Skandal z podręcznikami

aktualizacja: 15.04.2013, 09:08
Rynek wydawnictw szkolnych szacuje się na miliard złotych
Rynek wydawnictw szkolnych szacuje się na miliard złotych
Foto: Rzeczpospolita, Dorota Awiorko Dor Dorota Awiorko

Rzecznik praw obywatelskich ponagla MEN, by zajęło się kosztownymi dla rodziców praktykami szkół i wydawców.

Pismo w tej sprawie trafiło do resortu edukacji na początku kwietnia – ustaliła „Rz". Zastępca rzecznika praw obywatelskich Stanisław Trociuk pisze, że do Biura RPO wpływają skargi na przedstawicieli wydawców, którzy w zamian za prezenty dla szkół nakłaniają dyrektorów placówek do wybrania konkretnego podręcznika.

Nie tylko sprzęt

Takie praktyki uderzają i w nauczycieli, i w rodziców. Ci pierwsi pozbawiani są w ten sposób możliwości wyboru książek do nauczania, co teoretycznie gwarantuje im ustawa o systemie oświaty. Rodzice zaś muszą kupować droższe, bo nowe podręczniki, gdyż tracą możliwość odkupienia z rynku używanych wydawnictw.
RPO zwraca uwagę, że koszt prezentów przekazywanych szkołom przekłada się na ceny książek. Trociuk prosi minister edukacji Krystynę Szumilas o interwencję w tej sprawie.
O  praktykach wydawców pisaliśmy pod koniec lutego. Fundacja Europejska Inicjatywa Obywatelska – Polska Bez Korupcji dotarła do ponad tysiąca umów potwierdzających, że wydawnictwa za wybór ich podręczników oferowały szkołom, a niekiedy ich dyrektorom, prezenty: laptopy, netbooki czy tablice multimedialne.
Zebrane przez nią informacje trafiły m.in. do kuratoriów oświaty w całym kraju. Śląskiego kuratora skłoniły do skontrolowania 90 placówek. W 25 przypadkach uznał, że doszło do złamania przepisów ustawy o systemie oświaty i zgłosił sprawę policji. Małopolski kurator z kolei, jak informują krakowskie media, zwrócił się o pomoc w tej sprawie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Z naszych informacji wynika, że w procederze biorą udział czołowe polskie wydawnictwa edukacyjne. Gdy w lutym poprosiliśmy o komentarz Piotra Marciszuka, szefa sekcji wydawców edukacyjnych Polskiej Izby Książki, stwierdził, że nigdy nie widział tego typu umów. Asekurował się, przypominając, że wszyscy wydawcy zrzeszeni w Izbie deklarowali, iż będą działać w pełni przejrzyście. Jednak zdaniem dyrektorów szkół ten proceder trwa od wielu lat, a wydawcy szczególnie aktywni są w pierwszej połowie roku, kiedy w szkołach zapadają decyzje o wyborze kanonu podręczników.
– Ich propozycje ograniczają się nie tylko do prezentów elektronicznych, niekiedy firmy oferują dostarczenie książek po cenie o 20–25 proc. niższej od wartości nominalnej, sugerując, że różnica w cenie może zasilić np. budżet szkoły – opowiada nam dyrektor jednej z podwarszawskich podstawówek.

Resort „uwrażliwia"

Ministerstwo Edukacji wydało komunikat w tej sprawie, pisząc, że wybór podręcznika nie może być uzależniony od otrzymania jakichkolwiek dóbr materialnych oferowanych przez wydawnictwa i że jest to działanie niezgodne z prawem. Resort napisał nam też, że systematycznie „uwrażliwia" kuratorów oświaty na te kwestie.
Problem w tym, że jeden z działających w ten sposób wydawców jest obecnie partnerem MEN w rządowym programie e-podręcznik. Gdy zapytaliśmy resort, jak ocenia jego działania, ministerstwo napisało nam jedynie, że przekaże ono sprawę umów podpisanych przez szkoły z tym wydawnictwem do gmin, które kontrolują ich finanse.
Rynek wydawnictw szkolnych szacuje się na blisko 1 mld zł.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora a.grabek@rp.pl

POLECAMY

KOMENTARZE