie nie ma przykładowo planu wydatków Funduszu Przeciwdziałania Covid-19, czy – co ważniejsze – Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych).

Tydzień na prace

– Projekt budżetu gabinetu Tuska jest taką nakładką na projekt zostawiony przez rząd PiS, który zmienia trochę liczb, ale poza tym nie wnosi dodatkowej jakości – komentuje jeden z ekonomistów. – Rzeczywiście można mieć daleko idące wątpliwości, jeśli chodzi o poprawę przejrzystości planów finansowych państwa. Ale trudno spodziewać się cudów, skoro nowy rząd miał niespełna tydzień na prace nad projektem budżetu – zaznacza Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Eksperci: w Polsce trzeba przywrócić wiarygodność ekonomiczną

– Czasu było bardzo mało, tym bardziej że ustawa budżetowa musi trafić do podpisu prezydenta do końca stycznia – przyznaje też Adam Antoniak. – Nowy minister finansów zrobił więc to, co mógł, dodając po stronie wydatków część obietnic z kampanii wyborczej. Pozytywnie należy ocenić to, że mimo wszystko wzrost deficytu nie jest tak duży, jak można by się tego spodziewać – ocenia.

W nowym budżecie na 2024 r. limit deficytu przyjęto na 184 mld zł wobec 200 mld zł szacowanych przez rynek oraz wobec 165 mld zł w budżecie zaprojektowanym przez PiS. Jednocześnie ekonomiści spodziewają się przynajmniej jednej nowelizacji ustawy w przyszłym roku i to już w okolicach kwietnia.

Kto najbardziej zyska

Jak już wspomnieliśmy, z projektu budżetu trudno wprost wyczytać, ile np. będzie kosztować obietnica nowego rządu podwyżki płac nauczycieli o 30 proc. oraz o 20 proc. pozostałych pracowników sfery budżetowej. Ale z naszej analizy wynika, że na subwencję oświatową dla samorządów (a to one wypłacają wynagrodzenia nauczycieli) ma być o 14,6 mld zł więcej, niż proponował rząd PiS, zaś na wydatki na wynagrodzenia w jednostkach budżetowych – o 4,1 mld zł więcej. Łącznie więc tzw. budżetówka może zyskać dodatkowo niemal 19 mld zł.

Czytaj więcej

Finanse publiczne w kryzysie. Przedstawiono program ich naprawy

Ciekawe, że jednocześnie nowemu ministrowi finansów udało się znaleźć pewne oszczędności w kasie państwa. W sumie na co najmniej 16 mld zł, z czego największa część dotyczy wydatków na dotacje do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Ma być ona o 11,6 mld zł mniejsza, niż proponował PiS, ponieważ wyższe mają być wpływy ze składek na ubezpieczenia społeczne.

Budżet i podatki
Nie jesteśmy od przejmowania steru. Jesteśmy od ostrzegania przed mieliznami
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Budżet i podatki
Budżet państwa rozpoczął rok z 3,7 mld zł deficytu
Budżet i podatki
Krzysztof Gawkowski o podatku cyfrowym: My w Polsce sami sobie tworzymy prawo
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Budżet i podatki
FOR i WEI: Mniej 800+, wiek emerytalny w górę, prywatyzacja, dług do 70 proc. PKB
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama