Polskie firmy na łowach

aktualizacja: 10.09.2015, 07:52
Foto: Rzeczpospolita

Coraz liczniejsze zagraniczne transakcje naszych przedsiębiorstw to dopiero początek ich ekspansji.

Polskie spółki coraz chętniej i odważniej inwestują za granicą. Choć kryzys na Wschodzie nieco tę ekspansję zahamował, przedstawiciele biznesu wierzą, że ma ona świetlane perspektywy. Polskim firmom potrzebne jest jednak zrozumienie społeczeństwa, że to nie oznacza „eksportu" miejsc pracy, a także wsparcie administracji.

Do takich wniosków prowadzi debata, którą „Rzeczpospolita" zorganizowała w środę podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy w związku z publikacją V edycji „Rankingu polskich firm za granicą". Jej uczestnicy rozprawili się z mitem, wedle którego zagraniczna ekspansja jest tożsama z przenoszeniem miejsc pracy za granicę.

– Idę o zakład, że w 100 proc. polskich firm, które wyszły za granicę, z tego względu wzrosła liczba dobrze płatnych miejsc pracy w Polsce – wskazywał Krzysztof Domarecki, przewodniczący rady nadzorczej Seleny, producenta chemii budowlanej.

Potwierdza to przykład KGHM, polskiej spółki o największych zagranicznych aktywach. Producent miedzi, który posiada kopalnie w Kanadzie, USA, Chile i na Grenlandii, tworzy w Polsce centrum wiedzy, czyli zaplecze badawczo-rozwojowe.

– Polscy inżynierowie są bardzo dobrzy, lepsi niż w innych krajach, w których jesteśmy obecni. Takie ośrodki, zlokalizowane w Polsce, ale obsługujące cały świat, to też element ekspansji polskich firm, o którym nie można zapominać – tłumaczył prezes KGHM Herbert Wirth.

Najpierw sąsiedzi

Z rankingu „Rz" wynika, że polskie przedsiębiorstwa – pomijając spółki surowcowe – koncentrują się przede wszystkim na krajach sąsiednich. W ocenie Adama Purwina, prezesa PKP Cargo, to jest wciąż atrakcyjny kierunek rozwoju. – W pierwszej kolejności warto sięgać po to, co jest najbliżej, na rynki ościenne. Mentalnie i kulturowo jest nam do nich bliżej, mamy często te same doświadczenia, borykaliśmy się z takimi samymi problemami – wskazywał prezes PKP Cargo. Spółka wiosną kupiła 80 proc. udziałów Advanced World Transport, drugiego co do wielkości kolejowego przewoźnika towarowego w Czechach.

– Polskie firmy średniej wielkości powinny przez najbliższych dziesięć lat koncentrować się na Europie. Wychodzenie dalej bardzo komplikuje działanie firmy, zmniejsza efektywność centrali. Zanim firma się na to zdecyduje, musi osiągnąć odpowiednią skalę – mówił Krzysztof Domarecki. – Przestrzegam przed zbyt pochopnym zmniejszaniem aktywności na Wschodzie – dodał.

– Zgadzam się, że nie należy zapominać o kierunku wschodnim. Musimy nadal wykorzystywać rentę geograficzną – wtórował mu szef KGHM, dodając jednak, że nie należy też bać się Afryki.

Potrzebne wsparcie państwa

Paneliści mieli nieco inne opinie na temat tego, jaką rolę w ekspansji polskich firm powinna odgrywać administracja. – Wystarczy, żeby nie przeszkadzała – zadeklarował Adam Purwin, wskazując, że jeśli chodzi o dostęp do kapitału, polskie firmy nie są w gorszej sytuacji niż zachodnie. Ale w ocenie Krzysztofa Domareckiego takie podejście to naiwny liberalizm. – W dzisiejszym stanie kapitalizmu światowego ja sobie nie wyobrażam poważnych sukcesów bez zaangażowania polityków i administracji – mówił.

Herbert Wirth wskazywał z kolei, że są takie rynki – np. Azja – gdzie nie ma mowy o rozwoju polskich firm bez wsparcia dyplomacji. – Ale są kraje, np. USA, gdzie tego nie potrzebujemy – zaznaczył.

Partronat honorowy nad „Rankingiem polskich firm za granicą" sprawuje Ministerstwo Gospodarki. Partnerem głównym jest BZ WBK.

prof. Jerzy Hausner kierownik Katedry Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Jedną ze słabości państwa polskiego jest brak strategicznej myśli rozwojowej. Dominuje rządzenie w reakcji na awanturę dnia codziennego czy systemowe katastrofy, np. w kolejnictwie. To sposób rządzenia nieefektywny i kosztowny. Ale są lepsze sposoby stosowane w nowoczesnych państwach. To rozpoznawanie dysfunkcji, które pojawiają się w każdym systemie – edukacji, ochronie zdrowia, energetyce, samorządach – i korygowanie ich. To pozwala rozwiązywać problemy, zanim doprowadzą one do zawału tak, jak to się dzieje w górnictwie, i gdy już nie ma prostych rozwiązań. Od dawna wiadomo było, że konsekwencją wejścia Polski do UE będzie problem imigracji, trzeba było się zastanawiać, czy mamy iść drogą Francji czy drogą Niemiec. Ale nie potrafiliśmy się do tego przygotować i dziś próbujemy naprędce nadrobić zaległości. Państwo polskie w niektórych miejscach jest nadsterowne, reaguje szybko, niepotrzebnie, ale w większości poważnych problemów jest podsterowne: nie ma możliwości sterowania swoim rozwojem.

Wypowiedź prof. Jerzego Hausnera jest częścią jego wykładu „Polska w rozwojowych pętlach", który w całości przedstawimy na łamach „Rzeczpospolitej".

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE